Ostre spięcie prezydenckiego ministra z Romanem Giertychem. "Cwałował ku Rosji"
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz starł się w mediach społecznościowych z posłem Koalicji Obywatelskiej Romanem Giertychem. Wszystko zaczęło się od wpisu prezydenckiego ministra, który skrytykował akcję polityków KO mającą na celu wyśmianie tego, że para prezydencka ma posiadać w jednej z rezydencji konie.
"Prezydent rozmawia z Polakami w Koszalinie, wsłuchuje się w ich głos. Niedawno zrealizował ważną wizytę w Nowym Jorku, w tle ważne rozmowy o bezpieczeństwie i udział Polski w G20. Tymczasem rządzący, co robią? Snują się pod budynkami prezydenta z kawą, obrażają i atakują. Ciągle szczują" — ocenił Marcin Przydacz, komentując m.in. film Donalda Tuska sprzed Pałacu Prezydenckiego.
Czytaj nas częściej w Google
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Marcin Przydacz uderzył w Romana Giertycha. Szybka riposta
Prezydencki minister uderzył zdecydowanie także w Romana Giertycha, podkreślając, że obecny poseł KO w przeszłości prezentował skrajnie odmienne poglądy. Nawiązał też do omdlenia polityka w czasie przeszukania domu przez CBA oraz jego epizodu na stanowisku ministra edukacji, kiedy jako członek Ligi Polskich Rodzin zmieniał listę lektur.
"Teraz [rządzący] mają nowe hobby. Konie. Zapominają jednak, że premier też ma konia. Są jednak różnice. Podarowany Kancelarii Prezydenta kucyk Edzio nie był nigdy prorosyjski ani antyunijny. Nie mdleje na widok policjanta i nie eliminował Witolda Gombrowicza z listy lektur" — napisał Marcin Przydacz.
W niedzielę na wpis zareagował sam Roman Giertych. "Ja ci chłopcze radzę. Nie kop się z koniem" — zwrócił się do prezydenckiego ministra. "Uderz w stół, a kopyta się odezwą. Szkoda tylko, że w kluczowym dla polskiej historii cwałowały ku Rosji i przeciw Europie" — odciął się szef BPM.
Konie prezydenta a złośliwości pod adresem Romana Giertycha
Karol Nawrocki, jego żona i córka mają do dyspozycji konie utrzymywane w jednej z prezydenckich rezydencji — poinformowała w czwartek "Gazeta Wyborcza". "Trzeba mieć końskie zdrowie, żeby się mierzyć z kolejną propagandową akcją medialną podkutych razem, wymierzoną w prezydenta RP" — zareagował od razu rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.
Sam Karol Nawrocki po raz pierwszy publicznie opowiadał o swojej pasji pod koniec sierpnia w wywiadach dla Kanału Zero i "Super Expressu". Mówił wówczas, że podczas pobytu w Juracie jeździ konno, a wśród partnerów ma funkcjonariuszy SOP. Nie przeszkodziło to koalicji rządzącej po publikacji "GW" ostro skrytykować prezydenckie konie w kontekście kosztów utrzymania zwierząt. "Jeździłem słabo, ale za swoje" — napisał choćby Donald Tusk.
Pojawienie się Romana Giertycha w tym kontekście to z kolei nawiązanie do przezwiska polityka, który ma bardzo charakterystyczną aparycję: blisko 2 m wzrostu i specyficzne, wyraziste rysy twarzy z mocno zarysowaną szczęką. W satyrze politycznej oraz w komentarzach internautów już w latach 2000., gdy był liderem Ligi Polskich Rodzin i wicepremierem, zaczęło pojawiać się złośliwe porównanie jego fizjonomii do konia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.