„Nie ma śladu po marynarzach”. Koniec poszukiwań na Morzu Czarnym

Bułgarskie służby ratunkowe wstrzymały poszukiwania załogi statku handlowego, który zatonął we wtorek na Morzu Czarnym. Jednostka została zaatakowana przez drona. Statek pływał pod banderą Togo.
Uratowana załogda drugiego statku zaatakowanego we wtorek na Morzu Czarnym, zdj. STRINGER /AFP/East News
Nie ma żadnych śladów po marynarzach - powiedział dziennikarzom Rumen Nikołow, szef Morskiego Centrum Koordynacji Poszukiwania i Ratownictwa. Dodał, że akcja nie zostanie już wznowiona.
We wtorek drony uderzyły w dwa statki handlowe na Morzu Czarnym, około 80 mil morskich na wschód od bułgarskiej miejscowości Bjała. Władze Bułgarii nie poinformowały, kto może ponosić odpowiedzialność za ten atak.
Zełenski mówi wprost - to rosyjskie drony
We wtorek wieczorem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oskarżył o incydent Rosję. Jak sprecyzował, jednostki handlowe zostały trafione przez drony morskie i powietrzne.
Zatopiony statek to Alfa Watan, pływający pod banderą Togo. Władze w Sofii informowały po ataku, że cała jego załoga uznawana jest za zaginioną.
Na drugiej jednostce - Alba, pływającej pod banderą Palau - wybuchł pożar. Bułgarski prom pasażerski zdołał uratować wszystkich 18 członków załogi tego statku.
Kolejny taki incydent na Morzu Czarnym
Na Morzu Czarnym trwają od kilku miesięcy intensywne rosyjskie i ukraińskie ataki na statki handlowe, porty i obiekty energetyczne.
W poniedziałek rumuńskie władze poinformowały o śmierci dwóch osób na statku transportującym kukurydzę z Ukrainy i znajdującym się na wodach międzynarodowych. Jednostka została trafiona przez drona.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.