Będą masowe czystki w krakowskim magistracie? Gibała odpowiada

Łukasz Gibała, kandydat na prezydenta Krakowa, zapowiada audyt i zwolnienia w magistracie. W programie "Tłit" WP stanowczo odciął się od uprawiania kolesiostwa po wyborach. - Zwalniamy partyjniaków - zadeklarował na antenie. Wskazał też potencjalnych współpracowników, stawiając wyłącznie na kompetencje.
Podczas wywiadu prowadzący zapytał kandydata, czy po kampanii zamierza spłacać polityczne zobowiązania, obsadzając stanowiska swoimi znajomymi i działaczami. Łukasz Gibała stanowczo to wykluczył, wytykając taki model działania Platformie Obywatelskiej.
- Tym się właśnie różni kandydat obywatelski od kandydata partyjnego, bo on ma długi wobec partii - zaznaczył Gibała.
Pytany o to, kto w razie jego wygranej wejdzie do ścisłych władz miasta, kandydat postawił na nazwiska ekspertów spoza polityki. Zadeklarował, że w kwestiach komunikacji chce współpracować z niezależnym specjalistą.
- Jest taki facet, nazywa się Jacek Mosakowski i on odpowiadałby za transport. Obronił doktorat na Cambridge - zdradził Łukasz Gibała. Uzupełnił, że ekspert od dawna pracuje w sektorze prywatnym, prowadzi portal punktujący błędy władz w rozwiązaniach drogowych i nigdy nie miał nic wspólnego z polityką.
Propozycja dla Jana Hoffmanna
W rozmowie szczegółowo poruszono też wątek Jana Hoffmanna - jednego z inicjatorów lokalnego referendum, który niespodziewanie zrezygnował ze startu w wyborach. Łukasz Gibała przyznał otwarcie, że docenia jego profesjonalizm.
- Ja bym chciał, żeby pan Hoffmann miał funkcję w magistracie, bo uważam, że jest merytoryczny - zadeklarował kandydat. Zaznaczył, że oficjalna propozycja jeszcze nie padła, ale zamierza usiąść do rozmów natychmiast po ewentualnym zwycięstwie.
- Adwokat, który ma ponad 40 lat, ma 20-letnie doświadczenie, jest merytoryczny, jest od dawna zaangażowany w pracę na rzecz dzielnicy, więc ktoś taki w magistracie pewnie w oparciu o merytoryczne kryteria znalazłby gdzieś swoje miejsce - wyliczał gość programu.
Ostre cięcia zamiast kolesiostwa
Swoje podejście do kadr Gibała skontrastował z działaniami Aleksandra Miszalskiego. Zarzucił mu zatrudnianie w spółkach miejskich młodych osób bez doświadczenia (w tym 19-letniej rzeczniczki praw ucznia) wyłącznie na podstawie faktu posiadania legitymacji partyjnej. Zadeklarował też audyt i redukcję politycznych etatów, która ma objąć od 1 do 3 proc. najwyżej postawionych urzędników.
Kandydat ma już przygotowany trzystopniowy plan weryfikacji. Najpierw pod lupę trafią osoby zatrudnione przez środowisko kontrkandydata.
- Drugi etap: patrzę, czy ta osoba ma legitymację partyjną, bo jak ma, to jest podejrzane. W trzecim etapie pytam się współpracowników tej osoby, podwładnych czy przełożonych, jak ona pracuje. Poproszę, żeby mi pokazała jakieś efekty swojej pracy - zapowiedział Gibała. Jak ocenił, usunięcie nominatów partyjnych z najwyższych szczebli rozbije wreszcie "szklany sufit" dla szeregowych pracowników urzędu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.