Bronił wspólnika Suszka, sam ma zarzuty. Kim jest adwokat od Zondacrypto
Błażej Gazda był obrońcą trzech kluczowych osób w aferze Zondacrypto, w tym ukrytych wspólników zaginionego Sylwestra Suszka. Sam adwokat też jest podejrzany, ale w innych śledztwach. Jedno z nich dotyczy prania pieniędzy pochodzących z handlu narkotykami. Przy giełdzie jest od 2017 r. Zarówno BitBay, jak i Zondacrypto sponsorowały jego rajdy. To on umówił spotkanie, na którym były rzecznik PiS Adam Hofman miał proponować prezesowi Zondacrypto "ochronę" przed dziennikarzem TVN24.
- Błażej Gazda był obrońcą Romana Ż., wspólnika Sylwestra Suszka. Prokuratura zarzuca Ż. udział w grupie przestępczej i przywłaszczenie 7,8 mln zł z BitBay. Gazda bronił też Mariana W. oraz jego byłej żony Jaromiry W. Roman Ż. i Jaromira W. są w areszcie.
- We wrześniu 2026 r. prokuratura przesłuchała samego Gazdę jako świadka. Obrońcą być już nie może.
- W innym śledztwie Gazda sam jest podejrzany. Prokuratura zarzuca mu pomoc w praniu pieniędzy pochodzących z obrotu narkotykami, utrudnianie postępowania i podżeganie świadka do składania przed sądem fałszywych zeznań. Postępowanie jest w toku.
- W 2017 r. Gazda bronił Haliny K., przez którą Roman Ż. miał przepuszczać pieniądze z giełdy BitBay. Według prokuratury w Gliwicach to Roman Ż. sfinansował giełdę Suszka, a Suszek działał na jego polecenie. W tym samym czasie Suszek wysłał Gaździe do sprawdzenia treść swoich planowanych zeznań.
- Spółka Krala, która płaciła byłemu agentowi CBA, Telewizji Republika i agencji lobbingowej, opłacała też starty Gazdy w rajdach samochodowych. Dotarliśmy do faktury na 4651 euro. Gazda napisał do prezesa giełdy: "Dziękuję za spełnienie marzeń :)". Sponsoring trwał do stycznia 2026 r.
- Wiosną 2020 r. agencja R4S Adama Hofmana wzięła 70 tys. zł za ratowanie wizerunku BitBay przed reportażem TVN – twierdzą osoby znające kulisy zlecenia. Reportaż i tak powstał.
- Pięć lat później, 8 kwietnia 2025 r., Hofman przyleciał do Monako z podobną ofertą dla Krala. Proponował "ochronę" w związku z planowanymi publikacjami "Superwizjera" TVN24. Spotkanie umówił mecenas Gazda. Trwało osiemnaście minut.
WIDEO
"Powinna być pełna transparentność". Polityk Konfederacji o Zondacrypto
WIDEO
Świadek zamiast obrońcy
5 września 2026 r. policjanci zatrzymują Romana Ż.
To pozostający w cieniu wspólnik zaginionego od czterech lat Sylwestra Suszka, twórcy giełdy BitBay, poprzedniczki Zondacrypto. Prokuratura zarzuca Ż. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i przywłaszczenie 7,8 mln zł z giełdy. Sąd wysyła go na trzy miesiące do aresztu. Opisaliśmy to w dniu jego zatrzymania.
Jako jego obrońca zgłasza się Błażej Gazda, adwokat z Wrocławia. Ten sam, który broni Mariana W., znanego jako "Maniek", oraz jego byłej żony Jaromiry W., aresztowanej w tej samej sprawie.
To o tyle interesujące, że Roman Ż. i Marian W. mogli mieć sprzeczne interesy. Ten drugi wyparł z giełdy BitBay pierwszego i od co najmniej pięciu lat sam miał kierować kryptowalutowym biznesem z ukrycia.
Gazda broni podejrzanych jeszcze kilka dni. Potem prokuratura wzywa go i przesłuchuje jako świadka w śledztwie dotyczącym Zondacrypto. Świadek nie może być w tej samej sprawie obrońcą. Gazda traci wszystkich troje klientów. Jako pierwsza napisała o tym 18 września "Rzeczpospolita".
Ale mecenas Gazda ma też własne sprawy.
Z odpowiedzi Prokuratury Krajowej wynika, że jest podejrzany w śledztwie Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego PK o popełnienie trzech przestępstw. Pierwsze miało polegać na nakłanianiu innej osoby do popełnienia przestępstwa. Kolejne dwa to pomaganie sprawcy przestępstwa w celu uniknięcia odpowiedzialności karnej i udzielanie pomocy w praniu pieniędzy pochodzących z obrotu narkotykami. Sygnatura PK I WZ Ds 71.2020 wskazuje, że śledztwo trwa od 2020 r. Prokuratura pisze, że pozostaje w toku.
