Donald Tusk zapytany o list żelazny dla posła PiS. Premier wskazał, co było błędem
W środę 30 września br. pełnomocnik Marcina Romanowskiego Bartosz Lewandowski poinformował, że Sąd Okręgowy w Warszawie wydał posłowi PiS list żelazny, "uchylając środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania od momentu uprawomocnienia się orzeczenia". Jak wyjaśnił, oznacza to, że polityk "na terytorium Polski nie będzie mógł być zatrzymany i tymczasowo aresztowany".
Prokuratura zapowiedziała, że zaskarży tę decyzję sądu. Bartosz Lewandowski przekazał również, że w przypadku jej uprawomocnienia się Marcin Romanowski pojawi się w Polsce.
Czytaj nas częściej w Google
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Marcin Romanowski z listem żelaznym. Donald Tusk ostro komentuje. Mówi o błędzie
W poniedziałek dziennikarka TVN24 zapytała premiera Donalda Tuska, czy wydanie listu żelaznego posłowi PiS Marcinowi Romanowskiemu to błąd.
Błędem jest, że ktoś taki jak Romanowski funkcjonował w życiu publicznym
— stwierdził na wstępie Donald Tusk.
Mnie jest dość obojętne, czy on będzie miał list żelazny, będzie tu przesłuchiwany z wolnej stopy i później usiądzie, czy państwo go w końcu dopadnie, czy będzie już na wieki wieków się ukrywał
— dodał.
Na koniec rozmowy z dziennikarką TVN24 premier Donald Tusk stwierdził, że "tak naprawdę kompromitujące i istotne było to, że ktoś taki [jak były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski] był w ogóle we władzach publicznych". Reporterka próbowała dopytywać jeszcze, czy błędem było niezawnioskowanie o zmianę składu orzekającego. Donald Tusk odpowiedział, że on sam "nie jest specjalistą od listów żelaznych".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.