The Jerusalem PostTrump’s aid bombshell, Haley Stevens, and the battle for the soul of the Democratic Party - commentDaily MaverickAfter the Bell: The great financial squeeze — a new movie coming to your medical aid schemeZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFBillboardNotorious B.I.G. Estate Ruling, My Chemical Romance Case, Drake Lawsuit & More Music Law NewsNOSIndonesië arresteert drie hoge politiemensen op verdenking van aftappen presidentNU.nlPRO steunt uitwerking stikstofplannen van kabinet: 'Eindelijk actie'Premium TimesWe’re ready for 2027 general elections – IGP DisuMexico News DailyHow Mexico’s longest dictatorship planted the seeds for a revolutionABC NewsDOJ ramps up probe of Alaska Senate race with target letters, new subpoenas: SourcesCapital FMFamily planning use falls to 61pc among married women in Kenya – KNBSSudinfoL’inquiète s’éloigne pour Kevin De Bruyne : le Diable rouge présent à l’entraînement de Naples à la veille du duel contre PortoRTP DesportoAllegri antevê jogo de "muito sofrimento" do Nápoles frente ao FC Porto
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, November 3, 2026

Pluralizm po ukraińsku, czyli czy warto bronić Warzechy [OPINIA]

Translate
  • Siedem godzin na granicy i zakaz wjazdu. Łukasz Warzecha został zawrócony z Ukrainy, choć jechał na oficjalną wizytę studyjną.
  • To nie pierwszy taki przypadek. Sprawa wpisuje się w ciąg kontrowersji wokół UPA, Myrotworca i ukraińskiego podejścia do polskiej wrażliwości.
  • Unijne aspiracje Ukrainy nie mogą opierać się na samych deklaracjach. Wolność słowa i prawo do krytyki powinny obowiązywać także wtedy, gdy są niewygodne dla Kijowa.

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Wpisanie w paszport Łukasza Warzechy, dziennikarza i publicysty, trzyletniego zakazu wjazdu do Ukrainy jest oczywistą odpowiedzią na objęcie podobną sankcją – zakazem wjazdu na teren strefy Schengen – Swiatosława Szeremety. Zdecydował o tym przed kilkoma dniami polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Była to odpowiedź na zainicjowanie przez Szeremetę uchwały, która rok 2027 uczyniła w obwodzie lwowskim rokiem Romana Szuchewycza – kieszonkowego Hitlera odpowiedzialnego za ludobójstwo Polaków na Wołyniu.

Po raz kolejny dowiedzieliśmy się, że ukraińska polityka nie zna pojęcia gry, w której strony wymierzają sobie policzek i starają się iść dalej. Musi być jednoznaczny wygrany. Ukraina – tak jak Rosja Władimira Putina – nie akceptuje remisów. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy i tym razem zdecydowała, że Kijów musi być na plusie.

WIDEO

Lwów ogłasza rok UPA. Głupota, prowokacja czy sondowanie Polaków?

Spektakl na granicy

Od wczoraj (2 listopada) wiemy, że Łukasz Warzecha jechał do Kijowa na wizytę studyjną, którą przygotowywało Centrum Mieroszewskiego we współpracy z ukraińskim rządem. Dziennikarze na takie wyjazdy dobierani są według szerokiego spektrum poglądów (Ukraińcy przyjeżdżają do Polski, a Polacy do Ukrainy). Po tym, jak ukraińscy funkcjonariusze trzymali polskiego dziennikarza siedem godzin na granicy, ostatecznie odmówili mu wjazdu – teraz i na przyszłość.

MSZ Ukrainy wie, jakie osoby są objęte zakazem wjazdu do tego kraju. Ich listę Służba Bezpieczeństwa Ukrainy tworzy razem z resortem spraw zagranicznych. Dlaczego zatem pozwolono na spektakl na punkcie granicznym?

W najbliższych dniach pewnie usłyszymy masę argumentów o tym, że ukraiński MSZ, wpisując Warzechę na listę zaproszonych dziennikarzy, "było nieświadome", a rząd spróbuje sprawę jakoś załagodzić. Dowiemy się może nawet, że SBU zrobiła samowolkę. A Wołodymyr Zełenski, który kontroluje zarówno Służbę, jak i MSZ, ma za dużo na głowie, aby zajmować się taką drobnicą, jak zakaz wjazdu dla Warzechy.

