Prezydent i premier reagują po ataku. "Wstrząsnął nami wszystkimi"

Premier Donald Tusk zadeklarował, że sprawca ataku w klasztorze w Jarosławiu poniesie pełne konsekwencje zgodnie z polskim prawem i wyraził współczucie dla bliskich poszkodowanych.
Do ataku doszło rano w opactwie w Jarosławiu, gdzie 31-letni obywatel Ukrainy zaatakował nożem pięć osób, w tym trzech księży; jeden z nich zmarł, a dwie osoby są w stanie ciężkim.
Prokuratura poinformowała, że sprawca przedostał się do Polski z Niemiec, został zatrzymany i trwa ustalanie szczegółów dotyczących przebiegu zdarzenia oraz jego przesłuchania.
"Morderca z Jarosławia jest w rękach Polskiej Policji. Trwają czynności. Sprawca to obywatel Ukrainy" - pisał w mediach społecznościowych Donald Tusk.
Jak zapowiedział premier, sprawca będzie ukarany "z całą surowością" polskiego prawa. "Łączę się w bólu z bliskimi ofiar tego brutalnego ataku" - podkreślił szef rządu.
O ataku wypowiedział się także Marcin Kierwiński. "Ukrainiec, który dokonał morderstwa w Jarosławiu jest w rękach Policji. Trwają z nim czynności śledczych. Odpowie za ten czyn z całą surowością polskiego prawa" - pisał minister spraw wewnętrznych i administracji.
Szef MSWiA zapewnił ponadto, że świadkom morderstwa jest udzielane wsparcie psychologiczne.
"Z bólem przyjąłem wiadomość o śmierci księdza, który padł ofiarą brutalnego ataku w jarosławskim Opactwie. Jego Bliskim i całej wspólnocie Opactwa składam wyrazy najgłębszego współczucia. Rannym ofiarom tego ataku życzę szybkiego powrotu do zdrowia" - napisał z kolei Karol Nawrocki.
Prezydent zauważył, że wobec takich aktów "państwo musi być silne, działać szybko i bezwzględnie w egzekwowaniu prawa". Dodał także, że zasady i wartości naszej wspólnoty muszą być respektowane przez wszystkich przebywających w naszym kraju.
"Dzisiejszy atak wstrząsnął nami wszystkimi i wymaga stanowczej odpowiedzi państwa. Oczekuję, że właściwe służby szybko i dokładnie wyjaśnią wszystkie okoliczności tej tragedii. Zadaniem państwa jest zapewnienie bezpieczeństwa swoim obywatelom" - zakończył prezydent.
Atak nożownika w Jarosławiu. Donald Tusk zareagował
Do ataku doszło w czwartek rano na terenie jarosławskiego opactwa przy ulicy Benedyktyńskiej. 31-letni obywatel Ukrainy zaaatakował nożem czterech mężczyzn i jedną kobietę. Interia ustaliła, że poszkodowani to trzej księża oraz dwie osoby świeckie.
Wszyscy poszkodowani zostali przewiezieni do szpitali. Niedługo później pojawiła się informacja o śmierci jednego z rannych księży.
Jak dowiedział się dziennikarz Interii Dawid Serafin napastnik miał wtargnąć do kuchni, która znajduje się na terenie klasztoru i od początku zachowywał się agresywnie. Gdy został poproszony przez jednego z księży o opuszczenie pomieszczenia obywatel Ukrainy rzucił się na niego i zaczął bić.
Z relacji wynika, że zaatakowany duchowny zdołał się obronić i zabarykadował się w drugim pomieszczeniu. Sprawca próbował sforsować drzwi, jednak nie zdołał ich wyważyć.
Wówczas do pomieszczenia wszedł zaniepokojony hałasem ksiądz dyrektor. Według ustaleń dziennikarza Dawida Serafina napastnik miał go dźgnąć w nogę. Trzeci z księży, który zmarł, miał zostać zaatakowany gdy wychodził z konfesjonału.
- Dwie osoby, które znajdują się w Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu, w chwili obecnej znajdują się w stanie zagrażającym życiu. Jest to stan określany jako stan ciężki - mówiła na konferencji prasowej Bożena Harasz-Wołoszyn z przemyskiej prokuratury.
Nowe informacje w sprawie napastnika w Jarosławiu
Prokuratura Okręgowa w Przemyślu przekazała ponadto nowe informacje o sprawcy tragedii. 31-letni obywatel Ukrainy wjechał w nocy z terenu Niemiec do Polski i kierował się na przejście graniczne w Korczowej - mówiła Harasz-Wołoszyn.
Przedstawicielka przemyskiej prokuratury podkreśliła, "nie wiadomo jeszcze w jaki sposób mężczyzna dostał się do Jarosławia na teren opactwa sióstr Benedyktynek". Dodała, że trwają z nim wstępne czynności, które będą zmierzały do osadzenia go w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych.
Harasz-Wołoszyn zaznaczyła, że mężczyzna nie został jeszcze przesłuchany. - Lekarze stwierdzą, czy jest możliwość wykonania z udziałem sprawcy jakichkolwiek czynności procesowych, czy będzie mógł zostać osadzony w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych - wskazała.
"Polityczny WF": Trump znalazł sposób na media. Tak uniknie niewygodnych pytańINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.