Parafianie z Grojca odpowiadają biskupowi. "Wstyd, droga kurio"
- Parafianie z miejscowości Grojec koło Oświęcimia opublikowali oświadczenie uderzające w biskupa bielsko-żywieckiego.
- Wierni zarzucają hierarchom pogardę, tchórzostwo oraz ignorowanie problemów z alkoholem i hazardem wśród innych księży.
- Wcześniej biskup Roman Pindel poinformował na nagraniu wideo, że uwielbiany przez wiernych proboszcz dopuścił się "poważnego przestępstwa kanonicznego".
Konflikt w parafii w Grojcu koło Oświęcimia narasta. Zaczęło się od niespodziewanego odwołania lokalnego proboszcza, księdza Józefa Zborka. Wzburzeni parafianie okrążyli kościół, uniemożliwiając wyjście biskupowi bielsko-żywieckiemu Romanowi Pindlowi. Na miejscu doszło do szarpaniny, a sytuację musieli opanowywać policyjni negocjatorzy wezwani z Krakowa.
W odpowiedzi na te wydarzenia biskup Pindel opublikował w sieci nagranie wideo, w którym przedstawił stanowisko kurii. Poinformował, że duchowny został odwołany w związku z bardzo poważnymi nadużyciami.
- Watykańska Dykasteria do spraw duchowieństwa zbadała i potwierdziła moją decyzję, podkreślając wagę tej sprawy. Ostatecznie decyzję potwierdził Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej - powiedział na nagraniu biskup Roman Pindel.
Hierarcha dodał, że odbył długą rozmowę z odwołanym proboszczem.
- Ksiądz Józef przyznał, że popełnił poważne przestępstwo kanoniczne. Przyjął decyzję Trybunału, Kościoła i zgodził się na opuszczenie parafii - przekazał duchowny.
Parafianie wydali oświadczenie
Stanowisko biskupa nie uspokoiło nastrojów. Parafianie z Grojca opublikowali własne oświadczenie, w którym odnoszą się do zamieszek pod kościołem. Z jednej strony przyznają, że pod wpływem ogromnych emocji doszło do przekleństw i krzyków, co uznają za niewłaściwe zachowanie w miejscu świętym. Z drugiej jednak strony stanowczo bronią swoich racji.
"Straciliśmy zdecydowanie więcej, a sposób w jaki go wyrzucono z parafii, bez szacunku, praktycznie z dnia na dzień, jak przestępcę – zasługuje na szczególne potępienie" - napisali parafianie w opublikowanym tekście.
Wierni uważają, że postawa katolika nie musi oznaczać ciągłego milczenia i uginania karku, zwłaszcza gdy decyzje dotyczące ich wspólnoty zapadają ponad ich głowami.
"Oczekiwaliśmy odpowiedzi, a zostaliśmy wzgardzeni. A teraz jesteśmy dodatkowo poniżani w mediach" - przekazali obrońcy księdza.
Poważne oskarżenia pod adresem hierarchy
W oświadczeniu padają niezwykle mocne oskarżenia pod adresem biskupa Romana Pindla. Parafianie zarzucają mu manipulowanie faktami i pogardę. Z ich relacji wynika również, że pod kościołem to hierarcha miał chwycić za rękę kobietę z telefonem, a jeden z towarzyszących mu księży miał przepychać dzieci.
"Czy Roman Pindel jest pasterzem, którego mamy przed oczami, gdy słyszymy słowo biskup? Czy jest dla nas wzorem wiary, pokory i odpowiedzialności? Czy może tchórzem i manipulantem gdy robi się niewygodnie, gdy lud przestaje się kłaniać" - zastanawiają się w piśmie parafianie z Grojca.
Wierni sugerują, że prawdziwym powodem usunięcia ich proboszcza była jego niezależność i odcięcie się od problemów toczących inne parafie. Wspominają o patologiach takich jak alkohol, hazard i kobiety, które ich zdaniem kuria ignoruje. "Ks. Józef stworzył u nas prawdziwą wspólnotę, odciął od tej zgnilizny klerykalnej i może to jest jego największe przestępstwo w prawie kanonicznym?" - pytają protestujący.
Swoje stanowisko zakończyli bezkompromisowym wezwaniem władz kościelnych do nauki pokory od zwykłych kapłanów.
"Droga Kurio — WSTYD. Kościół to nie kuria i nie urząd. Kościół to ludzie, wspólnota – wierni i kapłani. I tej wspólnoty nie pozwolimy sobie odebrać" - podsumowali autorzy oświadczenia.
Dlaczego ksiądz Józef Zborek stracił parafię?
Dokładne powody odwołania proboszcza wciąż owiane są tajemnicą. Z nieoficjalnych ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że w grę mogą wchodzić nieprawidłowości finansowe, ale także liberalne podejście księdza do udzielania sakramentów, takich jak chrzty czy śluby. Miało to budzić niezadowolenie duchownych z okolicznych parafii.
- To, co dla kurii jest poważne, dla nas może być błahostką, może być śmieszne. Na przykład to, że ochrzcił dziecko nieślubne, dla nas to jest czyn godny kapłana, a dla kurii może to być wykroczenie - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską anonimowy parafianin.
Sam odwołany proboszcz wysyła sprzeczne sygnały. Choć biskup twierdzi, że ksiądz przyznał się do "przestępstwa kanonicznego", sam duchowny w rozmowie z "Gazetą Krakowską" wypowiadał się w nieco innym tonie. Z jednej strony zadeklarował pokorne przyjęcie decyzji, z drugiej podważył przejrzystość działań przełożonych.
- Nie do końca znam zarzuty wobec własnej osoby, bowiem kuria nie potrafi ich dostatecznie dobrze wyartykułować - stwierdził odwołany proboszcz.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.