W odpowiedzi na nasze pytania Gazda potwierdził, że jest podejrzany w tej sprawie, ale wskazał tylko pierwszy zarzut – podżegania świadka do składania fałszywych zeznań. Napisał, że od trzech lat nie prowadzono z jego udziałem żadnych czynności. Nie wspomniał o dwóch pozostałych zarzutach dotyczących utrudniania postępowań i pomocy w praniu pieniędzy. Zapytaliśmy go o to. Odpisał, że "nie czuje już potrzeby więcej wyjaśniać".
Osobno, 21 maja 2025 r., Prokuratura Rejonowa w Gorzowie Wielkopolskim skierowała przeciw niemu akt oskarżenia z art. 270 § 1 kodeksu karnego, czyli o podrobienie dokumentu albo posłużenie się podrobionym dokumentem. Chodzi o użycie podrobionych zaświadczeń lekarskich we wniosku do Polskiego Związku Motorowego o przedłużenie licencji zawodnika sportów motorowych. Sprawa została warunkowo umorzona, co oznacza, że sąd uznał winę adwokata, ale odstąpił od wymierzenia kary. Orzeczono za to świadczenie pieniężne w kwocie 20 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Z takim statusem przez cały ten czas wykonywał zawód adwokata i bronił podejrzanych w największej aferze finansowej ostatnich lat.
Jest przy tej giełdzie od dziewięciu lat. Od początku po tej samej stronie.
"Pytanie czy tak może być?"
22 maja 2017 r., godz. 22.52. Zaginiony dziś Sylwester Suszek wysyła z prywatnej skrzynki mail do dwóch adwokatów: do swojego pełnomocnika i równolegle do Błażeja Gazdy. Tytuł: "opis". Pierwsze zdanie: "Pytanie czy tak może być?".
Dalej jest zwięzłe wyjaśnienie, skąd Suszek ma majątek. Że z bitcoinem jest od 2009 r., kopał go przez ponad pięć lat, jest udziałowcem BitBay i jako dyrektor zarządzający pobiera połowę prowizji giełdy w bitcoinach, "odkładając je od samego początku na swoich walletach" (tzw. portfelach kryptowalutowych). Że zarabia na tradingu, "rocznie dokonując tysięcy małych transakcji".
Dokumenty pokazują kontakt między obrońcą Haliny K. a Sylwestrem Suszkiem i jego pełnomocnikiem dotyczący przyszłego przesłuchania Suszka. Pojawiają się w nim sugestie, co i w jaki sposób ówczesny prezes giełdy miał przekazać śledczym. Ustalenia te zostały wykorzystane już dwa miesiące później.
21 lipca 2017 r. Prokuratura Okręgowa w Gliwicach wydaje postanowienie o zabezpieczeniu majątku w śledztwie V Ds. 10/14. Śledztwo dotyczy karuzeli VAT na granulacie propylenu, barwnikach i koncentratach: 45 polskich firm, cztery zagraniczne, co najmniej 13,5 mln zł wyłudzonego podatku. Zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej ma 17 osób. Grupą kierowali, według prokuratury, Marek C. i Roman Ż. – ten sam, który dziewięć lat później będzie podejrzanym w aferze Zondacrypto.
Zabezpieczenie dotyczy majątku Haliny K., jedynej wspólniczki i prezeski spółki Certa Terra. Prokuratura pisze w akcie oskarżenia, że firmą "w rzeczywistości kierował" Roman Ż., a Halina K. była osobą podstawioną. Podejrzana ma dwóch obrońców. Jednym z nich jest adw. Błażej Gazda z Wrocławia.
W uzasadnieniu prokurator opisuje dokąd, w jego ocenie, poszły pieniądze z karuzeli. Roman Ż. miał zainwestować je przez podstawione osoby w bitcoiny, a potem przez Certa Terra "przewalutować" na złote i euro i próbować wytransferować do Dubaju. Między 5 a 11 maja 2017 r. z rachunku giełdy BitBay na konto Certa Terra wpłynęło 28 mln zł. 10 maja Roman Ż. zlecił przelew 1,25 mln euro do spółki w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, w tytule "payment for bonds emission – A series" [zapłata za obligacje]. Przelewy zablokował Generalny Inspektor Informacji Finansowej.
