Pozew przeciw Uniwersytetowi Cornell. Studentka oskarża bractwo o gwałt
Według pozwu poszkodowana, występująca pod pseudonimem Jane Doe, miała w chwili zdarzenia 20 lat i studiowała na Uniwersytecie Cornell w Ithace. Kobieta relacjonuje, że odwiedziła kolegę w domu bractwa Chi Phi, będąc pod wpływem alkoholu. Twierdzi, że dwaj członkowie bractwa zmusili ją do zażycia substancji, którą określili jako ketaminę, a następnie dopuścili się przemocy seksualnej.
W pozwie wskazano, że jeden z mężczyzn miał wysłać wiadomość na grupowym czacie bractwa, sugerując, że kobieta jest gotowa na kontakty seksualne. Doe utrzymuje, że do pokoju weszło więcej mężczyzn i była gwałcona przez wiele godzin. Zgłoszenie na policję uniwersytecką złożyła około trzech tygodni po zdarzeniu.
Czytaj nas częściej w Google
Reakcja uczelni i bractwa
Uniwersytet Cornell przeprowadził wewnętrzne postępowanie, podczas którego przesłuchano co najmniej 12 osób. Adwokat Jane Doe podkreślił, że spośród siedmiu oskarżonych studentów tylko dwóch zostało wydalonych, a pozostali otrzymali łagodniejsze kary, takie jak zawieszenia, obowiązek udziału w warsztatach czy napisanie esejów. Żaden z podejrzanych nie został zatrzymany przez policję. Po incydencie Doe zdecydowała się przerwać naukę na uczelni.
Prokurator okręgowy hrabstwa Tompkins poinformował, że jego biuro przeanalizowało materiały z policyjnego śledztwa, jednak nie znalazło wystarczających dowodów, by postawić zarzuty karne.
Stanowisko Uniwersytetu Cornell
W oświadczeniu przesłanym mediom Uniwersytet Cornell poinformował, że Biuro Praw Obywatelskich oraz Biuro Postępowania Studenckiego i Standardów Społeczności przeprowadziły postępowanie zgodnie z uczelnianymi procedurami. Władze uczelni podkreśliły, że oddział Xi bractwa Chi Phi pozostaje zawieszony i nie ma dostępu do kampusu.
Uniwersytet zaznaczył, że federalne przepisy dotyczące ochrony prywatności uniemożliwiają ujawnianie szczegółów dotyczących poszczególnych studentów, dlatego nie może publicznie komentować innych działań dyscyplinarnych. Władze uczelni zapewniły, że naruszenie zasad może skutkować sankcjami, w tym zawieszeniem lub wydaleniem, a szczegółowe odpowiedzi zostaną przedstawione w toku postępowania sądowego.
Po zakończeniu dochodzenia uczelnia powołała specjalny zespół ds. napaści seksualnych, który już wdrożył zmiany. Cornell prowadzi także stronę internetową, na której studenci mogą zgłaszać przypadki dyskryminacji, uprzedzeń czy molestowania, w tym seksualnego.
Odpowiedź bractwa Chi Phi i wsparcie dla ofiar
Krajowa siedziba bractwa Chi Phi w oświadczeniu przesłanym stacji CBS News podkreśliła, że zarzuty dotyczące napaści seksualnej na Uniwersytecie Cornell są bardzo niepokojące. Organizacja zaznaczyła, że każda osoba zgłaszająca przemoc seksualną powinna być traktowana z empatią, szacunkiem i godnością. Bractwo stanowczo potępiło przemoc seksualną, podkreślając, że jest ona sprzeczna z wartościami organizacji.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.