Trump kontra Kongres. Co to oznacza dla Polski?

Amerykański Kongres może stać się dla Donalda Trumpa poważną przeszkodą.
Jeśli Demokraci zdobędą większość w jednej lub obu izbach, prezydent będzie musiał liczyć się z większą kontrolą swoich działań, problemami z finansowaniem części planów i politycznym oporem. Nie oznacza to jednak, że straci możliwość podejmowania decyzji w polityce zagranicznej czy dowodzenia amerykańską armią.
Amerykański Kongres może ograniczyć Trumpa
Wybory połówkowe odbywają się w połowie czteroletniej kadencji prezydenta. Amerykanie wybierają wtedy wszystkich członków Izby Reprezentantów oraz około jednej trzeciej senatorów. W praktyce głosowanie jest oceną dotychczasowych rządów prezydenta, ale przede wszystkim rozstrzyga o tym, kto będzie kontrolował Kongres.
To istotne, bo właśnie Kongres decyduje o budżecie federalnym. Może więc utrudniać finansowanie działań administracji, a także prowadzić dochodzenia i przesłuchania dotyczące decyzji podejmowanych przez Biały Dom.
Podobny mechanizm było widać za prezydentury Joe Bidena. Republikanie, którzy kontrolowali wówczas Kongres, utrudniali między innymi uzyskanie kolejnych pieniędzy na wsparcie Ukrainy.
Jeżeli teraz Demokraci przejmą kontrolę nad Kongresem, Donald Trump może znaleźć się w podobnej sytuacji. Nie będzie jednak całkowicie pozbawiony narzędzi. Prezydent może wetować ustawy, a odrzucenie weta wymaga bardzo dużej większości w obu izbach.
Paliwo i koszty życia. Z czym do urn pójdą Amerykanie?
O wyniku wyborów nie zdecydują jednak wyłącznie kwestie związane z polityką zagraniczną czy układem sił w Waszyngtonie. Dla wielu Amerykanów istotne będą przede wszystkim codzienne wydatki i sytuacja gospodarcza.
Jak zwraca uwagę Radosław Rybkowski, jednym z ważnych tematów kampanii są ceny paliw, szczególnie oleju napędowego. To istotna kwestia zwłaszcza w stanach rolniczych. Wyborcy odczuwają wzrost kosztów życia między innymi wtedy, gdy tankują samochody. W części amerykańskich miejscowości, poza dużymi metropoliami z rozwiniętym transportem publicznym, samochód pozostaje podstawowym środkiem przemieszczania się.
Na ocenę prezydentury Trumpa wpływają również koszty utrzymania, kredyty studenckie czy zmiany dotyczące dostępu do ubezpieczeń zdrowotnych. To właśnie te sprawy mogą przesądzić o tym, czy wyborcy będą chcieli utrzymać dotychczasowy układ sił, czy zdecydują się go zmienić.
Nieprzewidywalność Trumpa może być problemem
Zdaniem Radosława Rybkowskiego polityczny konflikt między Białym Domem a Kongresem może przynieść trudne do przewidzenia skutki. Amerykanista nie ukrywa obaw o to, jak Donald Trump będzie reagował na ograniczanie jego planów.
Jestem bardzo mocno przestraszony tymi nadchodzącymi dwoma latami - przyznaje ekspert. Jak tłumaczy, jeśli Kongres będzie blokował prezydenckie plany i ograniczał pieniądze na ich realizację, Trump może reagować w sposób jeszcze bardziej nieprzewidywalny.
Problem polega na tym, że kontrola Kongresu nad budżetem nie oznacza automatycznej kontroli nad każdą decyzją prezydenta. Donald Trump jest głównodowodzącym amerykańskich sił zbrojnych i może podejmować decyzje dotyczące ich użycia. Kongres może domagać się wyjaśnień, prowadzić przesłuchania i próbować ograniczać finansowanie określonych działań, ale polityczny spór nie odbiera prezydentowi wszystkich kompetencji.
Polska i amerykańska baza jako karta w politycznej grze?
Dla Polski szczególnie istotne jest to, jak napięcia w Waszyngtonie mogą przełożyć się na relacje Stanów Zjednoczonych z europejskimi sojusznikami.
