Błyskawiczna powódź w Nepalu. Zwrot w ustaleniach po uderzeniu żywiołu

Amerykańska służba geologiczna USGS podała, że początkowo oceniano, że w Nepalu miało miejsce trzęsienie ziemi o magnitudzie 4,4, które spowodowało lawinę, a ta doprowadziła do powodzi. Z najnowszych ustaleń wynika jednak, że nie doszło do trzęsienia ziemi, a odnotowane wstrząsy były wywołane osuwiskiem.
Nepal. Niszczycielska powódź nie została wywołana trzęsieniem ziemi
"Dalsza analiza fal sejsmicznych o długim okresie wskazuje, że energia sejsmiczna została wywołana przez osuwisko. Lokalizację tego zdarzenia oszacowano na podstawie zdjęć satelitarnych" - podano w najnowszym komunikacie USGS.
Eksperci, powołując się na zdjęcia satelitarne Planet Labs, wskazują, że powódź w Nepalu mogło wywołać oderwanie się części lodowca i uderzenie tego fragmentu w dno doliny - podaje agencja Reutera.
- Potwierdzono, że znaczna część czoła lodowca zawaliła się - co zapoczątkowało to zdarzenie - prawdopodobnie obejmując lub porywając przy tym sporą ilość skał i osadów - wyjaśnił Vikram Gupta, specjalista w dziedzinie geologii inżynierskiej i wykładowca na Uniwersytecie Sikkim w Indiach.
Powódź w Nepalu. Eksperci mówią o odłamaniu się części lodowca
Geolog Dan Shugar, profesor na Uniwersytecie w Calgary, stwierdził, że zdjęcia wydają się wskazywać, iż w ciągu 24 godzin poprzedzających katastrofę stopniała znaczna ilość śniegu.
- Niektóre lodowce w dolinie były wczoraj pokryte śniegiem, a dziś widać na nich głównie goły lód. Innymi słowy, choć nie widziałem jeszcze danych ze stacji meteorologicznych, prawdopodobnie było ciepło - powiedział.
- Z dzisiejszych porannych zdjęć satelitarnych firmy Planet Labs wynika, że dolna część lodowca odłamała się na wysokości około 5,2 tys. metrów i runęła na dno doliny, około 1,2 tys. metrów niżej - powiedział Shugar.
Dodał, że czynnikiem mogły być również prace budowlane, a "to, czy zmiany klimatyczne odegrały tu jakąś rolę, jest kwestią, którą bez wątpienia zbadamy w najbliższej przyszłości".
Nepal. Rośnie tragiczny bilans
Nepalska policja poinformowała, że liczba zabitych w powodzi błyskawicznej, która nawiedziła w środę północny Nepal wzrosła do 157. Poprzednie komunikaty mówiły o 95 ofiarach śmiertelnych.
Władze informowały też wcześniej, że 403 osoby uznaje się za zaginione, wśród nich jest 341 zagranicznych turystów.
Powódź zeszła przy granicy z Chinami. Po drugiej stronie granicy, w tybetańskim regionie Gyirong doszło do osuwiska i lawiny błotnej. Państwowe media chińskie poinformowały, że zginęły co najmniej trzy osoby, a 265 jest zaginionych.
Według nepalskiej izby turystycznej wśród zaginionych jest 133 pielgrzymów z Indii, którzy zmierzali do położonej w Tybecie, świętej dla hindusów, góry Kajlas, a także 47 Amerykanów, 34 Australijczyków, 33 Brytyjczyków i 24 Kanadyjczyków - poinformowała Associated Press.
- Obecnie polska służba konsularna nie posiada informacji o obywatelach polskich, którzy mieliby ucierpieć w wyniku powodzi w Nepalu - przekazało dziennikarzom w środę polskie MSZ. Podkreśliło, że konsul RP w New Delhi i konsul honorowy RP w Katmandu na bieżąco monitorują sytuację i natychmiast podejmą działania, gdyby pojawiły się informacje o poszkodowanych obywatelach polskich.
"Polityczny WF": Dziś minister, a jutro prezes Trybunału? INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.