Konsternacja w PiS po słowach Nawrockiego. W tle "pakt" z Braunem
Prezydent Karol Nawrocki jest gotowy, by patronować paktowi senackiemu ugrupowań prawicowych - deklarował we wrześniu szef gabinetu głowy państwa Paweł Szefernaker.
Teraz prezydent pytany w wywiadzie w "Rzeczpospolitej", czy w takim patronacie mieści się środowisko Grzegorza Brauna, odparł: - Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna ma swoją reprezentację w parlamencie. Jest siłą polityczną, która według sondaży ma poparcie części Polaków, więc należy ją traktować jako obecną w polskiej polityce - stwierdził Nawrocki.
Na pytanie o zarzuty na temat prorosyjskości Konfederacji Korony Polskiej odpowiedział, że ma świadomość, że są takie. Dodał przy tym, że "z drugiej strony mamy dziś premiera, który ściskał się z Władimirem Putinem". – Przypomnę, że to nie jest pierwsze środowisko polityczne, które jest oskarżane o prorosyjskość – powiedział Nawrocki.
Wielu odebrało słowa głowy państwa jako zapowiedź możliwego sojuszu z Grzegorzem Braunem. I wielu było tym zaskoczonych – również w PiS. Ale nie są to pierwsze słowa Karola Nawrockiego, w których uznaje Brauna za mniej groźnego niż Donald Tusk.
Konkluzja: z Braunem prezydent wyobraża sobie prawicowy sojusz, z Tuskiem - absolutnie. Braun jest dla głowy państwa partnerem do rozmów. Karol Nawrocki chce objąć patronat nad prawicowym paktem senackim, który będzie tworzony na wybory w 2027 roku. A częścią tego paktu ma być formacja Grzegorza Brauna - Konfederacja Korony Polskiej.
PiS ma z tym problem. - Chcemy wyborców Brauna, a nie samego Brauna - mówili nam w ostatnich miesiącach politycy formacji Jarosława Kaczyńskiego. Sam prezes kilkukrotnie deklarował - a za nim inni liderzy PiS - że współpraca z Braunem jest wykluczona. Ale Karol Nawrocki już jej nie wyklucza. Zatem PiS będzie zmuszone się z Braunem mimo wszystko dogadać.
Zwłaszcza że - jak słyszymy - Braun nie wyklucza swojego startu do Senatu. A to dla PiS byłby wielki problem. - Co innego nie wystawiać przeciwko jego pokemonom w okręgach senackich naszych kandydatów, a co innego, gdy będzie trzeba popierać samego Brauna. Liczymy, że jednak to się nie wydarzy - przyznaje nieoficjalnie jeden z polityków PiS.
Inny mówi: - Braun będzie kandydował do Sejmu. Senat to dla niego flaki z olejem, nudy. A on już się w Brukseli wynudził.
Pakt z Braunem
Do stołu z Braunem Jarosław Kaczyński nie chce siadać. Będzie delegował do tego ludzi. Z Braunem będzie za to rozmawiał prezydent. Ale dopiero przed wyborami parlamentarnymi.
Otwartością Pałacu Prezydenckiego na Brauna jest zdziwiona część rozmówców z PiS. Powód? Niedawno ujawnione przez PRZEkanał nagrania z udziałem ludzi Konfederacji Korony Polskiej, na których obrażają oni współpracowników Karola Nawrockiego.
Braun ostro skrytykował na nagranych potajemnie rozmowach kancelarię Nawrockiego po sporze o nominacje do prezydenckich rad doradczych. Urzędników nazwał "szmaciarzami", a sam urząd porównał do "Judenratu" i reprezentacji "władzy okupacyjnej".
Mimo to ludzie Nawrockiego puszczają te słowa mimo uszu. Część polityków PiS jest tym zdziwiona. Ale jak słyszymy nieoficjalnie, współpracownicy prezydenta - ale też liderzy PiS - liczą na to, że Braun przed wyborami poskromi język, "poczuje odpowiedzialność" i "wagę sprawy". - Liczymy na refleksję - powiedział nam jakiś czas temu współpracownik głowy państwa, pytany o środowisko Grzegorza Brauna.
- Braun jest wielkim ryzykiem. Ale bez niego przejęcie władzy może być niemożliwe. Z tego punktu widzenia rozumiem, dlaczego otoczenie prezydenta nie chce Brauna antagonizować - przyznaje człowiek związany z PiS.
Na razie partię zajmują jednak wydarzenia przed Trybunałem Konstytucyjnym. Z tego powodu przekaz z wywiadu Karola Nawrockiego nieco ucichł. Ale temat paktu z Braunem wróci.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.