Lech Wałęsa uderza w PiS. "To trzeba być głupcem albo zdrajcą"
— Mnie wybierano, bym przewodził. Ja musiałem mieć obraz "tu i teraz", ale też przyszłościowy. Powiedziałem: "Przenieśliście mnie dziś na ramionach. Jutro będą rzucać we mnie i w was kamieniami" — opowiadał w TVP Info były przywódca związku zawodowego.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— To się teraz dzieje, dlatego że to było za duże zwycięstwo. Najpiękniejsze, największe, najmądrzejsze zwycięstwo w dziejach Polski. Ale byliśmy tak nieprzygotowani, że wrogowie i głupcy wejdą w to i będą robić to, co robią. Dzisiaj mają moment, bo ta reszta jest nieprzygotowana, bo Polska jest nieprzygotowana — dodawał Wałęsa.
Czytaj nas częściej w Google
Prowadząca program Aleksandra Pawlicka dopytywała, kogo ma na myśli. — Personalnie to najbardziej Kaczyński i spółka. Takie zwycięstwo, cały świat nas podziwiał, dostaliśmy Nobla i burzyć to, niszczyć? To trzeba być głupcem albo zdrajcą. Patriota by tego nie zrobił. Oni to robią — twierdził były prezydent.
Wałęsa był też pytany o Karola Nawrockiego. — Dla mnie nie jest on prezydentem, nie poddał się przeliczeniu głosów. Dlatego nie wierzę. Żądam jeszcze raz przeliczenia i wtedy uznam, jeśli będzie prawdą, że został wybrany — powiedział.
Wałęsa zapewnił też, że nie obawia się powrotu prawicy do władzy. — Nie, bo jeśli wygra to po to, żeby przegrać. To nie są czasy, że można było tak daleko tumanić ludzi. To jest niemożliwe. Środki masowego przekazu i to wszystko mówi o tym, że te metody, które planujecie, to one się kończą, tak jak się kończy Kaczyński i spółka. Nie chciałbym być na miejscu Kaczyńskiego — podsumował.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.