Kierowca Porsche ucieka. Ludzie wskazali auto, tu urywa się trop
– To jedno z wynajmowanych miejsc parkingowych. Widziałem właściciela kilka razy. Od czasu, gdy media opisały słynny film z bójki na skrzyżowaniu, auto tutaj stoi, a facet przestał się pojawiać – mówi Wirtualnej Polsce mieszkaniec bloku w warszawskiej dzielnicy Praga-Południe. Rozpoznał samochód znany z filmów, które obiegły całą Polskę.
Przypomnijmy, 15 października kierowca Porsche wymijający slalomem inne auta zareagował agresją na parę seniorów, która zwróciła mu uwagę na niewłaściwą jazdę. Na skrzyżowaniu dopadł ich auto. Otworzył drzwi, kopał i bił 66-letnią kobietę i jej męża, a także 75-letniego mężczyznę, który stanął w ich obronie – wszystko nagrało się na kamerach sąsiednich aut. Policja najpierw nie chciała zająć się sprawą, a teraz nie jest w stanie go znaleźć.
WIDEO
Furia na światłach. Kierowca Porsche rzucił się na kobietę
WIDEO
Gdzie jest kierowca Porsche?
O odnalezieniu auta jako pierwszy poinformował internetowy serwis Stop Cham Warszawa, opisujący przypadki łamania przepisów ruchu drogowego. Autorzy Stop Cham Warszawa od ponad tygodnia zarzucają policji nieudolność w poszukiwaniach sprawcy ataku na seniorów. Niemal codziennie publikują przypomnienie: "Policja od dawna zna tożsamość sprawcy, ale nadal go nie zatrzymała. Dlaczego cały czas nie ma listu gończego?".
Strona ma 23 tys. obserwujących. To jeden z nich powiadomił jej twórców o Porsche zaparkowanym w garażu bloku na Pradze-Południe w Warszawie. Mieszkańcy bloku zastanawiają się, czy kierowca wyjechał z Warszawy, a może nawet z Polski.
– Policja zna ten adres, byli tutaj w ubiegły wtorek. Auto jest, ale nie ma właściciela. Z tego, co tutaj zaobserwowaliśmy, wynika, że zaparkował samochód i poszedł gdzieś w kierunku sąsiednich bloków. I to tyle. Może mieszka w sąsiednich blokach. Jest tu dużo mieszkań na wynajem – relacjonuje świadek.
Rozmawiamy dokładnie przy zaparkowanym Porsche. W środku pojazdu panuje porządek. Karoseria zdążyła pokryć się kurzem z parkingu. Nie wiadomo, czy kierowca rzeczywiście uciekł na dobre, czy po prostu uznał, że na jakiś czas lepiej trzymać się od swojego auta z daleka.
– Chyba już się urwał. Teraz trzeba dużo wysiłku, żeby go złapać. Jeśli rzeczywiście ma związki z Niemcami, na co wskazują tablice z Berlina, może być już za granicą. Albo jest na tyle bezczelny, że zostawił tutaj auto, a sam dalej pracuje czy żyje w Warszawie, gdzieś obok – komentuje mieszkaniec.
Reporter WP zostawił wiadomość kierowcy na wypadek, gdyby właściciel jednak wrócił po swoją zgubę lub postanowił wyjaśnić zdarzenie. Na samochodzie pojawiła się kartka: "Panie Kierowco, szuka Pana policja. Czas już zgłosić się do Komendy Rejonowej Policji II w Warszawie". Zadbaliśmy, aby informacja dotarła bezpośrednio do zainteresowanego – o ile przyjdzie po samochód.
Prokuratura twierdzi, że reakcja jest właściwa
Prok. Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, przekazał WP, że nie ma nowych informacji na temat poszukiwań kierowcy. – Zapewniam, że nasza reakcja jest właściwa. Gdy zostanie zatrzymany, policja ogłosi ten sukces – powiedział. Dodał, że prokuratura nie chce zapowiadać swoich działań za pośrednictwem mediów. Tłumaczy, że poszukiwany może bowiem czytać publikacje na własny temat i dostosowywać do nich swoje zachowanie.
Tydzień temu do sprawy napaści na skrzyżowaniu w Warszawie odniósł się minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. "Drogie auto nie daje immunitetu na bandytyzm. Kierowca Porsche, który na Czerniakowskiej uderzył kobietę pięścią w twarz, odpowie za występek chuligański z wyższym progiem kary. (…) Znamy już tożsamość sprawcy. Policja namierza go, żeby jak najszybciej doprowadzić go do prokuratury" – komentował we wpisie na portalu X.
Równolegle z reakcją ministra Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów przejęła akta dotyczące gróźb karalnych oraz bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia.
W komunikacie prokuratury czytamy: "Zawiadamiający zeznał, że kiedy wraz z żoną jechali ulicą Czerniakowską w Warszawie, uwagę ich zwrócił pojazd marki Porsche wielokrotnie zmieniający pasy ruchu. Kiedy zatrzymali się równolegle przed sygnalizacją świetlną, pokrzywdzony spojrzał na kierowcę samochodu Porsche i pomachał mu, zwracając uwagę.
Wówczas kierowca tego samochodu wyskoczył z niego i otworzył drzwi pasażera, po czym uderzył żonę zawiadamiającego pięścią w twarz. Wówczas między zawiadamiającym a kierowcą samochodu Porsche miało dojść do szarpaniny, do której włączył się inny mężczyzna. Pomimo podjęcia tych czynności kierowca pojazdu marki Porsche odjechał z miejsca zdarzenia. Sprawca został ustalony, jednakże pomimo czynności zmierzających do jego ujęcia pozostaje na wolności" – poinformowała prokuratura.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.