Tak Rosja werbuje "jednorazowych agentów". Niemiecka stacja ujawnia
Dziennikarze niemieckiej stacji RTL ujawnili kulisy funkcjonowania sieci tzw. jednorazowych agentów werbowanych w Niemczech przez Rosję. Reporterka pracująca pod przykryciem otrzymywała przez Telegram zlecenia opłacane w bitcoinach - od zakupu kart SIM, przez śledzenie polityka CDU, po rozpoznanie firm zbrojeniowych. Ceną za ujawnienie mechanizmu rosyjskiej wojny hybrydowej stały się groźby śmierci.
Śledztwo stacji RTL obnażyło hybrydowe działania Rosji
Źródło zdjęć: © Getty Images | Contributor
Najważniejsze informacje:
- Zespół RTL przez rok przenikał do prorosyjskich środowisk w internecie i odbierał zlecenia przez komunikator Telegram.
- Zadania miały być opłacane w bitcoinach i często wyglądały na niegroźne, choć mogły stanowić element większych operacji.
- Zlecenia obejmowały m.in. rozpoznanie działalności organizacji praw człowieka, obserwację pracownika CDU oraz zbieranie danych o niemieckich firmach zbrojeniowych.
- Po zdekonspirowaniu reporterka Angelique Geray otrzymała na pocztę głosową groźbę śmierci.
Zbierany przez rok materiał śledczy RTL pokazał, że kontakt z osobami, które stacja określiła jako prawdopodobnie powiązane ze stroną rosyjską, miał odbywać się przede wszystkim przez Telegram. Reporterzy dostawali tam zadania, za których wykonanie oferowano zapłatę w bitcoinach.
Zlecenia bywały z pozoru proste i pozbawione kontekstu: wykonanie zdjęcia, odebranie przesyłki czy zakup karty SIM. Z ustaleń RTL wynika jednak, że takie pojedyncze czynności mogą składać się na większe operacje, w których wykonawca nie zna celu całości i realizuje tylko wycinek zlecenia.
Dziennikarskie śledztwo stacji RTL
Wśród zadań, które - jak podała stacja - miały być przekazywane przez osoby z otoczenia prorosyjskich kanałów, znalazły się także polecenia bardziej wrażliwe. RTL wymienia m.in. rozpoznanie działalności organizacji praw człowieka, obserwowanie pracownika chadeckiej partii CDU oraz zdobywanie informacji o niemieckich przedsiębiorstwach zbrojeniowych.
Stacja oceniła, że śledztwo obrazuje mechanizm taniego werbunku wykonawców do jednorazowych zadań. Takie działania mogą wyglądać na niepowiązane, ale w szerszym ujęciu mają - według RTL - wpisywać się w rosyjskie działania hybrydowe w Niemczech.
Fałszywa tożsamość "Katja" i kontakt z Jovica Joviciem
W ramach pracy pod przykryciem reporterka RTL Angelique Geray przez kilka miesięcy budowała w internecie fałszywą tożsamość. Występowała jako prorosyjska influencerka "Katja", zdobywała zasięgi w serwisach społecznościowych i nawiązywała kontakty w tym środowisku.
Jej profil zwrócił uwagę Jovicy Jovicia, który - jak opisała stacja - ma ok. 35 tys. obserwujących na TikToku i należy do skrajnie lewicowej niemieckiej partii BSW. Geray, występując jako "Katja", najpierw rozmawiała z nim telefonicznie, a następnie spotkała się z nim osobiście.
W rozmowie Jović miał sugerować, że rosyjskie służby mogą mieć związek z działaniami propagandowymi prowadzonymi w kraju. Zapytany wprost, czy za kampanią stoi rosyjski wywiad, odpowiedział:
- Tego przecież nie wiadomo. To znaczy ja tego nie wiem - teoretycznie. W praktyce wiem - mówił w rozmowie przytoczonej przez RTL.
Później, już po ujawnieniu jej nazwiska, Geray przeprowadziła z nim wywiad, w którym - jak podała stacja - zaprzeczył, by miał jakiekolwiek związki z rosyjskimi służbami. Według RTL odrzucił także zarzuty o udział w kampanii dezinformacyjnej.
Po zdekonspirowaniu Angelique Geray otrzymała na pocztę głosową ostrzeżenie. - Jeśli będziesz chciała uciec, dostaniesz kulkę - brzmiała groźba przytoczona przez stację.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.