Dobre wieści ws. księdza z Jarosławia. Odłączony od respiratora
Stan księdza Marka Pieńkowskiego, rannego podczas ataku w Jarosławiu, poprawił się. Jak podaje TVP Info, kapłan został odłączony od respiratora i zaczął się komunikować.
Źródło zdjęć: © PAP | Piotr Polak
Najważniejsze informacje:
- Ksiądz Marek Pieńkowski przyjął komunię świętą pod postacią Krwi Pańskiej.
- Drugi ranny kapłan wcześniej opuścił szpital.
- Biegli uznali, że podejrzany Ihor M. wymaga dalszego leczenia psychiatrycznego.
Atak na terenie klasztoru sióstr benedyktynek w Jarosławiu przeprowadzono w czwartek 24 września. 31-letni Ihor M. zaatakował pięć osób. Ksiądz Stanisław Zbojnowicz zginął, a cztery osoby doznały ciężkich obrażeń.
Jarosławskie opactwo przekazało w mediach społecznościowych, że ks. Marek Pieńkowski może już porozumiewać się krótkimi zdaniami. "Za zgodą ks. Marka Pieńkowskiego przekazujemy informację, że dziś został odłączony od respiratora, zaczął się komunikować za pomocą krótkich zdań i przyjął komunię świętą pod postacią Krwi Pańskiej" - poinformowało opactwo.
Jak podaje TVP Info, drugi ranny ksiądz wcześniej opuścił szpital. Obrażenia odnieśli także Krzysztof G. oraz Ewa S. Bezpośrednio po ataku stan jednego z kapłanów był tak poważny, że pojawiły się doniesienia o jego śmierci.
Śledztwo w sprawie zamachu nadal trwa. Ihor M. może odpowiadać za zabójstwo, usiłowanie zabójstwa oraz spowodowanie ciężkich obrażeń ciała, ale dotąd nie przedstawiono mu zarzutów. Biegli psychiatrzy uznali, że mężczyzna wymaga dalszego leczenia.
Sąd zdecydował, że tymczasowy areszt wobec 31-latka będzie wykonywany w szpitalu psychiatrycznym, na oddziale psychiatrii sądowej o wzmocnionym zabezpieczeniu. Opactwo zaapelowało również do bezpośrednich świadków ataku o kontakt.
"Chcielibyśmy zapytać jak się czujecie, czy dajecie sobie radę, czy moglibyśmy Wam w czymś pomóc" - napisali przedstawiciele opactwa.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.