Polityczny teatr wokół spotkania Tusk-Nawrocki. "Premier ma ważny powód, żeby się spotkać"
Dlaczego PiS odradza Karolowi Nawrockiemu spotkania z premierem Donaldem Tuskiem i rozmowę bez obecności kamer?
— Tu nie ma żadnego drugiego dna. Chodzi o polaryzację, czego PiS nie ukrywa. Poza tym to premier ma więcej do zyskania na takim spotkaniu niż prezydent — mówi Onetowi prof. Antoni Dudek.
Dodaj Onet Wiadomości do preferowanych źródeł w Google
Nasze materiały będą się częściej pojawiać w Twoich wynikach wyszukiwania
"Premier obawia się, co się wydarzy 11 listopada"
Zdaniem politologa Donaldowi Tuskowi zależy na rozmowie z Karolem Nawrockim w celu osiągnięcia krótkoterminowego efektu. Chodzi o uspokojenie nastrojów społecznych w związku z napiętą sytuacją wokół Trybunału Konstytucyjnego. Ekspert długoterminowego efektu się nie spodziewa, bo mamy zbyt mocno podzieloną scenę polityczną.
— Jeżeli do spotkania ostatecznie nie dojdzie, zapewne pójdzie o ustalenie terminu lub miejsca, któraś ze stron na coś się nie zgodzi. A jeśli się spotkają, nie należy przeceniać znaczenia rozmowy tych dwóch polityków. Premier zapewne chciałby krótkoterminowo złagodzić temperaturę sporu przed 11 listopada. Długofalowo spotkanie niczego nie zmieni. Ci panowie będą ze sobą walczyć do wyborów parlamentarnych, a jeśli Donald Tusk nie straci władzy, to także i po nich — komentuje Antoni Dudek.
Zwraca uwagę, że jeśli 11 listopada w Warszawie zbierze się np. 100 tysięcy ludzi na marszu z okazji święta niepodległości, tłum może pójść pod trybunał lub pod kancelarię premiera. Dlatego Donald Tusk gra na złagodzenie sytuacji.
— Proszę sobie wyobrazić sytuację, że taka grupa osób dotrze pod te budynki, a co bardziej krewcy uczestnicy postanowią wyganiać z TK "sędziów-uzurpatorów" albo "Tuska-dyktatora" z jego kancelarii. Policja będzie musiała interweniować. Dojdzie wówczas do zadymy i myślę, że Donald Tusk chciałby uniknąć takich wydarzeń. Stąd pomysł rozmowy z prezydentem, bo być może premier liczy, że po takim spotkaniu padłby komunikat Karola Nawrockiego o potrzebie uspokojenia nastrojów, o tym, żeby nie zmieniać trasy przemarszu. Dlatego to właśnie premier, a nie prezydent zaproponował spotkanie. Temu drugiemu się nie spieszy, bo jego kadencja kończy się dopiero w 2030 r. — podkreśla prof. Dudek.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
"Karol Nawrocki ma więcej do stracenia"
Dodaje, że obaj politycy i tak zapewne wkrótce się spotkają, tyle że w świetle kamer, a okazją będzie nominowanie ministra Andrzeja Domańskiego na wicepremiera i Agnieszki Bartol na ministrę funduszy i polityki regionalnej.
I nawet jeśli w najbliższych dniach jednak porozmawiają na osobności, mimo krzyków prawicy, by Nawrocki tego nie robił, prezydent zapewne nie będzie chciał wydawać żadnego komunikatu po tym spotkaniu. Politolog uważa, że na ocenę efektów potencjalnego spotkania trzeba będzie poczekać, ale więcej ma do stracenia Nawrocki.
— Porozumieli się wcześniej w sprawie banku centralnego, a wkrótce zobaczą się przy okazji zmian w rządzie. Ich rozmowy, czy to oficjalne, czy prywatne, wiele jednak nie zmienią. W całej tej sytuacji, jaką mamy, PiS na pewno będzie odradzać prezydentowi jakiekolwiek pojednawcze gesty wobec premiera. Chodzi właśnie o polaryzację i rywalizację KO-PiS. Jak na razie w związku z trybunałem najbardziej stracili Krzysztof Bosak, Sławomir Mentzen i Mateusz Morawiecki. Wzięli udział w przedstawieniu wyreżyserowanym przez Tuska i Kaczyńskiego, a przychodząc tam, osłabili swój potencjał. Punkt zdobył za to Grzegorz Braun, który wcześniej, po różnych wypowiedziach prezesa Kaczyńskiego, był postrzegany jako "persona non grata". Prezes jednak zrobił sobie z nim "selfie" pod TK, a potem nie wykluczył przyszłej współpracy w Sejmie, po wyborach w 2027 r. Czyli Kaczyński tutaj powiedział prawdę, bo każdy, kto go zna i analizuje polską politykę, ten wie, że po wyborach możliwa jest jedna koalicja z udziałem Kaczyńskiego i Brauna — wskazuje prof. Antoni Dudek.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.