"Nie było nawet w Rosji", "przywrócenie normalności". Polityczna burza po akcji policji w TK
Piątkowy program "Gość Wydarzeń" zdominowany został przez temat wejścia policji na teren Trybunału Konstytucyjnego. Pierwszym politykiem, który zabrał głos w tej sprawie był reprezentujący obecnie Rozwój Plus, Paweł Jabłoński.
- To, co widziałem pod Trybunałem - policja w umundurowaniu, ciężkim, do tłumienia zamieszek, z tarczami, pałkami, białymi kaskami, z zasłoniętymi twarzami (…) Taką mamy sytuację dzisiaj. Policja kontrolowana przez rząd, przez władzę wykonawczą, przejęła kontrolę nad organem konstytucyjnym - mówił.
- I teraz ocena, porównanie. Takie obrazki były widoczne w latach 80., w tym początku lat 90., w niektórych państwach Ameryki Łacińskiej. Jeśli dobrze pamiętam, w Peru była taka sytuacja, w Wenezueli. Nawet w Rosji do czego takiego nie doszło. Tam było zawieszenie działalności Trybunału w czasie Puczu Janajewa, ale nawet tam nie było wejścia siłowego policji - dodał.
Policja w Trybunale Konstytucyjnym. Borys Budka: To są kłamstwa
Na słowa Pawła Jabłońskiego zareagował kolejny gość, były minister sprawiedliwości Borys Budka. Przedstawiciel koalicji rządzącej podkreślił, że dzisiejsze działania są elementem "przywracania normalności".
- Policji nie ma w Trybunale, to są kłamstwa. Policja zabezpiecza tylko sytuację przed Trybunałem, żeby nie doszło do eskalacji ze strony ludzi podpuszczanych przez polityków, którzy przez 8 lat zawłaszczyli Trybunał - przekonywał polityk.
Zdaniem byłego szefa resortu sprawiedliwości, to co obecnie obserwujemy, to "smutny obraz upadku polityków PiS-u, którzy nie mogą pogodzić się z tym, że zgodnie z werdyktem wyborców i z konstytucją, Sejmowa większość dokonała zmian w składzie Trybunału".
- Bogdan Święczkowski tego nie chciał uznać. Popełnia zdaniem prokuratora generalnego szereg przestępstw. Został skierowany przeciwko niemu wniosek dyscyplinarny, w związku z czym musiał zostać odsunięty od pełnienia swoich obowiązków - wyjaśniał Borys Budka.
"Od lat 3 do lat 20". Poseł PiS grzmi ws. Trybunału Konstytucyjnego
Kolejnym gościem programu był także poseł Sebastian Kaleta, który podobnie jak wcześniejszy przedstawiciel opozycji podkreślał, że interwencja policji i działania wokół TK to przywracanie normalności "pałą" i "uchwałą reżimu Donalda Tuska".
- Każdy organ władzy może działań na podstawie i w granicach prawa. To, co się dzieje dzisiaj przed Trybunałem, w Trybunale, nie ma żadnego oparcia w prawie, tylko w sile. I polskie prawo akurat bardzo precyzyjnie wskazuje, jak należy takie sytuacje oceniać, bo jest artykuł 128 Kodeksu Karnego (…) który jasno mówi: Kto w celu usunięcia przemocą konstytucyjnego organu Rzeczpospolitej podejmuje działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu podlega karze pozbawienia wolności od lat 3 do lat 20 - stwierdził.
Zgodna z narracją przedstawiciela Prawa i Sprawiedliwości była europarlamentarzystka Konfederacji Anna Bryłka. Polityk oceniła, że obrazki sprzed Trybunału Konstytucyjnego pokazują "zamach" i "zaprowadzanie ładu konstytucyjnego uśmiechniętej dyktatury".
- Według mnie i według tego komunikatu ze strony Trybunału Konstytucyjnego nie zachodzi żadna podstawa prawna do tego, żeby wprowadzić przerwę w czynnościach służbowych prezesa Trybunału Konstytucyjnego, sędziego Święczkowskiego - podkreśliła.
- Traci na tym Polska i wizerunek Polski, bo będziemy mieć wizerunek kraju, który nie potrafi się uporządkować wewnątrz własnego ustroju - dodała.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.