Nawrocki musiał zrezygnować z boksu. "To uderzenie w głowę państwa"
- Prezydent zrezygnował ze sparingów, choć bardzo za nimi tęskni. Nie chce stawiać funkcjonariuszy SOP ani sportowców w sytuacji, w której musieliby go bić.
- Zamiast boksu Nawrocki jeździ konno i trenuje "do 180 tętna". Jak mówi jego asystent, nie ma tygodnia bez czterech treningów, głównie na siłowni.
- Sport towarzyszy prezydentowi od młodości. Z szefem pałacowej kuchni, byłym mistrzem Polski w boksie, poznał się na sali bokserskiej.
- Muszę powiedzieć, że za sparingami tęsknię. (…) Zastępuję je jazdą na koniu (…), treningiem takim, który podbija puls do 180. Ale sparingi to jest rzecz, za którą naprawdę tęsknię - odpowiedział Karol Nawrocki na pytanie o to, czy tęskni za sparingami bokserskimi.
"Tu naprawdę są kozaki"
Prezydent wyjaśnił, że chodzi nie tylko o ryzyko kontuzji, która mogłaby go wyłączyć ze spotkań z Polakami. - Tu naprawdę są kozaki, tacy, z którymi mógłbym na dobrym poziomie sparować i wcale nie musiałbym wygrać z nimi - mówi,
- Natomiast stawiać swoich funkcjonariuszy albo sportowców w sytuacji, w której mają bić prezydenta - nie chcę im po prostu tego robić. Niezależnie od tego, czy bym sobie radził, czy bym sobie nie radził, sytuacja byłaby niezgrabna i uderzenie w głowę to uderzenie w głowę państwa - tłumaczy.
"Siłka, siłka, siłka"
O sportowych nawykach prezydenta opowiedział jego 22-letni asystent Jakub, wcześniej kierowca Nawrockiego w Instytucie Pamięci Narodowej. Zapytany o nieoczywiste przyzwyczajenia szefa, nie miał wątpliwości. - Nie ma tygodnia bez czterech treningów. Zawsze siłka, czasami bieganie. Ale głównie siłka, siłka, siłka, siłka - mówi.
- Dla mnie to jest niesamowite. Czasami jest tak, że nie mamy dnia wolnego w miesiącu. Ja też lubię trenować, ale czasami nie daję rady fizycznie. A pan prezydent, widząc, jakie materiały dostaje, ile musi czytać, dowiadywać się, jeszcze znajduje czas i siłę na cztery treningi w tygodniu - dodaje.
Drugi nawyk? - Tylko woda, woda, woda, woda. I to w takich ilościach naprawdę sporych - wylicza asystent.
Z sali bokserskiej do Pałacu
Boks to dla Nawrockiego nie tylko hobby. Szef pałacowej kuchni Łukasz Miecznikowski, były mistrz Polski w tej dyscyplinie, zna prezydenta od ponad 30 lat. - Poznaliśmy się na sali bokserskiej. Od razu załapaliśmy flow - wspomina.
Sam prezydent wraca do "męskiego trybu życia" z młodości. - Z jednej strony kibice, a z drugiej strony sparingi i walki, do których zawsze miałem jakąś skłonność. Myślę, że to po prostu we mnie jest - podsumował Nawrocki.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.