Dziennikarz opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie swojego paszportu z wbitym zakazem wjazdu na trzy lata
Dziennikarz opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie swojego paszportu z wbitym zakazem wjazdu na trzy lata © x.com

Może jest to prawda. Może nie. Ważne jest co innego:

Polak, który nie ma ani w Polsce, ani w Ukrainie postawionych żadnych zarzutów, który nie współpracował z separatystami i nie sławił ideologii hitlerowskiej, sowieckiej czy banderowskiej – trafił na listę osób objętych zakazem wjazdu. A to całkowicie kompromituje władze w Kijowie.

Nie ma bowiem znaku równości pomiędzy Szeremetą, który jawnie nawołuje do kultywowania pamięci o hitlerowskim kolaborancie i człowieku odpowiedzialnym za ludobójstwo na Polakach, a dziennikarzem, który – niezależnie od jego poglądów – nigdy nie sławił zbrodniczych ideologii ani zbrodniarzy. Warzecha nie brał również nigdy udziału w uroczystościach pogrzebowych, na których paradowali w mundurach SS Galizien dziwni przebierańcy.

Podwójny standard

Za urodziny Hitlera zorganizowane w lesie w Wodzisławiu Śląskim i nagłośnione przez TVN uczestnicy imprezy – w czerwcu 2024 r. – usłyszeli wyroki skazujące. Sąd uznał, że wydarzenie miało charakter publiczny i stanowiło publiczne propagowanie nazistowskiego ustroju państwa. Uczestnicy otrzymali kary od 3 miesięcy do 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Szeremeta – obecny na zdjęciach w towarzystwie ludzi w mundurach SS – objęty jest w Ukrainie innym standardem. Tam za popularyzowanie wiedzy i utrwalanie pamięci o SS Galizien i Szuchewyczu robi się karierę w mainstreamowej partii. Bo Szeremeta jest radnym Europejskiej Solidarności byłego prezydenta Petra Poroszenki.

Wokół Warzechy nie ma nawet cienia tego typu kontrowersji.

Potknięcia i przypadki

Wróćmy jednak do tradycyjnego tłumaczenia, że w Ukrainie nie wiedziała lewica, co czyni prawica. Przyjmowanie tej narracji nie ma sensu. W przypadku nadania jednostce wojskowej imienia tzw. bohaterów UPA długo debatowaliśmy na temat tego, czy Zełenski był świadom, że uderza w Polaków, czy nie. Po decyzji Szeremety o roku Szuchewycza zastanawialiśmy się, czy władze centralne wiedziały o uchwale lwowskiej rady obwodowej, czy nie.

Gdy w Ukrainie pojawiły się czarne listy Polaków tworzone przez serwis Myrotworeć, na które trafili m.in. wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak i szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki – tłumaczono, że to tylko niewinna NGO, która nie ma nic wspólnego z ukraińskim państwem. Choć doskonale wiadomo, że Myrotworeć to bękart ukraińskiego MSW.

Gdy znany ukraiński historyk Wachtang Kipiani sugerował, że Sławomir Mentzen "marzy o chwale Bronisława Pierackiego" (polskiego ministra zamordowanego przez przestępców z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów w latach 30.) – tłumaczono, że to odosobniona opinia.

Będziemy się zastanawiać, z jakiego porządku jest decyzja SBU wobec Warzechy? Czy to przypadek, czy celowe działanie?

Pluralizm po ukraińsku

Na końcu zaś okazuje się, że jednostka nazwana – przypadkiem – imieniem tzw. bohaterów UPA nadal ma takiego patrona. Rok Szuchewycza ma status kota Schrödingera (przyjęta uchwała nie została podpisana). Listy Myrotworcia jak były, tak są. Kipiani nie usłyszał zarzutów za groźby karalne i z niczego się nie wycofał. A Warzecha jest w Warszawie, a nie na wyjeździe studyjnym w Kijowie.

Jeśli tak mamy grać, to może lepiej niech Ukraina już zostanie tam, gdzie jest, i pozostanie taką, jaka jest. Bez aspirowania do standardu unijnego. W Unii Europejskiej politycy mają prawo nazywać Wspólnotę eurokołchozem. Dziennikarze mają prawo głosić takie poglądy, jakie uznają za słuszne. Czy to się podoba SBU, czy nie.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.