Incydent z sędzią SN. Media: Miał we krwi 4,3 promila

Sędzia Sądu Najwyższego został przewieziony do szpitala po interwencji policji na dworcu w Słupsku. Według mediów miał 4,3 promila alkoholu we krwi.
Krajowa Rada Sądownictwa zajmie się sprawą, wskazując na możliwość odpowiedzialności dyscyplinarnej oraz szeroki wachlarz potencjalnych kar.
Przedstawiciele KRS oraz minister sprawiedliwości Waldemar Żurek podkreślili konieczność wyjaśnienia sprawy i zwrócili uwagę na proces nominacji sędziów do Sądu Najwyższego.
4,3 promila alkoholu we krwi miał mieć sędzia Sądu Najwyższego, wobec którego interweniowała policja na dworcu w Słupsku - ustaliło Polskie Radio Koszalin. Rozgłośnia poinformowała, że po przekazaniu sędziego zespołowi ratownictwa medycznego, funkcjonariusze "nie prowadzili już wobec niego dalszych czynności".
Słupsk. Rzecznicy KRS zareagowali na incydent z sędzią
Z kolei według ustaleń "Faktu", sędzia "miał awanturować się w pociągu". Dziennik skontaktował się z rzecznikiem prasowym Krajowej Rady Sądownictwa sędzią Jarosławem Łuczajem oraz jego zastępcą sędzią Bartłomiejem Starostą. Zaznaczyli oni, że informacje o zachowaniu mężczyzny powinny zostać rozpatrzone pod kątem odpowiedzialności dyscyplinarnej.
"Sprawa powinna zostać rozpatrzona pod kątem naruszenia zasad etyki sędziowskiej i odpowiedzialności dyscyplinarnej. Wszystko wskazuje na to, że w okolicznościach znanych z przekazów medialnych taka odpowiedzialność powinna zostać wyciągnięta" - podkreślił rzecznik KRS.
Przedstawiciele KRS o możliwej karze dla sędziego. "Szeroki wachlarz"
Przedstawiciele KRS podkreślili przy tym, że "wachlarz kar, które może spotkać sędziego, jest bardzo szeroki, od upomnienia aż po usunięcie z zawodu sędziego".
"Opisane zachowanie jest absolutnie niedopuszczalne, karygodne i nielicujące z godnością urzędu sędziego. W przypadku sędziów Sądu Najwyższego standardy powinny być przecież jak najwyższe" - stwierdzili.
Incydent na dworcu w Słupsku. Waldemar Żurek: To niedopuszczalne
Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło 8 października. Z ustaleń Wirtualnej Polski wynikało, że kierownik pociągu wezwał policję do pasażera, który zataczał się, a kontakt z nim był poważnie utrudniony.
Kiedy funkcjonariusze dotarli na miejsce, zastali mężczyznę z obrażeniami twarzy, które miały powstać, kiedy ten wysiadając, przewrócił się. Policjanci udzielili mu pomocy na miejscu i wezwali pogotowie.
Pasażer został zabrany karetką do szpitala. Dopiero tam, od jego żony, personel dowiedział się, kogo dotyczyła interwencja. Wirtualna Polska poinformowała, że mężczyzna to jeden z sędziów Sądu Najwyższego, powołany za prezydentury Karola Nawrockiego.
Do sprawy odniósł się minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, który podkreślił, że musi ona zostać "bardzo dokładnie" wyjaśniona. - Zwracaliśmy wielokrotnie uwagę na to, że tzw. neo-KRS wybierała także do Sądu Najwyższego, naszym zdaniem z naruszeniem prawa, osoby, które nie spełniają wymogów nieskazitelności charakteru - wskazał.
- To jest niedopuszczalne zachowanie. Wskazuje, jak bardzo kulejący był proces nominacji, ja z zadziwieniem przyjmowałem pewne kandydatury, które przechodziły przez tzw. neo-KRS, a później decyzje prezydentów Dudy i Nawrockiego - tłumaczył.
- Doprowadzimy do tego, żeby Sąd Najwyższy działał prawidłowo - zapewniał w piątek Waldemar Żurek.
Nawrocki zapytany o układ Trump-Putin. "Moje stanowisko jest jasne"INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.