Niemiecki dziennik: Polskę ogarnęła "lalkomania"

Według relacji "Sueddeutsche Zeitung", Polacy intensywnie dyskutują o powieści Bolesława Prusa, która ponownie zyskała popularność po premierach serialu Netflixa oraz filmu.
Dziennikarka Viktoria Grossmann opisuje "Lalkę" jako dzieło ważne dla polskiej tożsamości, szeroko omawiane przez czytelników i wywołujące dyskusje także za granicą po nowym niemieckim przekładzie.
Powrót zainteresowania książką łączony jest z aktualnymi niepokojami społecznymi, a jej wielowarstwowa treść skłania do dyskusji zarówno o historii, jak i o współczesności.
"Polskę ogarnęła lalkomania" - pisze niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung" w internetowym wydaniu. Korespondentka gazety Viktoria Grossmann pisze o ogromnym zainteresowaniu powieścią Bolesława Prusa z drugiej połowy XIX wieku w związku z niemal równoczesnym ukazaniem się serialu Netflixa na jej podstawie, a także pełnometrażowego filmu.
"'Lalka' bez cienia przesady uchodzi za jedną z najważniejszych i najbardziej znanych powieści w historii polskiej literatury. Powstała w czasach, gdy Polska nie istniała jako państwo, ale za to w większym stopniu jako przestrzeń kultury. To właśnie sprawia, że ta książka jest tak ważna do dziś. Wszyscy ją czytali - to lektura obowiązkowa w szkołach - więc każdy może się wypowiedzieć. A nawet niemieccy sąsiedzi: akurat rok temu ukazał się nowy niemiecki przekład powieści nakładem szwajcarskiego wydawnictwa Kampa" - zauważa Grossmann.
"Narodowa świętość"
Według niej powieść ta jest nie tylko historią miłosną i portretem społecznym epoki, lecz także "czymś w rodzaju narodowej świętości, w której, być może jak w niewielu innych dziełach, zawiera się polska dusza". To właśnie - zdaniem autorki - tłumaczy gorące spory wokół nowych ekranizacji. Wypowiedział się nawet premier Donald Tusk, który na X zaapelował: "Każdy ma prawo do swojej oceny, tylko błagam: nie pozabijajmy się przy tej okazji".
W opinii niemieckiej dziennikarki "Lalka" jest "czymś znacznie więcej niż historią niespełnionej miłości". "Nawet określenie jej mianem powieści obyczajowej nie oddaje w pełni bogactwa tego dzieła. Bohaterowie są zbyt złożeni i wielowymiarowi, by zamknąć ich w prostych interpretacjach. To właśnie oni od pokoleń prowokują kolejne odczytania, spory i reinterpretacje" - czytamy.
"Prus kreśli panoramiczny obraz warszawskiego społeczeństwa: biednych i bogatych, ludzi pobożnych i hulaków. Realistyczny opis rzeczywistości niejednokrotnie przechodzi przy tym w ostrą satyrę" - dodaje Grossmann. Jej zdaniem powieść jest fascynująca także z perspektywy historycznej: "Łęcka czyta Zolę, a przyjaciel Wokulskiego, Ignacy Rzecki, śledzi najnowsze polityczne plany Bismarcka".
Lektura na niepewne czasy
Być może - jak ocenia - powrót zainteresowania "Lalką" wiąże się ze współczesnym poczuciem niepewności i gwałtownymi zmianami. "W takich czasach ucieczka w obszerną powieść i świat minionej epoki, z jej dawnymi troskami i nadziejami, wydaje się szczególnie kusząca. Kto chce, może dostrzec w "Lalce" opowieść o przełomie, niepewności i kształtowaniu się nowego porządku społecznego. Można jednak równie dobrze pominąć te konteksty i po prostu zanurzyć się w niezwykłej historii miłosnej" - dodaje.
Jak pisze, dla niemieckiego czytelnika część ukrytych znaczeń powieści może pozostać niewidoczna. Taką obawę wyraziła tłumaczka Lisa Palmes podczas dyskusji poświęconej książce w Ambasadzie Niemiec w Warszawie. "Lalka" opowiada bowiem także o doświadczeniu życia narodu podzielonego między trzy mocarstwa zaborcze.
"Dla polskich czytelników do dziś istotne pozostaje pytanie o patriotyczną postawę bohaterów. Czy można usprawiedliwić fakt, że Wokulski prowadzi interesy również z Rosjanami? Jak widać, jest to temat, który nie traci na aktualności" - pisze Grossmann.
Lisa Palmes przełożyła "Lalkę" wspólnie z Lotharem Quinkensteinem. To pierwszy nowy niemiecki przekład powieści od siedmiu dekad. Wydanie uzupełnia esej polskiej noblistki Olgi Tokarczuk, która próbuje odpowiedzieć na pytanie: "Dlaczego ta książka mnie porusza? Dlaczego mnie fascynuje?". "To pytanie, które w Polsce wciąż wywołuje żywe dyskusje" - ocenia Grossmann.
Anna Widzyk, polska redakcja "Deutsche Welle"
Oryginalny tekst można przeczytać TUTAJ., otwiera się w nowym oknie
"Polityczny WF": Afera pod koniec wywiadu z Lechem Wałęsą. "Jak wy śmiecie!"INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.