Jeden z pilotów zaatakował drugiego na pokładzie. Ekspert komentuje

- Ja nie sądzę, żeby to była próba samobójcza, myślę jednak, że to był atak terrorystyczny i chęć celowego rozbicia tego samolotu - mówił w czwartkowym programie "Newsroom" WP Dariusz Kulik, pilot, twórca kanału Turbulencja na YT, odnosząc się do sytuacji z samolotem flydubai, w którym jeden z pilotów zaatakował nożem drugiego.
- Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to to, o czym ja zawsze mówię, to są raczej takie rzeczy związane z samą mechaniką, z konstrukcjami samolotów, z tym, że one w tej chwili to już są w zasadzie konstrukcje bardzo bezpieczne, sprawdzone. Czasy, w których latały konstrukcje jeszcze powiedzmy, starszej generacji, gdzie ta mechanika zawodziła częściej, już mijają, tak jak z samochodami - zaczął pilot Dariusz Kulik.
- Sprzęt jest coraz lepszy, natomiast ten czynnik ludzki, jak to się zawsze mówi - tutaj on w zasadzie nie dotyczy samych pilotów, bo każdy gdzieś tam może pomyśleć, że chce być pilotem i ktoś powinien oceniać, czy ten człowiek tym pilotem powinien być - kontynuował ekspert. - W tym przypadku, jeśli chodzi o tamten rejon, to być może powinni bardziej się skupić na tym, jaka jest historia tego człowieka, bo wiadomo, że ten rejon Bliskiego Wschodu jest specyficzny, wielokonfliktowy na różnych płaszczyznach - dodał.
- Widocznie tutaj ktoś nie sprawdził, bo ja nie sądzę, żeby to była próba samobójcza, myślę jednak, że to był atak terrorystyczny i to była chęć celowego rozbicia tego samolotu - na podstawie tego, co w tej chwili jest wiadomo - która została udaremniona przez sprawne działanie drugiego pilota i później wszystkich ludzi na pokładzie - przekazał Kulik.
- Natomiast pytanie: dlaczego do tego doszło? Ja myślę, że takie pytania będą zadawane i ktoś będzie szukał na nie odpowiedzi. W tym akurat przypadku było takie oświadczenie, że ten człowiek, czyli obywatel Omanu, w ogóle nie powinien znaleźć się w załodze samolotu lecącego do Tel Awiwu i to jest prawda - podkreślił.
- Tak więc tutaj firma flydubai albo popełniła błąd w tym jednym przypadku - bo to się może zdarzyć, ktoś tam coś przeoczył - albo po prostu nie działali zgodnie z umową, jaką podpisali z Izraelczykami czy z jakimiś zobowiązaniami, że właśnie będą tak, a nie inaczej te loty planować. No i ja myślę, że tutaj będzie duży punkt zapalny, w którym trzeba będzie dużo rzeczy wyjaśnić - podsumował ekspert.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.