Były ambasador RP ostrzega. "Szczególnie niepokojące dla Polski"

Były ambasador Polski w Berlinie uważa, że Alternatywa dla Niemiec to partia odwołująca się do niemieckiego nacjonalizmu, który historycznie był wrogi wobec Polski i prorosyjski.
Według exit pollu AfD zwyciężyła w wyborach regionalnych w Saksonii-Anhalt z poparciem 44,1 proc., ale nie uzyskała samodzielnej większości.
W artykule wskazano, że wzrost znaczenia AfD wynika m.in. z obaw dotyczących migracji, bezpieczeństwa wewnętrznego oraz poczucia gorszego traktowania wschodnich Niemiec.
AfD krytykuje wsparcie dla Ukrainy, jest sceptyczna wobec UE i NATO oraz opowiada się za przeznaczaniem środków na cele socjalne.
Partia kwestionuje niemiecką politykę historyczną i powojenne rozliczenie z nazistowską przeszłością, a jej program przewiduje ograniczenie imigracji oraz normalizację stosunków z Rosją.
Z poparciem na poziomie 44,1 proc. prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD) zwyciężyła w niedzielnych wyborach do parlamentu kraju związkowego Saksonia-Anhalt - wynika z exit pollu przeprowadzonego dla stacji ZDF.
Zgodnie z sondażem partii zabraknie jednego mandatu do większości w landtagu. Według tego samego badania kolejne miejsca zajęły: chadecka CDU (18,5 proc.), Lewica - 9,2 proc., socjaldemokratyczna SPD - 8,8 proc., Zieloni - 8,7 proc.
Zdaniem Janusza Reitera ten wynik AfD nie oznacza jeszcze zasadniczej zmiany niemieckiej polityki. Partia nie ma dziś wpływu na politykę zagraniczną RFN, a Niemcy pozostają dla Polski ważnym sojusznikiem w NATO i partnerem w UE. Problemem jest jednak kierunek, w którym przesuwa się niemiecka polityka.
- Nie chodzi tylko o to, jak silna stała się AfD, ale o to, jak słabe są partie demokratycznego centrum. One są w defensywie, a w natarciu jest AfD - powiedział ekspert. Jak zaznaczył, kluczowe pytanie brzmi: "czy ugrupowaniom głównego nurtu uda się odzyskać polityczną inicjatywę".
Niemcy. Przekaz AfD przekonał mieszkańców Saksonii. Ekspert wylicza postulaty partii
Były ambasador zwrócił także uwagę, że jednym z głównych źródeł poparcia dla radykalnej prawicy w Niemczech pozostają obawy związane z niekontrolowaną migracją i bezpieczeństwem wewnętrznym. Jego zdaniem partie demokratyczne popełniły w tej dziedzinie błędy, a znaczenie ma nie tylko rzeczywista skala problemów, ale również sposób, w jaki postrzegają je wyborcy. We wschodnich Niemczech dochodzi do tego poczucie krzywdy i gorszego traktowania przez zachodnią część kraju.
Dyplomata przestrzegł jednak przed sprowadzaniem AfD wyłącznie do antyimigracyjnego protestu. Podkreślił, że to ugrupowanie kwestionuje pomoc dla Ukrainy i sens zachodniego wsparcia dla Kijowa, jest także krytyczne wobec UE i wspólnoty transatlantyckiej. Te elementy - podkreślił Reiter - stanowią część jego politycznej tożsamości. Jak zauważył, AfD mówi Niemcom, że pieniądze, które są dzisiaj wydawane na pomoc dla Ukrainy, powinny być przeznaczone na renty, opiekę medyczną , programy socjalne. To jest program "Germany first".
- Polska nie może mieć co do AfD żadnych złudzeń. To partia nawiązująca do tradycji niemieckiego nacjonalizmu. Niemiecki nacjonalizm zawsze był wrogi Polsce i prorosyjski - zaznaczył Reiter.
Wskazał jednocześnie, że stosunki polsko-niemieckie nie są dziś dla AfD sprawą priorytetową. Jednak jej rosnące wpływy powinny być dla Warszawy powodem do niepokoju, szczególnie ze względu na bezpieczeństwo, stosunek do Rosji i Ukrainy oraz politykę historyczną.
Według byłego ambasadora nie należy jednak wyciągać z obecnego wyniku wniosku, że Niemcy stoją już przed nieuchronną zmianą ustrojową czy zerwaniem z modelem Republiki Federalnej, zbudowanym po II wojnie światowej. Faktem jest jednak, jak zauważył, że ten model państwa - który zbudowano po 1949 roku w Republice Federalnej - Niemcy demokratyczne, mocno zakotwiczone w świecie zachodnim, należące do Unii Europejskiej i NATO - jest otwarcie podważany.
- To nie jest koniec tych Niemiec, ale one są pod presją wewnętrzną i zewnętrzną. Wojna hybrydowa, którą Rosja prowadzi przeciwko RFN, ma też na celu zmianę kursu Niemiec, szczególnie w sprawie Ukrainy - ocenił. Dodał, że "w tej sprawie AfD idzie ręka w rękę z Rosją".
AfD na kursie kolizyjnym z Polską? Kilka palących kwestii
Zdaniem Reitera wzrost AfD jest niepokojący także dlatego, że część polityków tego ugrupowania kwestionuje powojenny sposób rozliczania Niemiec z nazistowską przeszłością. AfD od lat domaga się zmiany niemieckiej polityki pamięci; jej przedstawiciele krytykowali koncentrację na zbrodniach III Rzeszy i postulowali silniejsze eksponowanie pozytywnych kart niemieckiej historii. - To jest kurs na kolizję z Polską - ocenia ekspert.
Dlatego, jego zdaniem, odpowiedzią Warszawy na wzrost AfD nie powinno być dystansowanie się od Berlina. Przeciwnie - w wielkim sporze o przyszłość Europy, Niemcy są naszym sojusznikiem. - To dotyczy szczególnie przyszłości Ukrainy, bo nie ma dziś sprawy ważniejszej dla bezpieczeństwa Polski - podkreślił Reiter.
AfD jest określana jako partia prawicowa, nacjonalistyczna, populistyczna czy antyestablishmentowa. Jej program zakłada m.in. znaczne ograniczenie imigracji do Niemiec, zmniejszenie kompetencji instytucji UE i przekazanie ich państwom narodowym, a także "normalizację" stosunków z Rosją, w tym zniesienie sankcji oraz odbudowę i uruchomienie gazociągu Nord Stream.
Landowy oddział AfD w Saksonii-Anhalt od 2023 r. jest klasyfikowany przez Urząd Ochrony Konstytucji jako ugrupowanie prawicowo-ekstremistyczne. W niemieckich mediach głosowanie w Saksonii-Anhalcie było uznawane za wielki test "zapory ogniowej", czyli polityki izolowania AfD przez partie głównego nurtu, w tym blok CDU/CSU.
Pojawiały się spekulacje, że od rezultatu wyborów w tym landzie zależy nawet przyszłość na stanowisku szefa rządu kanclerza Friedricha Merza, zwolennika "zapory ogniowej". Saksonia-Anhalt liczy ok. 2,1 mln mieszkańców. W przeszłości był to ośrodek władzy Ottonów i miejsce rozkwitu Bauhausu. Pamięć o dawnym znaczeniu regionu łączy się z doświadczeniem bolesnej transformacji po zjednoczeniu Niemiec, po którym nastąpiła likwidacja części przemysłu i utrata miejsc pracy.
"Polityczny WF": Konfederacja czuje, że będzie rządzić. "Wchodzimy na grząski grunt" INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.