Miliardowe kary na horyzoncie. Google pod lupą UOKiK
Andrzej Domański o podatku cyfrowym od big techów
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Danuta Hyniewska / Shutterstock
Google nie podpisał z większością polskich wydawców prasy umów określających warunki korzystania z ich publikacji oraz wysokość należnego z tego tytułu wynagrodzenia - poinformował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Chodzi o artykuły pojawiające się nie tylko w wyszukiwarce Google, lecz także w serwisach Google News i Google Discover, który prezentuje spersonalizowane treści użytkownikom telefonów i tabletów.
Zastrzeżenia prezesa UOKiK budzi sposób, w jaki amerykański koncern prowadził negocjacje z organizacjami zrzeszającymi wydawców. Rozmowy dotyczyły wynagrodzenia za korzystanie z publikowanych przez nich materiałów.
Google może nieuczciwie wykorzystywać swoją pozycję rynkową w relacji z polskimi wydawcami medialnymi.
— UOKiK (@UOKiKgovPL) October 5, 2026
Prezes UOKiK postawił zarzuty czterem spółkom z grupy kapitałowej cyfrowego giganta.
Szczegóły 🔗https://t.co/1vy6s35amd pic.twitter.com/XGjCMjHfVM
Nie mogli ocenić proponowanych stawek
"Z informacji posiadanych przez Urząd wynika, że Google proponując wynagrodzenie wydawcom, nie przedstawił im wymaganych prawem danych pozwalających ocenić zaoferowane stawki. Nie wskazał m.in. w jaki sposób korzysta z publikacji prasowych i osiąganych z tego tytułu przychodów. Nie wyjaśnił również parametrów przyjętych w kalkulacji ani nie przekazał dokumentów umożliwiających zweryfikowanie jej założeń" - napisano w komunikacie.
Zdaniem urzędu prowadziło to do asymetrii informacji. Wydawcy nie mogli zweryfikować, czy przedstawiona im oferta jest opłacalna, ani przygotować własnej propozycji opartej na danych.
"Big techy nie mogą stawiać się ponad prawem. Przepisy jasno określają jakie informacje Google powinien przedstawić wydawcom, aby móc uczciwie rozliczyć się z nimi za treści, z których korzysta. Brak tych danych prowadził do sytuacji, w której negocjacje stawały się pozorne i zmierzały do narzucenia warunków przez rynkowego dominanta. Za takie działanie prawo ochrony konkurencji przewiduje karę do 10 proc. przychodów przedsiębiorcy" - powiedział cytowany w komunikacie prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Nadużywanie pozycji dominującej
Postępowanie dotyczy podejrzenia stosowania przez Google praktyki zakazanej przez prawo ochrony konkurencji, czyli nadużywania pozycji dominującej.
"Samo jej posiadanie nie jest zakazane, jednak dominujący podmiot nie może wykorzystywać swojej przewagi do narzucania innym uczestnikom rynku nieuczciwych warunków. W tej sprawie do ograniczenia konkurencji mogło dochodzić w relacjach pomiędzy Google a wydawcami prasy podczas negocjowania wynagrodzenia za korzystanie z ich publikacji" - napisano w komunikacie.
Zarzuty prezesa UOKiK dotyczą czterech podmiotów z Grupy Google:
- Alphabet Inc - spółka dominująca grupy Google;
- Google LLC - spółka specjalizująca się w świadczeniu usług reklamowych, która wcześniej prowadziła i zarządzała wyszukiwarką Google na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego;
- Google Ireland Limited - spółki, która obecnie prowadzi wyszukiwarkę Google i zarządza nią na terenie EOG;
- Google Poland - spółki zajmującej się sprzedażą internetowej powierzchni reklamowej.
Google grozi wysoka kara
Maksymalna kara za nadużywanie pozycji dominującej może wynieść 10 proc. obrotu przedsiębiorcy. Kwestia odpowiedzialności poszczególnych spółek będzie analizowana w trakcie postępowania.
UOKiK przypomniał także, że odrębne postępowanie wobec Google prowadzi Komisja Europejska. W grudniu 2025 r. KE wszczęła formalne postępowanie, aby sprawdzić, czy Google wykorzystuje treści wydawców w usługach opartych na sztucznej inteligencji bez odpowiedniego wynagrodzenia i zapewnienia im możliwości sprzeciwu.
Dodano, że przedmiot postępowania KE jest przy tym różny od wszczętego przez Prezesa UOKiK postępowania antymonopolowego. Postępowanie KE dotyczy usług Google w zakresie sztucznej inteligencji, a postępowanie prowadzone przez Prezesa UOKiK dotyczy wykorzystania treści wydawców w wynikach wyszukiwania Google oraz serwisach Google News i Discover.
Redakcja biznesowa tvn24.pl skierowała do firmy Google pytania w tej sprawie. Gdy otrzymamy odpowiedzi, zaktualizujemy artykuł.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.