Prezydencki zakaz tuż przed wyborami. "To jest jak rak"
Lula na wiecu wyborczym
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/ISAAC FONTANA
Prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva zakazał zakładów bukmacherskich. Decyzja zapadła tuż przed wyborami prezydenckimi.
Lula podkreślił, że podpisane przez niego rozporządzenie ma na celu walkę z powszechnym problemem zadłużania się rodzin. Decyzja ta zakazuje prowadzenia działalności, oferowania, pośrednictwa oraz reklamy zakładów bukmacherskich - opisał "Guardian".
Zakaz zakładów bukmacherskich
Tymczasowe rozporządzenie wykonawcze wchodzi w życie natychmiast, ale aby pozostało w mocy, w ciągu 120 dni musi zostać zatwierdzone przez brazylijski parlament.
Zakazuje ono dokonywania nowych wpłat na konta i daje użytkownikom platform bukmacherskich czas do 5 października na wypłatę środków.
- Podjąłem decyzję, by zastosować twardy, drastyczny i konieczny środek. To jest jak rak: albo ten guz się usunie, albo nas zabije - stwierdził cytowany przez "Guardiana" Lula.
Jeszcze na początku tego tygodnia podczas zgromadzenia ogólnego ONZ Lula skrytykował branżę bukmacherską. Prezydent Brazylii zarzucił jej "przekształcanie uzależnienia w zysk" oraz "niszczenie rodzin".
Eu não quero ver o dinheiro do leite, do pão ou do lanche das crianças indo parar nas bets. Não quero ver trabalhador se endividando enquanto os donos das apostas ficam cada vez mais ricos.
— Lula (@LulaOficial) September 27, 2026
A partir de agora, não tem mais bet. pic.twitter.com/kpSdr79eaC
Brazylijski problem
Sondaże wskazują, że zakaz cieszy się szerokim poparciem wśród Brazylijczyków. Flavio Bolsonaro, główny rywal Luli w nadchodzących wyborach, nazwał zakaz "posunięciem wyborczym" - poinformował "Guardian".
Dodał, że prezydent Brazylii ostro krytykuje zakłady bukmacherskie online co najmniej od kwietnia, kiedy to wezwał do wprowadzenia zakazu. Negatywna reakcja opinii publicznej nasiliła się podczas mundialu, kiedy reklamy były wszechobecne, a liczba osób obstawiających gwałtownie wzrosła.
Szacuje się, że zakłady i hazard kosztują społeczeństwo brazylijskie 38,8 mld reali rocznie (ok. 28,5 mld zł) oraz przyczyniają się do wzrostu liczby samobójstw i przypadków depresji - wynika z badania przeprowadzonego w 2025 r. przez Instytut Badań nad Polityką Zdrowotną.
W zeszłym roku bank centralny kraju oszacował, że Brazylijczycy wydają miesięcznie około 30 mld reali (ok. 22 mld zł) na zakłady. Liczba ta obejmowała wydatki beneficjentów federalnego programu pomocy społecznej Bolsa Familia (zasiłek rodzinny), którym w zeszłym roku zablokowano dostęp do tych platform.
Nielegalny hazard
W październiku ubiegłego roku ustawodawcy, w tym wielu członków Partii Liberalnej Flavio Bolsonaro, unieważnili rozporządzenie Luli dotyczące podwyżek podatków od zakładów internetowych i wirtualnych kasyn.
"Guardian" napisał, że choć hazard jest nielegalny w Brazylii, to kraj otworzył się na zakłady online w 2018 roku za prezydentury Michela Temera. Zjawisko to nabrało tempa za kadencji byłego prezydenta Jaira Bolsonaro - ojca Flavio Bolsonaro.
Lula i członkowie jego administracji mówili o zakazie zakładów bukmacherskich online jako o środku niezbędnym do zatamowania drenażu gospodarki kraju oraz do rozwiązania problemu zdrowia publicznego, ponieważ wielu Brazylijczyków jest uzależnionych i boryka się z trudnościami finansowymi z powodu wydawania pieniędzy na tych platformach.
Analitycy szacują, że przychody z zakładów sportowych wynoszą ponad 4 mld dolarów (ok. 15 mld zł) rocznie w Brazylii - to jeden z największych rynków na świecie - podał brytyjski dziennik.
Dodał, że jeszcze przed piątkową decyzją Luli największe brazylijskie kluby piłkarskie podniosły alarm po tym, jak firmy bukmacherskie rzekomo ostrzegły, że natychmiast zakończą sponsoring, jeśli rząd wprowadzi zakaz.
Stwierdziły one, że posunięcie to może doprowadzić do upadku brazylijskiej piłki nożnej - twierdzenie to spotkało się z drwinami w mediach społecznościowych w tym szalejącym na punkcie piłki nożnej kraju - podkreślił "Guardian".
Wybory w Brazylii
80-letni Lula popierany przez środowiska lewicowe powinien zgodnie z opublikowanym w piątek sondażem wyprzedzić o cztery punkty procentowe prawicowego senatora Flavia Bolsonaro.
Pomimo przewagi w pierwszej turze wyborów aktualny prezydent nie może być pewny reelekcji. Jak bowiem wynika z sondażu ośrodka Datafolha zarówno Lula, jak i Bolsonaro cieszą się zbliżonym poparciem w drugiej turze - na poziomie 45 proc.
Pierwsza tura wyborów prezydenckich w Brazylii została zaplanowana na 4 października. Trzy tygodnie później odbędzie się druga tura głosowania, w której Lula powinien zmierzyć się z Flaviem Bolsonaro.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.