Roman Ż. wyjaśniał jednak, że to pożyczka od Suszka: 5000 bitcoinów na kopalnię kryptowalut. W postanowieniu o zabezpieczeniu majątku prokuratura odpowiedziała jednym zdaniem:
"Roman Ż. sfinansował ze swoich środków pomysł Sylwestra Suszka dotyczący stworzenia giełdy kryptowalut, a nie Sylwester Suszek ze swoich środków udzielał wsparcia Romanowi Ż". I dalej: zasadne jest przyjęcie, że Suszek "również działał na polecenie i pod kierownictwem" Romana Ż.
W największym skrócie i uproszczeniu: to Roman Ż., zdaniem prokuratury, jest założycielem BitBay.
Był rok 2017. Założona w 2014 r. giełda miała przed sobą jeszcze dziewięć lat. 7 sierpnia 2017 r. pełnomocnik Suszka pisze do niego, że "mec. Gazda" przysłał postanowienie, które "dotyka też Pana i to niekorzystnie". Trzeba się do niego odnieść procesowo.
Odnoszą się w styczniu 2018 r. Sąd Okręgowy w Gliwicach rozpoznaje zażalenie na zabezpieczenie majątku Haliny K. W protokole: "stawił się adw. Błażej Gazda - osobiście". Sąd przesłuchuje też Suszka, bo zabezpieczone pieniądze przyszły z jego giełdy. Suszek przez godzinę i czterdzieści minut tłumaczy, skąd ma majątek: boty, koparki, rachunek z ponad 6238 bitcoinami, kopalnia w Dubaju, którą chce uruchomić razem z Romanem Ż. Mówi to, co osiem miesięcy wcześniej wysłał adwokatom do sprawdzenia. O Romanie Ż. mówi dobrze. Że zawsze był uczciwy i zawsze się rozliczał.
Gazda zadaje mu jedno pytanie. Protokół zapisuje tylko odpowiedź: bitcoiny z portfela na BitBay należą do Suszka w stu procentach.
To pytanie ma znaczenie. Jeśli bitcoiny są Suszka, to 28 mln zł na koncie Certa Terra jest pożyczką, a nie zyskiem z przestępczej karuzeli VAT-owskiej. Odpowiedź Suszka broni klientki Gazdy. I broni Romana Ż.
Cztery dni po rozprawie Gazda wysyła protokół pełnomocnikowi Suszka. Cztery lata później Suszek znika.
Gazda potwierdził nam, że w tym postępowaniu reprezentował zarówno Halinę K., jak i Romana Ż. Napisał, że korespondencja z Suszkiem "prawdopodobnie" mogła dotyczyć dokumentów przygotowywanych do zażalenia na blokadę pieniędzy. Potwierdził również, że w innym postępowaniu był obrońcą samego Sylwestra Suszka, a ponadto reprezentował Nicole i Jerzego Suszków.
Adwokat i jego klient robią potem razem interesy. 15 maja 2023 r. w dokumentach czeskiej spółki MOTECH PROJECT z Ostrawy pojawia się protokół zgromadzenia wspólników: Błażej Gazda zostaje dyrektorem zarządzającym, Roman Ż. wspólnikiem, za 100 tys. koron, czyli około 19 tys. zł. Dotychczasowi właściciele idą do sądu: twierdzą, że zgromadzenia nie było, majątek spółki wyceniają na 22 mln zł, a to, co się stało, nazywają wrogim przejęciem. Czeski sąd zakazał spółce rozporządzania majątkiem.
Gazda pojawia się też przy zatrzymaniach. Gdy tuż po zaginięciu Sylwestra Suszka w marcu 2022 r. Mariana W. przewieziono do prokuratury w Sosnowcu, był na miejscu jako jego obrońca. Po przedstawieniu zarzutu i decyzji o zwolnieniu wyszli razem.
Czyje pieniądze
Gazda poza salą sądową jeździ w rajdach samochodowych w barwach krakowskiego zespołu Chmielewski Team. 30 września 2024 r. zespół wystawia fakturę na 4651 euro za "usługę marketingową". Nabywcą jest Expofer Servis House s.r.o. z Ostrawy, czeska spółka, przez którą rozliczał się Przemysław Kral, prezes Zondacrypto. Faktura jest opłacona. Gazda sam przesyłał prezesowi kolejne faktury zespołu do zapłaty.
Że "usługa marketingowa" to sponsoring jego startów, potwierdził sam Gazda. "Rzeczpospolitej" powiedział, że BitBay, a potem Zondacrypto sponsorowały jego rajdy i że współpraca trwała jeszcze w styczniu 2026 r., na Rajdzie Monte Carlo. Trzy miesiące później giełda przestała wypłacać klientom pieniądze.
