Ponad 70 osób zatrzymanych po akcji policji w szkołach. Znamy szczegóły
"Gdy pytam, czy przyjdą w poniedziałek, rozkładają ręce" — relacjonowała dyrektorka jednej z łódzkich szkół średnich, opowiadając Onetowi w piątek o obecności funkcjonariuszy w jej placówce. Teraz jest już pewne: w poniedziałek policjanci wracają do polskich szkół.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
"Nie ma terminu odwołania patroli"
Czytaj nas częściej w Google
— Te patrole będą nadal kontynuowane — powiedziała Onetowi w sobotę podkom. Iwona Kijowska z Zespołu Prasowego Komendy Głównej Policji. — Będą to patrole umundurowane i zmotoryzowane oraz tzw. po cywilnemu.
Jak usłyszeliśmy od podkom. Kijowskiej, obecnie "nie ma terminu odwołania patroli". Termin to "dopóki będzie to konieczne".
— Patrole mają na celu wprowadzenie spokoju i obniżenie napięcia przede wszystkim wśród rodziców uczniów, ale także zapewnienie bezpieczeństwa wśród uczniów i pracowników szkół — stwierdziła podkom. Kijowska.
Patrole pojawiły się po brutalnych atakach z zeszłego tygodnia — na szkołę w Ostrołęce oraz pod Wyszkowem.
"Najwięcej z tych zdarzeń wiązało się ze wpisami w internecie"
Rozmawiając z Kijowską, próbowaliśmy uściślić policyjny komunikat z sobotniego poranka. Zgodnie z nim "do godziny 06:00 [10 października] odnotowano 231 zdarzeń, w których funkcjonariusze realizują czynności w związku z uzasadnionym podejrzeniem popełnienia czynu zabronionego" — związanego z placówkami oświaty. Policja wyliczała również w komunikacie, że "w toku działań zatrzymano dotychczas 76 osób".
— Najwięcej z tych zdarzeń wiązało się ze wpisami w internecie: na portalach lub grupach społecznościowych — sprecyzowała podkom. Kijowska w rozmowie z Onetem. — Były to wpisy m.in. o charakterze gróźb karalnych w kierunku konkretnych osób bądź grup. Oraz wpisy pokazujące, że ich autorzy są w posiadaniu niebezpiecznych narzędzi, typu nóż, bądź groźby zakupu broni palnej.
Natomiast policja nie oszacowała jeszcze, ile z odnotowanych 231 zdarzeń wiązało się z poważnym niebezpieczeństwem — a ile miało charakter głupiego żartu (jak np. w jednej z podstawówek w Łodzi, gdzie ktoś pozostawił młotek między szafkami, a sprawę wyjaśnia policja — dyrektorka szkoły oceniła sytuację właśnie jako "głupi żart").
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.