Mentzen ostro o Nawrockim. "Bardzo duży błąd"
Sławomir Mentzen podczas spotkania w Krakowie ostro skrytykował decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o podpisaniu ustawy "Women on Boards". Lider Konfederacji przekonywał, że nowe przepisy są szkodliwe dla kobiet, a fakt, że z ich uchwalenia cieszyła się Lewica, powinien być dla prezydenta sygnałem alarmowym.
Sławomir Mentzen w Krakowie
Źródło zdjęć: © PAP | Łukasz Gągulski
Podczas środowego spotkania z sympatykami w Krakowie Sławomir Mentzen odniósł się do ustawy o równowadze płci w organach dużych spółek giełdowych, którą prezydent Karol Nawrocki podpisał pod koniec lipca. Lider Konfederacji nie krył oburzenia tą decyzją i zapytany o skalę błędu, nie pozostawiał wątpliwości.
- Bardzo dużym błędem, tzn. ja do końca tego nie rozumiem, jaka to była idea, bo przepisy są takie, że duże firmy muszą wrzucać do swoich rad kobiety. Tzn. ktoś nie dostanie roboty, bo ma pecha być mężczyzną, a ktoś dostanie robotę tylko dlatego, że jest kobietą - mówił Mentzen, odpowiadając na pytanie, jak dużym błędem jego zdaniem było podpisanie tej ustawy przez Nawrockiego.
Mentzen krytykuje decyzję Nawrockiego
- Naprawdę nie rozumiem, dlaczego pan prezydent tę szkodliwą ustawę podpisał - stwierdził Mentzen. - Czemu pan prezydent podpisuje ustawy, w wyniku których cieszą się razemki i Lewica? Nie rozumiem. Powinien podpisywać takie ustawy, żeby Lewica płakała, a nie się cieszyła - grzmiał konfederata, nawiązując m.in. do reakcji minister Agnieszki Dziemianowicz-Bąk po ogłoszeniu decyzji prezydenta.
Mentzen przekonywał, że nowe przepisy uderzają nie tylko w mężczyzn, którzy nie dostaną stanowisk ze względu na płeć, ale też w kobiety, które dotychczas robiły kariery dzięki swoim kompetencjom.
- Do tej pory, jak jakaś kobieta znalazła się w takiej radzie czy zarządzie, to każdy wiedział, że ona tam jest dlatego, że jest kompetentna (...) Teraz się pojawi grupa kobiet, która jest w zarządzie tylko dlatego, że są kobietami - polityk przekonywał, że "to jest szkodliwe przede wszystkim dla kobiet". - Problem będzie taki, że kobiety, które rzeczywiście zasłużyły na bycie w zarządzie, będą się czuły poszkodowane, bo inni będą je mieli za kobiety parytetowe - argumentował.
Nowe przepisy wdrażają unijną dyrektywę "Women on Boards". Regulacja obejmuje wyłącznie duże spółki giełdowe; mikro-, małe i średnie przedsiębiorstwa są z niej wyłączone. Ustawa zakłada, że płeć niedostatecznie reprezentowana powinna zajmować liczbę stanowisk najbliższą 33 proc. wszystkich miejsc w zarządach i radach nadzorczych. Przy równorzędnych kwalifikacjach kandydatów pierwszeństwo ma otrzymać osoba należąca do płci niedostatecznie reprezentowanej. Za rażące naruszenia obowiązków informacyjnych i sprawozdawczych Komisja Nadzoru Finansowego będzie mogła nałożyć na spółkę karę do 500 tys. zł.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.