Rybkowski zwraca uwagę, że w przypadku konfliktu z Kongresem Donald Trump mógłby wykorzystywać kwestie związane z obecnością amerykańskich wojsk w Europie jako element politycznej presji. Ekspert podał hipotetyczny przykład: prezydent mógłby zagrozić, że w odpowiedzi na działania Demokratów nie będzie amerykańskiej bazy w Polsce.
Nie jest to prognoza wycofania wojsk USA z naszego kraju, ale ilustracja tego, jak nieprzewidywalna może stać się polityka prezydenta w warunkach ostrego konfliktu wewnętrznego.
Niepokój o przyszłość relacji transatlantyckich nie jest zresztą nowy. Już podczas pierwszej kadencji Trump ostrzegał, że Stany Zjednoczone mogą ograniczyć swoje zaangażowanie w NATO, jeśli europejscy sojusznicy nie będą przeznaczać więcej pieniędzy na obronność.
W ocenie Rybkowskiego w tej krytyce jest sporo racji. Nie może być tak, że bogata Europa jedzie na plecach Stanów Zjednoczonych w kwestii swojego własnego bezpieczeństwa – podkreśla amerykanista.
Problem w tym, że nawet jeśli europejskie państwa zwiększają wydatki na obronność, nie oznacza to, że mogą szybko zastąpić amerykańskie zdolności wojskowe. A niepewność dotycząca zaangażowania Waszyngtonu pozostaje jednym z najważniejszych wyzwań dla bezpieczeństwa kontynentu.
Ukraina między Waszyngtonem a Moskwą
Układ sił w amerykańskim Kongresie może mieć również bezpośrednie znaczenie dla Ukrainy. To właśnie amerykańskie decyzje dotyczące finansowania i dostaw uzbrojenia są jednym z kluczowych elementów wsparcia dla Kijowa.
Rybkowski ocenia, że Donaldowi Trumpowi „zdecydowanie bliżej do Władimira Putina niż Zełenskiego”. Inaczej sytuację postrzegają Demokraci i część Republikanów, którzy podkreślają, że Ukraina broni się przed rosyjską agresją.
Większa kontrola Demokratów nad Kongresem mogłaby zwiększyć presję na administrację w sprawie pomocy dla Ukrainy. Kongres ma bowiem wpływ na środki przeznaczane na wsparcie wojskowe i może domagać się rozliczania decyzji Białego Domu.
W tej sprawie liczy się jednak nie tylko to, czy pomoc zostanie przyznana, ale także, kiedy trafi do Ukrainy. Zdaniem eksperta odpowiednio wcześniejsze wsparcie mogłoby wpłynąć na przebieg wojny i zmienić sytuację, w której Kijów znajduje się obecnie.
Europa nie może zakładać, że Ameryka zawsze będzie po jej stronie
Dla europejskich państw wybory w USA są więc czymś więcej niż kolejnym sprawdzianem popularności amerykańskiego prezydenta. Pokazują, jak bardzo bezpieczeństwo kontynentu zależy od politycznych decyzji podejmowanych za oceanem.
Rybkowski zwraca uwagę, że problem może nie skończyć się wraz z prezydenturą Trumpa. Nawet jeśli po nim do Białego Domu wprowadzi się inny polityk, może się okazać, że jego następca będzie kontynuował podobną politykę wobec Europy i NATO. Ekspert ostrzega przed scenariuszem, w którym pojawi się „Trump bis” – polityk jeszcze mocniej kwestionujący dotychczasowy model współpracy transatlantyckiej.
To, co nam się wydaje, że jest zapisane i że tak zawsze będzie i że Stany Zjednoczone będą stały po naszej stronie, może się okazać wystawione na wielką próbę – podsumowuje amerykanista.
Właśnie dlatego wynik wyborów połówkowych będzie ważny także z polskiej perspektywy. Nie przesądzi o przyszłości amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce ani o dalszym wsparciu Ukrainy, ale pokaże, jak duże ograniczenia może napotkać Donald Trump i jak będzie wyglądał polityczny krajobraz w Stanach Zjednoczonych w drugiej połowie jego kadencji.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.