PiS i Rozwój Plus skaczą sobie do gardeł. Za kulisami wrze. "Zdrada"

Mogło się wydawać, że emocje pomiędzy PiS i nowym ugrupowaniem Mateusza Morawieckiego nieco wygasły. Od rozłamu minęło już trochę czasu i obie strony jakoś go przetrawiły, zajęły swoimi sprawami. Nic bardziej mylnego.
Emocje na linii PiS - Rozwój Plus cały czas buzują i wystarczy iskra, aby wybuchły z całą mocą. Przypominając, jak bardzo obie strony wzajemnie się nie trawią i utwierdzając wszystkich wokół w przekonaniu, że tego rozłamu nie dało się uniknąć.
Eskalacja konfliktu PiS - Rozwój Plus i spór o fotel wicemarszałka
Ostatnim wyzwalaczem, który pokazał to jak na dłoni, była awantura o wicemarszałka Sejmu, którym - wbrew PiS - został poseł Rozwoju Plus Marcin Horała.
Horała został nim także głosami koalicji rządzącej, co wywołało w PiS ogromne oburzenie. Powód? PiS miało własnego kandydata na to stanowisko - Marcina Ociepę, który przepadł w głosowaniu.
Sprawa wicemarszałka ma jednak szerszy kontekst. PiS jeszcze do niedawna stało twardo na stanowisku, że jedyną kandydatką na tę funkcję jest Elżbieta Witek, była marszałek Sejmu, którą partia zgłosiła od razu w 2023 roku. Wtedy jednak Witek nie zyskała większości w Sejmie, co PiS uznało za celowe działanie posłów koalicji rządzącej. PiS nie zgodziło się na postulat zmiany kandydata na wicemarszałka i od trzech lat jedno miejsce w prezydium pozostawało nieobsadzone.
Gdy Mateusz Morawiecki z grupą posłów założył własny klub, trzeci co do wielkości w Sejmie, stwierdził, że chętnie o miejsce w prezydium wystąpi. Morawiecki wnioskował jednak o poszerzenie składu prezydium o wszystkie nowe kluby w Sejmie, w tym także klub Centrum. Tym rozwiązaniem jednak nikt nie był zainteresowany.
Rozegrali kolegów z Rozwój Plus
Kalkulacja PiS od początku była jasna - optować jedynie za swoim kandydatem, nie zgadzać się na poszerzenie składu prezydium i czekać na to, co się wydarzy. Scenariusz, w którym wicemarszałkiem został Horała z Rozwoju Plus, wcale nie okazał się dla PiS taki zły.
Wręcz przeciwnie, posłowie, z którymi rozmawiamy uważają, że rozegrali kolegów z Rozwoju Plus. Podkreślają, że głosowanie dotyczyło miejsca w prezydium, które "należało się" PiS i że Morawiecki, zgłaszając swojego kandydata dał się rozegrać Tuskowi i Czarzastemu...
- Dali się rozegrać jak dzieci. Teraz już na zawsze zostaną nie tylko zdrajcami PiS, ale i współpracownikami Tuska i Czarzastego. To się już od nich nie odklei - przekonuje nas polityk PiS, wskazując, że postarają się o to nie tylko posłowie PiS, ale także prawicowe media, co było widoczne już od razu. Koledzy z Rozwoju Plus popełnili gigantyczny błąd, z którego konsekwencji chyba nie zdają sobie sprawy - mówi nam inny z rozmówców z PiS.
Nienawiść kolegów z PiS do Mateusza jest czymś niebywałym i to, jak oni ciągle przekraczają kolejne granice w atakowaniu i obwinianiu go o wszystko, zaczyna trącić już groteską.
Jakie to konsekwencje? - Celem prezesa jest dzisiaj całkowita marginalizacja Mateusza Morawieckiego i jego partii oraz sprowadzenie ich pod próg w ciągu najbliższych miesięcy, na jakieś 2-3 procent poparcia. Po głosowaniu w sprawie wicemarszałka jesteśmy bliżej tego celu - mówi Interii jeden z posłów PiS.
Politycy Rozwoju Plus o rozwoju wydarzeń
Sojusznicy Morawieckiego przyznają, że skutki wyboru Marcina Horały na wicemarszałka mogą dziś wydawać się niektórym politycznie bolesne, ale długofalowo będzie to dla Rozwoju Plus korzystne.
- Marcin nie będzie malowanym wicemarszałkiem, będzie aktywny, będzie zgłaszał inicjatywy, walczył o konkretne sprawy. Pokażemy, że potrafimy działać, a nie tylko krzyczeć, bo z samego krzyku niewiele wynika - odpowiada polityk Rozwoju Plus.
