Rosyjski analityk: NATO zlekceważyło ostrzeżenie Kremla w sprawie obwodu królewieckiego
W ostatnich dniach władze na Kremlu ostrzegały Europę przed możliwą reakcją nuklearną na blokadę obwodu królewieckiego. Rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow tłumaczył, iż to przypomnienie dla europejskich "gorących głów", że rosyjskie prawo przewiduje takie środki.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Zdaniem Michaiła Onufrienki państwa NATO nie przestraszyły się jednak tych gróźb. Według prorosyjskiego analityka sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Mark Rutte dał jasno do zrozumienia, że NATO nie jest skłonne postrzegać takich sygnałów z Moskwy jako realnego zagrożenia.
Czytaj nas częściej w Google
— Zaprzestańcie gróźb nuklearnych — są one całkowicie niestosowne i niekonstruktywne. A przede wszystkim zakończcie wojnę w Ukrainie, która jest niesprowokowaną wojną napastniczą — mówił wcześniej Rutte, zwracając się do Władimira Putina.
Onufrienko stwierdził, że Sojusz nadal zakłada, iż Moskwa ograniczy się do retoryki i nie przejdzie do działań praktycznych. — Wielokrotnie mówiłem, że nie wierzą, że zaatakujemy ich nawet bronią konwencjonalną. Oczywiście nie biorą nawet pod uwagę możliwości użycia amunicji specjalnej. Mentalnie już nas pokonali; pozostało im tylko zgarnąć łupy — powiedział analityk, którego cytuje rosyjski portal kapital-rus.ru.
Obwód królewiecki znów na ustach ludzi Kremla
Wcześniej wiceminister spraw zagranicznych Rosji Aleksandr Gruszko zarzucił Europie ćwiczenie scenariuszy blokady morskiej i zajęcia obwodu królewieckiego w ramach manewrów Połączonych Sił Ekspedycyjnych (JEF) pod dowództwem Londynu.
Również doradca prezydenta Rosji Nikołaj Patruszew oświadczył, że państwa NATO przygotowują się do zajęcia Królewca i ostrzegł, że Rosja odpowie "natychmiastowo i miażdżąco" na wszelką agresję militarną wymierzoną w ten region. W czerwcu bieżącego roku Putin zapowiedział również, że będzie bronił Królewca, wykorzystując wszelkie rosyjskie możliwości.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.