Expofer to ta sama spółka, która płaciła Arturowi Chodzińskiemu, byłemu funkcjonariuszowi CBA, 15 tys. euro miesięcznie; na którą faktury wystawiała Telewizja Republika i która podpisała umowę z agencją lobbingową Fiverand, związaną z posłem Przemysławem Wiplerem. Z tej samej spółki szły pieniądze na rajdy obrońcy podejrzanych.
11 kwietnia 2025 r. Gazda wysyła Kralowi kolejną fakturę zespołu. Pod nią zdjęcie samochodu rajdowego na górskiej serpentynie i cztery słowa:
"Dziękuję za spełnienie marzeń :)"
Trzy dni wcześniej było Monako. Żeby zrozumieć, co się tam stało, trzeba zacząć od 2020 r.
Śmigłowiec
W grudniu 2019 r. do reportera TVN Michała Fui zgłasza się Mateusz J., krakowski aktywista (później radny dzielnicowy). Chce, żeby dziennikarz zrezygnował z pracy nad materiałem o BitBayu i Suszku. Proponuje milion złotych i grozi. W kwietniu 2025 r. Sąd Apelacyjny w Krakowie skaże go za to. Prawomocnie.
Na razie jednak prokuratura w Gliwicach prowadzi śledztwo o zmuszanie dziennikarza do odstąpienia od publikacji. W jego aktach jest to, co działo się równolegle do działań Mateusza J. Wiosną 2020 r. Suszek i Kral lecą śmigłowcem Suszka z Katowic do Warszawy. Przemysław Kral jest wówczas pełnomocnikiem BitBay i samego Suszka. Mają zaplanowane spotkanie w siedzibie agencji R4S Adama Hofmana, byłego rzecznika Prawa i Sprawiedliwości. Zleceniem jest ratowanie wizerunku giełdy przed reportażem – mówi w protokole przesłuchania sam Kral. Kwot nie zna, bo płatnościami zajmował się Suszek. Czego oczekiwano od agencji, mówią osoby z otoczenia giełdy: że ma dojścia w TVN i sprawi, że Fuja przestanie szkodzić. Wspominaliśmy o tym w innym tekście.
Agencja dostała 70 tys. zł - twierdzą osoby, które znają kulisy zlecenia. Hofman był na jednym spotkaniu. Robotę miał wykonać Sławomir Jastrzębowski, były redaktor naczelny "Super Expressu" i partner w R4S, który zapewniał, że ma bezpośrednie dojścia do stacji. Pytaliśmy o to Jastrzębowskiego jeszcze przed publikacją tekstu, którego był jednym z głównych bohaterów. Do tej pory nie odpowiedział na nasze pytania.
Efekt jego zabiegów był żaden. Reportaż wyemitowano w czerwcu 2020 r. Hofman przestał odbierać telefony.
Śledczy sprawdzali, czy praca agencji była częścią nacisków na dziennikarza, czy zwykłym PR-em. Zarzutów nikomu z R4S nie postawili. Zarzut usłyszał Przemysław Kral: 26 kwietnia 2022 r. prokurator z Gliwic przedstawiła mu zarzut poplecznictwa, czyli pomagania sprawcy w uniknięciu odpowiedzialności. Dla śledczych agencja była wykonawcą zlecenia. Odpowiedzialność przypisali stronie, która zlecała. W żadnym dokumencie, do którego dotarliśmy, nie ma rozliczeń między Hofmanem a Kralem.
Adam Hofman odpowiedział nam, że nie uczestniczył w obsłudze BitBay przez R4S. Według niego klientem zajmowali się inni partnerzy agencji, a on sam nie ma wiedzy pozwalającej odpowiedzieć na szczegółowe pytania dotyczące tej współpracy.
18 minut
Wtorek, 8 kwietnia 2025 r. Przemysław Kral ma w Monako spotkanie, na które nie chce iść. Napisał to Gaździe dwa razy: że nie ma ono najmniejszego sensu i że idzie wyłącznie ze względu na niego. Rezerwuje 30 minut.
Idzie, bo Gazda naciskał. Dzwonił wielokrotnie i powtarzał, że jest coś ważnego i że rozmówcy bardzo chcą się spotkać – wynika z relacji osób z otoczenia giełdy.
Goście to wspomniany już Adam Hofman oraz Robert Pietryszyn, były prezes Grupy Lotos. Od 2021 r. prowadzą razem agencję Butterfly Strategies, wcześniej byli partnerami w R4S. Gazda jest kolegą Hofmana, jeżdżą razem na nartach, wszyscy pochodzą z tego samego wrocławskiego środowiska – opisują nasi rozmówcy.