Posłowie z Rozwoju Plus przekonują także, że sprawa wicemarszałka miała dla nich wymiar polityczno-wizerunkowy, bo jako świeża inicjatywa muszą docierać do wyborców z informacją o swoim istnieniu. - Musimy promować nowe twarze, musimy cały czas docierać do wyborców z informacją, że ten i ten polityk jest teraz w Rozwoju Plus, bo na razie mało kto o tym wie. To jest praca na najbliższe miesiące, a rozgłos całej tej awantury w sprawie wicemarszałka pomoże nam budować odrębność - wskazuje jeden z naszych rozmówców.
Wzajemne uszczypliwości
Napięcia między PiS a Rozwojem Plus nie da się dziś zniwelować, bo emocje u posłów obu partii są duże i mocno wyczuwalne w każdej rozmowie. Nic tak nie pobudza jak wrzucenie w luźnem rozmowie z politykiem PiS wątku Morawieckiego i odwrotnie, politycy Rozwoju Plus także cały czas chętnie opowiadają o tym, że PiS ma dziś twarz Ziobry i Mateckiego.
Polityk PiS: - Mateusz Morawiecki jest jak kierowca, który przez całe polityczne życie jechał z instruktorem jazdy, a dziś usiadł za kierownicą sam i rozbił się na pierwszym drzewie.
Polityk Rozwoju Plus: - Nienawiść kolegów z PiS do Mateusza jest czymś niebywałym i to, jak oni ciągle przekraczają kolejne granice w atakowaniu i obwinianiu go o wszystko, zaczyna trącić już groteską. Przecież każdy normalny wyborca widzi, że to jest szaleństwo i wariactwo i chce się od tego trzymać z daleka.
W Rozwoju Plus nadal mówią, że starają się nie atakować kolegów z PiS w sposób bezpośredni. - Przecież moglibyśmy zacząć mówić o Ziobrze jako pluszowym szeryfie czy odważnym Romanowskim, który siedzi w Naddniestrzu czy nie wiadomo gdzie. Na razie tego nie robimy, bo nie chcemy zniżać się do tego poziomu - mówi nam jeden z polityków od Morawieckiego.
PiS kontra Rozwój Plus. Walka o prawicowy elektorat
Od współpracowników Mateusza Morawieckiego można usłyszeć, że partia robi własne badania, z których wyciąga wnioski m.in. co do struktury jej potencjalnego elektoratu. To głównie byli wyborcy PiS, rozczarowani tą partią, którzy szukają dla niej alternatywy. Na drugim miejscu są wyborcy innych partii m.in. Trzeciej Drogi, a także młodzi, do których PiS nie ma dostępu, a których Morawiecki chce zagospodarować w kontrze do Konfederacji.
- Celujemy w 10-15 procent elektoratu, który nie chce szaleństwa, w jakie popada PiS, więc swoimi atakami i działaniami jak ten cyrk w Akademii Wymiaru Sprawiedliwości czy Macierewicz paradujący z pistoletem na farbę. Koledzy z PiS bardzo nam pomagają, bo zniechęcają normalnych, umiarkowanych wyborców, którzy jeszcze niedawno na PiS głosowali, a dziś nie poznają tej partii - mówi nam jeden z polityków Rozwoju Plus.
Politycy PiS patrzą na to jednak zupełnie inaczej. I przekonują, że polaryzacja umacnia PiS i działa na niekorzyść mniejszych formacji, zarówno Rozwoju Plus Morawieckiego, jak i obu Konfederacji. - A im mocniej wchodzimy w czas kampanii wyborczej, tym polaryzacji będzie więcej - przekonują w PiS.
- Każda akcja jak ta z AWS (Akademia Wymiaru Sprawiedliwości - red.) czy TK daje nam zysk, bo my zawsze tam jesteśmy, a Morawieckiego nie ma, ostatnio Horała przyszedł nawet przed Trybunał, bo widać zrozumieli, że muszą dbać o prawicową bazę wyborców. Z łatką zdrajców im się to nie uda - mówi polityk PiS. I dodaje: - Rozmawiam z kolegami z Rozwoju Plus i nastroje są tam średnie. Sami przyznają, że ich sondaże są poniżej oczekiwań, a skoro tak jest na starcie, to potem lepiej nie będzie. Do niektórych zaczyna docierać, że popełnili błąd. Będą powroty - prognozuje nasz rozmówca z PiS.
Politycy od Morawieckiego odbijają piłeczkę. - Mamy raptem trzy tygodnie od rozpoczęcia sezonu politycznego po wakacjach, jesteśmy na etapie budowy struktur, porządkowania pewnych procesów, układania tego, jak wszystko ma działać. A jeśli koledzy z PiS nas lekceważą, to niech lekceważą. My robimy swoje - przekonuje polityk od Morawieckiego.
"Polityczny WF": Problem Morawieckiego. Czy odnajdzie się w walce?INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.