8-letnia Zosia „nie istnieje” w Polsce. Decyzja NSA ws. dziecka wychowywanego przez dwie matki

Naczelny Sąd Administracyjny w siedmioosobowym składzie rozpoznawał w środę zagadnienie prawne skierowane do rozstrzygnięcia przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie. WSA zapytał NSA, czy przepisy Prawa o aktach stanu cywilnego dopuszczają transkrypcję zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice wpisane są osoby tej samej płci.
Chodzi o 8-letnią obecnie Sofię (Zosię). Dziewczynka urodziła się w Hiszpanii, jest córką Polki i Irlandki. Właśnie w Hiszpanii wydano jej akt urodzenia oraz paszport tymczasowy. O transkrypcję hiszpańskiego aktu urodzenia, czyli wpis do polskiego rejestru, kobiety zaczęły zabiegać w 2019 r. Wówczas polski urząd odmówił transkrypcji. Decyzję do sądu administracyjnego zaskarżył Rzecznik Praw Obywatelskich.
Wieloletnia batalia prawna
W 2019 r. krakowski sąd uznał, związany uchwałą NSA z tego samego roku (ws. niedopuszczenia wpisu do ksiąg stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice widnieją osoby tej samej płci), że nie może rozstrzygnąć sprawy na korzyść dziecka. Zwrócił się z pytaniem do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu.
TSUE wskazał m.in., że państwo członkowskie, którego dziecko jest obywatelem, ma obowiązek wydania mu dowodu tożsamości lub paszportu, nie wymagając uprzedniego przeniesienia w drodze transkrypcji aktu urodzenia. W 2024 r. WSA skierował w tej sprawie pytanie do NSA.
Jak NSA uzasadnił swoją decyzję?
W środę Naczelny Sąd Administracyjny pozostawił sprawę bez rozpoznania. Jak uzasadniał sędzia Arkadiusz Despot-Mładanowicz, skierowane do NSA pytanie sądu pierwszej instancji zostało sformułowane w niewłaściwy sposób, dlatego NSA nie mógł się do niego odnieść.
Zdaniem pełnomocników matek Zosi - mec. Anny Mazurczak oraz mec. Pawła Knuta - „sąd mógł wydać orzeczenie merytoryczne, ale po prostu od niego uciekł”.
Mazurczak podkreśliła, że choć zdaniem sądu dzieci mogą podróżować na podstawie aktu urodzenia, w praktyce jest to niemożliwe. Wyraziła też swoje rozczarowanie - tym bardziej, że ten sam sąd dopuścił transkrypcje zagranicznych aktów małżeństw tej samej płci.
Skoro udzielamy ochrony prawnej dorosłym, nie widzimy żadnego powodu, dlaczego dzieci tych małżeństw nie mają takiej samej ochrony prawnej otrzymać i dlaczego one nie mają dostępu do polskich aktów urodzenia - powiedziała.
Zapowiedziała dalsze kroki prawne - sprawa ma teraz wrócić do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie.
Myślę, że będziemy namawiali sąd w Krakowie, żeby po prostu nie stosował uchwały NSA (z 2019 - PAP) - ze względu na to, że ona jest niezgodna z prawem Unii Europejskiej, ponieważ narusza prawo do życia prywatnego i rodzinnego tej rodziny i ogranicza jej swobodę przemieszczania się — wyjaśniła.
Pytanie zadane NSA już trzy lata temu
Mecenas Knut zwrócił uwagę, że pytanie krakowskiego WSA zostało zadane trzy lata temu, więc NSA miał sporo czasu, żeby „wychwycić istnienie jakiegoś problemu formalnego, który mógłby uniemożliwić wydanie decyzji”.
Takie działanie nie buduje autorytetu dla tej instytucji. (...) Nie tylko ze względu na to, że znowu temat dzieci w rodzinach tej samej płci został odłożony na półkę, na nie wiadomo ile lat, ale tak po prostu nie traktuje się poważnie obywateli, którzy chcą swoje sprawy załatwiać w sądach - powiedział.
Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich Anna Błaszczak-Banasiak wskazała, że sprawa Sofii (Zosi) trafiła do biura RPO niemal 7 lat temu - tuż po pierwszych urodzinach dziewczynki.
W jej sprawie wypowiedziały się różne instytucje: polska ambasada, kierownik urzędu stanu cywilnego, RPO, dwukrotnie Wojewódzki Sąd Administracyjny, dwukrotnie Naczelny Sąd Administracyjny, a nawet Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (...), a Zosi jak nie było, tak nie ma w polskich aktach stanu cywilnego - stwierdziła.
Kotula zapowiada dalsze działania
Na pozytywne orzeczenie w sprawie liczyła pełnomocniczka rządu ds. równości Katarzyna Kotula. W rozmowie z PAP stwierdziła, że obecnie Polska dyskryminuje dzieci wychowywane przez pary jednopłciowe, tzw. tęczowe rodziny. Podkreśliła, że będzie dążyć do uregulowania tej kwestii.
Po dzisiejszym wyroku sądzę, że przez kilka tygodni będziemy go analizowali i szukali w rządzie rozwiązań tych kwestii - podkreśliła. Dodała, że w przypadku braku zgody w rządzie Lewica będzie dążyła do wprowadzenia równości małżeńskiej, która zabezpieczy dzieci. Po prostu złożę taką ustawę - zapowiedziała Kotula.
Ok. 50 tys. dzieci wychowywanych w Polsce w tęczowych rodzinach
Z sondażu przeprowadzonego na zlecenie Kampanii Przeciw Homofobii wynika, że ponad połowa Polaków (56 proc.) popiera prawo do wychowania dziecka przez dwie matki lub dwóch ojców.
Według szacunków organizacji pozarządowych w tęczowych rodzinach wychowuje się ok. 50 tys. dzieci.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.