Polska uderza w absurdy unijnej biurokracji. „Tak nie powinien działać wspólny rynek”

Polska uderza w unijną biurokrację i chce wstrzymać stosowanie kontrowersyjnych przepisów dotyczących opakowań – ustaliła dziennikarka RMF FM. Chodzi o nowe unijne rozporządzenie, które od 12 sierpnia obowiązuje w całej Unii i nakłada na firmy nowe obowiązki związane z odpowiedzialnością za opakowania.
Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
Problem dotyczy małych firm, które sprzedają swoje produkty bezpośrednio klientom w innych krajach UE i są zobowiązane do zarejestrowania się w systemie dotyczącym opakowań i ustanowienia lokalnego przedstawiciela. Dla małego przedsiębiorstwa oznacza to dodatkowe formalności i koszty. Sama KE przyznaje, że może to być nawet 50 tys. euro na firmę.
„Stop the clock”
Wiceminister rozwoju Michał Baranowski mówił w Brukseli, że Polska ma poparcie około 15 państw. Proponujemy zatrzymanie stosowania tego rozporządzenia, czyli „stop the clock” - Barnowski apelował na unijnym forum.
Jako przykład podał małą firmę z Mazur, która od 30 lat produkuje specjalistyczne żagle do łodzi. Żeby sprzedawać je we Francji, firma musi zarejestrować się na tamtejszym rynku i ustanowić tam swojego przedstawiciela. Koszty są na tyle wysokie, że przedsiębiorstwo zdecydowało się na razie wstrzymać sprzedaż i poczekać, czy przepisy zostaną zmienione. Jeśli nie – jak mówił Baranowski – firma może zostać zmuszona do wycofania się z unijnego rynku.
To jest bardzo dobry przykład tego, jak nie należy tworzyć przepisów, które wpływają na jednolity rynek, a także na nasze małe i średnie przedsiębiorstwa – mówił Baranowski.
Bunt przeciwko nowym obowiązkom
Okazuje się, że przypadek polskiej firmy z Mazur nie jest odosobniony. W Brukseli mówi się już nawet o buncie mikro- i małych przedsiębiorstw przeciwko nowym obowiązkom. Powstała petycja z ponad 80 tysiącami podpisów, a właściciele małych firm zasypują eurodeputowanych skargami. Protesty widać także w mediach społecznościowych.
Wychodzi na jaw, że Bruksela nie przewidziała skutków przepisów dla małych unijnych firm.
Eurodeputowany Dariusz Joński powiedział w rozmowie z RMF FM, że to jeden z tych absurdów, które należy czym prędzej zlikwidować. Cały czas mówimy o tym, że te firmy mają być konkurencyjne, więc nie możemy im tego dokładać. To jest czas na uproszczenie maksymalne i odciążenie firm w związku z globalną konkurencją, a nie zmuszanie do wydawania pieniędzy na jakichś przedstawicieli - mówił.
Poparcie Niemiec i Belgii
Na unijnym forum Polskę mocno wsparła przedstawicielka Niemiec. Berlin przyznaje, że niektóre przepisy rozporządzenia opakowaniowego są dla małych firm dużym problemem i proponuje, żeby z części obowiązków zwolnić najmniejsze firmy, między innymi te, które wprowadzają na rynek mniej niż 10 ton opakowań rocznie. Także Belgia przyznała, że nowe przepisy „nakładają na małe przedsiębiorstwa nieproporcjonalne obciążenia administracyjne i finansowe”.
Bardziej ostrożna jest natomiast Francja. Zgadza się, że taki obowiązek to może być problem dla MiŚP, ale argumentuje, że same przepisy są konieczne do kontroli producentów, zwłaszcza tych spoza danego kraju i do egzekwowania obowiązków dotyczących odpadów.
Komisja Europejska także przyznaje, że problem istnieje. Już w grudniu ubiegłego roku zaproponowała zawieszenie obowiązku ustanawiania przedstawiciela w każdym państwie członkowskim. Problem w tym, że państwa członkowskie wciąż nie potrafią uzgodnić wspólnego stanowiska w tej sprawie. Parlament Europejski również naciska na rozwiązanie problemu. Na razie trwa przerzucanie się odpowiedzialnością, ale nie ma porozumienia, które pozwoliłoby ruszyć sprawę dalej.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.