Afera w Szpitalu Południowym. „Skala degrengolady absolutnie niesamowita”

„Takie osoby powinny być natychmiast wykluczone z zawodu, bo to jest zawód zaufania publicznego. W szczególności powinien być niedopuszczony do tego, żeby realizować jakiekolwiek usługi na NFZ. A przypomnę, że on w trakcie tej wizyty, kiedy ludzie za drzwiami czekali w kolejce, opowiadał pacjentowi o tym, jakie sobie kupił Porsche. Skala degrengolady absolutnie niesamowita” - powiedział w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Janusz Cieszyński, poseł Rozwoju Plus, odnosząc się do Dawida Kacprzyka, bohatera afery dotyczącej Szpitala Południowego, który w ubiegłym roku miał zarobić 1,6 mln zł w warszawskim szpitalu.
Janusz Cieszyński, poseł KP Rozwój Plus/fot. Jakub Rutka /RMF FM
Afera związana z młodym lekarzem Dawidem Kacprzykiem i Szpitalem Południowym w Warszawie nabrała rozgłosu po publikacji Zero.pl z 15 czerwca. Pracujący w tej placówce Kacprzyk, wówczas koordynator SOR-u i radny KO w Ursusie, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w 2025 roku około 1,6 mln zł. Portal informował też o zarzutach dotyczących preferencyjnego traktowania polityków KO na oddziale tego szpitala. Potem okazało się, że Kacprzyk zwrócił Szpitalowi Południowemu około 500 tys. zł po korekcie 33 faktur.
Według najnowszych doniesień, Kacprzyk kontynuuje karierę ok. 40 km od Warszawy w Centrum Medycznym w Jaktorowie. Na wizytę udał się do niego pracownik Kanału Zero. „Zapytany o to, jak czuje się z aferą, lekarz-milioner powiedział: Mam to w d***e.” - pisze Zero.pl.
To jest oczywiście, że ma to w d***e, dlatego że może. On dalej pracuje na NFZ. Państwo nie wyciągnęło konsekwencji. Ten układ w Izbie Lekarskiej doprowadził do tego, że on nie stracił prawa do wykonywania zwodu. Izba powiedziała, że on będzie zawieszony i do tej pory do tego nie doszło - przyznał Cieszyński.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.