"Rażące niechlujstwo". Są opinie biegłych ws. zoo w Łącznej
- Prokuratura Rejonowa w Wałbrzychu prowadzi śledztwo dotyczące prywatnego zoo w Łącznej.
- Właściciel ogrodu i cztery inne osoby usłyszały zarzuty znęcania się nad zwierzętami.
- Biegli stwierdzili m.in. brak stałego dostępu do wody oraz karmy dopasowanej do potrzeb gatunków.
- Drapieżniki miały wybiegi sąsiadujące z miejscami przebywania potencjalnych ofiar.
- Zwierzęta tymczasowo powierzono pod opiekę burmistrzowi Mieroszowa.
Wstępne opinie powstały po oględzinach przeprowadzonych we wtorek i w środę w minionym tygodniu. W tym samym czasie prokuratura i policja prowadziły czynności na terenie prywatnego ogrodu zoologicznego w Łącznej koło Mieroszowa. Wcześniej śledczy zatrzymali pięć osób, a 33 zwierzęta przewieziono do innych miejsc opieki, w tym część poza granice kraju.
Prokurator Okręgowy w Świdnicy Marek Rusin podkreślił w poniedziałek, że postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Wałbrzychu. Poinformował jednocześnie, że przed przedstawieniem zarzutów śledczy zgromadzili materiał, który miał uprawdopodobnić odpowiedzialność kilku osób za znęcanie się nad zwierzętami.
– To postępowanie prowadzone jest już od długiego czasu. Zanim doszło do przedstawienia zarzutów, prokuratura i policja zgromadziły materiał dowodowy, który w mojej ocenie – nie tylko zresztą w mojej – w wysokim stopniu uprawdopodobnił sprawstwo kilku osób w zakresie znęcania się nad zwierzętami – przekazał Rusin.
Sąd Rejonowy w Wałbrzychu nie uwzględnił jednak wniosku prokuratury o tymczasowe aresztowanie właściciela placówki.
Miażdżące opinie ws. zoo w Łącznej
Z opinii biegłej zajmującej się ptakami egzotycznymi wynika, że zwierzęta przebywały w bardzo złych warunkach. Pomieszczenia miały być brudne i wilgotne, a w większości nie zapewniały dostatecznego ogrzewania.
– Mamy m.in. opinię biegłej zajmującej się ptakami egzotycznymi. Z tej opinii wynika, że ptaki były utrzymywane w skrajnie nieodpowiednich warunkach i w rażącym niechlujstwie. Wewnętrzne pomieszczenia dla ptaków były brudne, wilgotne i na ogół bez skutecznego ogrzewania. Wiele ptaków wymagających temperatury kilkunastu stopni utrzymywanych było w pomieszczeniach, w których temperatura była taka sama jak na zewnątrz – mówił prokurator.
Marek Rusin dodał, że część ptaków znajdowała się w wyraźnie złej kondycji. Biegła wskazała również na brak karmy odpowiedniej dla poszczególnych gatunków.
W kolejnej opinii opisano warunki dotyczące pozostałych zwierząt. – W momencie rozpoczęcia oględzin liczne grupy zwierząt nie miały w ogóle dostępu do wody. Inne mogły korzystać jedynie z wody stojącej w rowach lub sadzawkach. Stwierdzono też brak odpowiedniej karmy dostosowanej do potrzeb konkretnych gatunków oraz brak zapasu karmy – mówił prokurator.
Część zwierząt z Łącznej ma nowe domy
Według biegłych zwierzęta trzymano w ciasnych pomieszczeniach. Drapieżniki miały wybiegi usytuowane obok miejsc, w których przebywały potencjalne ofiary. Eksperci zwrócili także uwagę na naruszenia zasad bezpieczeństwa i higieny pracy oraz prowizoryczne ogrodzenia.
Prokuratura przekazała, że działania związane z relokacją spotkały się z krytyką i atakami w internecie. Marek Rusin mówił, że hejt dotknął także świadków, biegłych oraz organizacje pomagające w przenoszeniu zwierząt.
– Policja była przygotowana na prewencyjne zabezpieczenie zwierząt, gdyby zaszła taka konieczność po oględzinach. Ale dzień przed tymi czynnościami w mediach pojawiła się informacja od jednego z podejrzanych, że będą podejmowane czynności w tej sprawie wobec niego. Okazało się, że kiedy miały być one realizowane, spotkały się z protestami i hejtem. Doszło do rękoczynów oraz celowego naruszenia ogrodzenia zoo, mającego charakter sabotażu – ocenił prokurator.
Jak dodał, ujawnienie informacji o planowanych działaniach doprowadziło do eskalacji. Część osób, które miały przejąć zwierzęta, wycofała się, a następnie również spotkała się z ostracyzmem.
Zoo pozostaje zamknięte
Pracownicy zoo wrócili do ogrodu w piątek, jednak w poniedziałek placówka nadal była zamknięta. Na podstawie porozumienia między prokuraturą, władzami Mieroszowa i pełnomocniczką właściciela Marty Zając-Ossowskiej zwierzęta tymczasowo powierzono burmistrzowi miasta Andrzejowi Lipińskiemu.
– Była to sytuacja, która zapewniała, że zwierzęta – przede wszystkim, jeżeli chodzi o postępowanie przygotowawcze – będą mogły być okazane każdemu biegłemu, który miałby potrzebę przyjechać, każdemu lekarzowi, każdemu podmiotowi, który by działał na zlecenie prokuratury czy też policji – powiedział zastępca prokuratora okręgowego Marcin Witkowski.
Zoo Łączna działa jako prywatny ogród zoologiczny. W 2012 r. otrzymało status ogrodu zoologicznego. Z informacji zamieszczonych przez właścicieli na stronie internetowej wynika, że od tego czasu pojawiały się tam m.in. tygrysy, kangury, jelenie milu oraz różne gatunki małp. W ogrodzie żyje około 100 gatunków zwierząt.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.