Rano Hofman ma problem z lotem, leci przez Monachium i prosi o przesunięcie spotkania. Kral odmawia i pisze Gaździe: "Więc niech wraca do domu". Adwokat negocjuje: trzydzieści minut, wysłuchasz i tyle. Kral ustępuje. Kawiarnia przy kasynie, 15.30.
Siadają. Kral słucha oferty.
Hofman mówi tak, jakby widział Krala pierwszy raz w życiu. Ze strony gości pada oferta, żeby Zondzie załatwić ochronę, bo jest taki redaktor, robi materiał dla TVN, znowu będzie "Superwizjer" pytał o różne rzeczy.
Kral pyta, jaki redaktor. Pada nazwisko: Fuja.
Kralowi puszczają nerwy. Wygarnia Hofmanowi, że w 2020 r. jego agencja wzięła pieniądze za to samo i nic nie zrobiła, a teraz przychodzi drugi raz. Pietryszyn próbuje ratować rozmowę, mówi, że zostali źle zrozumiani. Kral odpowiada: mają wyjść, kawa jest zapłacona.
O 15.48 do Gazdy idzie wiadomość od Krala: załatwione, tamci raczej już nigdy nie przyjadą.
Tak przebieg spotkania opisują nasi rozmówcy. Reszta jest w korespondencji.
Wieczorem, o 19.14, Kral nazywa gości wyjątkowo bezczelnymi (to eufemizm: słowa, które padają, nie nadają się do cytowania). Gazda odpisuje minutę później, że dzwonili i że chyba go (Krala) z kimś pomylili. I dodaje: "Mają sposób zarabiania. Jeździć po ludziach i kity sprzedawać. Może i dobrze, że sam byłeś:)".
Pisze to człowiek, który to spotkanie umówił.
Gazda potwierdził nam, że Hofmana i Pietryszyna zna osobiście. Określił tę relację jako "czysto koleżeńską" i zaprzeczył, aby łączyły ich powiązania biznesowe. Nie odpowiedział na nasze pytania o cel zorganizowanego przez siebie spotkania, swoją wiedzę o planowanej rozmowie ani znaczenie wysyłanych do Krala wiadomości.
Hofman i Pietryszyn potwierdzili w odpowiedzi na nasze pytania, że 8 kwietnia 2025 r. spotkali się z Kralem podczas służbowego pobytu na Lazurowym Wybrzeżu. Obaj napisali, że rozmowę umówiła osoba trzecia, a koszty podróży i pobytu pokryli sami. Hofman zaprzeczył, by przedstawili Kralowi jakąkolwiek ofertę współpracy. Pietryszyn napisał natomiast, że spotkanie "miało dotyczyć potencjalnej współpracy". Według obu rozmowa szybko zakończyła się z powodu zachowania Krala.
Nikt z powyższej trójki nie odniósł się wprost do naszych pytań o to, czy podczas spotkania rozmawiano o możliwości wpływania na publikacje dotyczące Zondacrypto.
Od początku po tej samej stronie
Błażej Gazda pojawia się w tej historii w 2017 r. jako obrońca kobiety, którą prokuratura uważała za słupa w interesach Romana Ż. Już w tamtej sprawie powstało postanowienie, w którym śledczy opisali, skąd pochodziły pieniądze wykorzystane do stworzenia giełdy BitBay i kto naprawdę sfinansował giełdę Sylwestra Suszka.
W kolejnych latach mecenas Gazda pozostawał również finansowo związany z giełdą. Najpierw BitBay, a następnie Zondacrypto finansowały jego starty w rajdach.
Pojawiał się przy kolejnych osobach z tej historii. Reprezentował Sylwestra Suszka, ale też jego siostrę i ojca w ich sprawach karnych. Bronił Mariana W. i jego byłej żony Jaromiry W. Z Romanem Ż. wszedł do czeskiej spółki, a po jego zatrzymaniu również zgłosił się jako obrońca. Reprezentował więc albo próbował reprezentować ludzi, którzy formalnie występowali w różnych rolach i mogli mieć rozbieżne interesy: właścicieli giełdy, ich cichych wspólników, osoby wykorzystywane przy przepływie pieniędzy oraz podejrzanych w śledztwie dotyczącym Zondacrypto.
Przez dziewięć lat zmieniali się prezesi, wspólnicy, podejrzani i oskarżeni. Zniknął Sylwester Suszek, upadała giełda, a ludzie stojący pozornie po różnych stronach tej historii trafiali do kolejnych postępowań.
Błażej Gazda pozostawał przy nich: jako adwokat, konsultant, partner biznesowy i sponsorowany kierowca.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.