Z Moskwy do Kijowa. Trump wysłał swoich ludzi do Ukrainy
Jak informuje serwis Kyiv Independent, około godziny 12.00 czasu polskiego amerykańscy wysłannicy przybyli do Kijowa. Wcześniej odbyli rozmowy w Moskwie. Donald Trump mówił wcześniej dziennikarzom, że Steve Witkoff i Jared Kushner podróżują z "propozycją zakończenia wojny".
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował w sobotę rano na platformie społecznościowej X o przygotowaniach do rozmów z Amerykanami. "Jesteśmy gotowi do rozmowy. Ukraina zawsze była i pozostanie konstruktywna" - podkreślił.
"Zależy nam na przybliżeniu końca wojny. Potrzebny jest pokój. Potrzebne są gwarancje bezpieczeństwa. Potrzebny jest godny charakter powojennego pokoju. Nasze propozycje są gotowe. Ważne jest, aby pracować w sposób skoordynowany, merytoryczny i realistyczny" - dodał ukraiński przywódca.
Negocjacje pokojowe. Rosjanie mówią o "atmosferze zaufania"
O rozmowach w Moskwie informowali współpracownicy Władimira Putina. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow mówił o "atmosferze zaufania".
ZOBACZ: Wysłannicy Donalda Trumpa w Moskwie. Omówiono "znaczące plany"
Doradca prezydenta Rosji Jurij Uszakow przekazał, że spotkanie Putina z delegacją USA było merytoryczne, konstruktywne i "niezwykle szczere". Trwało trzy godziny i 10 minut.
- Witkoff i Kushner zobowiązali się uwzględnić w swoich nadchodzących rozmowach w Kijowie oceny przedstawione przez Putina w kwestii dróg do osiągnięcia porozumienia - stwierdził Uszakow, cytowany przez TASS.
Putin jest pewny, że osiągnie swoje cele
Uszakow podkreślił też, że Amerykanie byli dobrze przygotowani do rozmów i "sformułowali szereg pomysłów dotyczących sposobów osiągnięcia porozumienia".
ZOBACZ: Wysłannicy Donalda Trumpa w Moskwie. Przybyli z jasnym celem
Putin z kolei miał mówić o sukcesach Rosji na froncie i "wyraził przekonanie, że cele specjalnej operacji wojskowej zostaną osiągnięte". Ocenił też w propagandowym tonie, że należy zająć się "pierwotnymi przyczynami konfliktu na Ukrainie".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.