"Czasami miłość jest poza wiekiem". Agata Kulesza w RMF FM o filmie "Czas, który nie nadszedł”

Do kin wchodzi film "Czas, który nie nadszedł". Akcja rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, w której specjalna kuracja pozwala zatrzymać proces starzenia. Niestety, skutkiem ubocznym jest ograniczenie życia do siedemdziesiątki. Agata Kulesza gra w tym filmie Sarę, która odmówiła kuracji antygeriatrycznej. "Czasami miłość jest poza wiekiem" - mówi w RMF FM aktorka.
Agata Kulesza na planie filmu „Czas, który nie nadszedł” (fot. Łukasz Bąk/Next Film) /materiały prasowe
Agata Kulesza: Upływ czasu powoduje dziś panikę
Sara i Oskar planowali zestarzeć się razem, ale ostatecznie każde z nich podjęło inną decyzję. Oskar wybrał kurację antygeriatryczną, Sara jej odmówiła.
Upływ czasu powoduje dziś jakąś panikę, przerażenie i nerwowe, kompulsje wstrzykiwania sobie różnych rzeczy, operowania, naciągania. Zapominamy, że to nie tylko „opakowanie” ma być ładne. Że fajnie byłoby, gdyby pod tym pięknie naciągniętym papierkiem coś jeszcze było - mówi w rozmowie z RMF FM Agata Kulesza.
Zdaniem aktorki ten film opowiada również o czymś, co jest uniwersalne, czyli o miłości. O tym, że czasami miłość jest poza wiekiem, że potrzeba drugiego człowieka, potrzeba bliskości. To jest film o wyborach, o refleksji. Jak sobie wyobrażamy naszą starość, jak chcemy ją przeżyć - dodaje Kulesza.
Posłuchaj:
W tym filmie młodzi nie chcą oglądać starszych ludzi. Nie wiedzą, co to są zmarszczki, nie wiedzą, co to jest stara skóra, co to są siwe włosy. Nie chcą tego widzieć ani o tym wiedzieć - tłumaczy w RMF FM aktorka.
Sara jest opiekunką bardzo starych ludzi, jest przy ich śmierci. Ale ma też bardzo dużą potrzebę niezależności i wolności. Marzy, by znaleźć świat, gdzie mogła będzie się po prostu po ludzku starzeć. Kiedy z enklawy Ostoja jedzie do miasta, to - jak opowiada w rozmowie z RMF FM Agata Kulesza - „wszyscy widzą starą Sarę. I to budzi ich popłoch”.
Aktorka wspomina też reakcje widzów po pierwszych pokazach filmu.
Ten film wydaje im się bliski. Bliskie im są stawiane w nim pytania, jak to zrobić, jak się z tym pogodzić. Czy warto stanąć w prawdzie, czy się konfrontować, czy zrobić ze śmierci i ze starości tabu, czy wręcz przeciwnie - zacząć to oswajać tak jak kiedyś - wylicza Kulesza.
Kulesza w RMF FM: Wolność to jest czyste sumienie
Filmowa Sara to buntowniczka. Ja może nie jestem taką buntowniczką jak Sara, ale też bardzo się staram żyć po swojemu. Często mówię, że wolność jest dla mnie ważna - mówi nam Agata Kulesza.
W moim przekonaniu wolność to jest czyste sumienie. Staram się tak żyć, żeby móc być niezależną od ludzi. Lubię to, że mam zaufanie. Największe zaufanie mam do samej siebie, bardzo to lubię i staram się tak poruszać po świecie - dodaje aktorka.
„Patrzyłam z prawdziwą ciekawością”. Kulesza o pracy nad „Czas, który nie nadszedł”
Reżyserką filmu jest Julia Rogowska, która debiutuje w pełnym metrażu. Agata Kulesza pracowała przy filmie z młodą ekipą.
Patrzyłam z prawdziwą ciekawością, w jaki sposób będą to opowiadać - mówi nam aktorka. Julka słucha, a jednocześnie ma swój styl opowiadania. Ja za nią szłam. Czasami z nią dyskutowałam, czasami przekonywałam do swoich pomysłów i wtedy rozmawiałyśmy. Mi się bardzo dobrze pracowało, bo ona jest też bardzo taką osobą dojrzałą, światłą i taką nowoczesną w tej pracy - zauważa.
Czy Agata Kulesza przyjęłaby taką kurację antygeriatryczną? Czy to zależy od wieku, w jakim by była?
Chyba od tego zależy... Teraz, kiedy mam 55 lat, to siedemdziesiątkę mam za piętnaście lat. Jeszcze mam dużo planów. Dla mnie to jest za krótko - mówi ze śmiechem aktorka.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.