Jest nowy bilans katastrofy w Nepalu. Ujawnili liczbę ofiar
- Po chińskiej stronie, w kontrolowanym przez Pekin Tybecie, nadal poszukiwanych jest 546 osób, w tym 261 cudzoziemców z 23 państw.
- W Nepalu za zaginionych uznaje się 2478 osób, w tym 933 pracowników hydroelektrowni oraz 589 obcokrajowców.
- Nepalska agencja NDRRMA ostrzegła przed rosnącym poziomem wody w rzece Bhote Koshi.
- Organizacja ICIMOD alarmuje o ryzyku wtórnej powodzi, jeśli gruz utworzył blokadę w korycie rzeki Trishuli.
Rządowa telewizja CCTV podała w niedzielę, że po chińskiej stronie w wyniku błyskawicznych powodzi zginęło 16 osób. To wzrost wobec wcześniejszego bilansu, który mówił o siedmiu ofiarach śmiertelnych. Po zsumowaniu danych z Chin i Nepalu łączny bilans katastrofy w Himalajach wynosi 691 zabitych.
Władze w Tybecie poinformowały, że po chińskiej stronie nadal nie ma kontaktu z 546 osobami. W tej grupie jest 261 obcokrajowców pochodzących z 23 państw. Zaginęli m.in. obywatele Nepalu (104), Indii (49), Łotwy (33), USA (18) oraz Wielkiej Brytanii (15).
Tysiące zaginionych w Nepalu, tysiące uratowanych
Po stronie Nepalu skala tragedii pozostaje największa. Jak informowała jeszcze w sobotę nepalska agencja ds. zarządzania kryzysowego NDRRMA, odnaleziono zwłoki, w tym fragmenty ciał, 675 osób. Zaginionych nadal jest 2478 osób, w tym 933 pracowników hydroelektrowni i 589 cudzoziemców.
Służby ratunkowe w Nepalu przekazały jednocześnie, że uratowano ponad 7,5 tys. osób. W wielu miejscach akcje poszukiwawcze utrudniają zniszczenia w dolinach oraz osady mułu i gruzu, które spłynęły wraz z masami wody.
NDRRMA wydała w niedzielę ostrzeżenie przed podnoszącym się poziomem wody w rzece Bhote Koshi. To jeden z dwóch głównych cieków wodnych, którymi w środę przetoczyły się potężne masy wody i spływającego gruzu, niszcząc całe doliny.
Ostrzeżenia przed wtórną powodzią i obraz zniszczeń
Media publikują nagrania z terenów dotkniętych kataklizmem, na których widać wioski i miasteczka zalane gęstym mułem. W wielu miejscach, jak relacjonowano, przetrwały tylko pojedyncze zabudowania.
Dodatkowo niezależna organizacja naukowo-badawcza ICIMOD z siedzibą w Nepalu zaalarmowała o ryzyku wtórnej powodzi. Eksperci obawiają się, że naniesiony gruz mógł zablokować wąskie odcinki koryta sąsiedniej rzeki Trishuli i stworzyć tzw. "tamę osuwiskową". W takim scenariuszu nagromadzona woda mogłaby zostać gwałtownie uwolniona w postaci kolejnej fali.
Pomoc USA i głosy o skutkach zmian klimatu
Wsparcie dla Nepalu zadeklarowały Stany Zjednoczone. "Nie ma dla nas wyższego priorytetu niż bezpieczeństwo amerykańskich obywateli" - przekazał na platformie X Departament Stanu, informując o pomocy w wysokości 3,6 mln dolarów. Według zapowiedzi pakiet ma zapewnić żywność dla 10 tys. nepalskich gospodarstw.
W kontekście przyczyn i konsekwencji tragedii wypowiedział się również szef ONZ ds. Klimatu Simon Stiell, który ostrzegł, że globalne ocieplenie zwiększa częstotliwość i siłę podobnych katastrof. Minister spraw zagranicznych Nepalu Shisir Khanal podkreślił z kolei, że choć jego kraj odpowiada za mniej niż 0,01 proc. emisji, Nepalczycy są "jednymi z głównych ofiar zmian klimatycznych".
Do katastrofy doszło w środę rano w nepalskim dystrykcie Rasuwa, graniczącym z Chinami. Po oderwaniu się fragmentu lodowca na jednej z himalajskich rzek zeszła wielka lawina błotna. Amerykańska służba geologiczna USGS podała, że osuwisko wywołało wstrząs sejsmiczny o magnitudzie 5,2 i doprowadziło do gwałtownych powodzi błyskawicznych, które spłynęły dolinami zarówno po nepalskiej, jak i chińskiej stronie granicy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.