PunchMuslims join Christians to celebrate Kaduna church’s anniversaryThe Jerusalem PostPete Hegseth faces bipartisan impeachment push after Republican losses in US midterm electionsRai NewsEgitto: scontro tra treni a Giza, almeno 7 morti e 112 feritiZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFThe GuardianManchester United v Aston Villa: Premier League – liveVanguardMilitary neutralises 60 terrorists, rescues 42 kidnap victimsCBS NewsICE unlikely to scale back crackdown, sources say, citing Stephen MillerGuardian SportSão Paulo Grand Prix: Formula One 2026 – liveNBC NewsNew billboards urge people to ‘boycott the boycott’ of Jewish-owned businessesESPN DeportesUn show aéreo permite a los Bengals vencer a los Falcons en MadridVilaWebLa maquinista de l’Iryo va intentar reportar insistentment que no podia arrencar sense rebre respostaComplete Sports2027 U-23 AFCONQ: Chelle Names Olympic Eagles Squad For DR Congo Clash
The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, November 8, 2026

Strzelanina w Krakowie. Dlaczego sprawca zdołał wyjść z samochodu i oddać strzały?

Translate

Po strzelaninie w Krakowie rozmawiamy z policjantami — czynnymi i emerytowanymi — oraz z żołnierzami z doświadczeniem na niebezpiecznych misjach. Pytamy o zachowanie dwóch funkcjonariuszy ścigających sprawcę.

Z dostępnych w internecie filmów wynika, że za kierującym Subaru 24-letnim Michałem Oksińskim, po oddaniu przez niego strzałów do przypadkowych osób, jechał radiowóz na sygnale. Sprawca uderzył w stojący przed nim samochód. Wtedy jego pojazd się zatrzymał. Na ulicę jako pierwsi wyszli dwaj policjanci z bronią w ręku, a dopiero za moment sprawca wysiadł z samochodu. Zdołał się odwrócić i zaczął strzelać do funkcjonariuszy.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Przebieg akcji skomentował dla Onetu m.in. Dariusz Tomysek, emerytowany policjant z Poznania, który przez wiele lat prowadził szkolenia dla policjantów ze strzelectwa i ma także doświadczenie z misji w Kosowie.

— Na podstawie dostępnych filmów oceniam, że ci dwaj policjanci zachowali się jak najbardziej prawidłowo, a w końcowej fazie akcji heroicznie — mówi Dariusz Tomysek. — Ktoś powie, że gdyby to się działo w USA, to policjanci zaczęliby strzelać do sprawcy, nie pozwalając mu na wyjście z samochodu, na odwrócenie się i otwarcie ognia. Tak pewnie by było w USA. Jednak tam to policjant decyduje o użyciu broni, prawo na więcej mu pozwala — przypomina były funkcjonariusz.

Tomysek podkreśla, że w Polsce mamy inne przepisy, a ponadto zadaniem naszych policjantów nie jest zabijanie przestępców, lecz ich zatrzymywanie. I dodaje: — Myślę, że zachowanie dwóch krakowskich policjantów było zdeterminowane m.in. miejscem, w którym to wszystko się rozegrało: ruchliwa ulica w Krakowie, stojący obok samochód z ludźmi w środku, niewykluczone, że także przechodnie stojący za sprawcą, czyli na linii strzału.

Heroiczna walka na ulicach Krakowa

W polskim systemie prawnym policjantów i inne służby w kontekście użycia broni palnej obowiązują przepisy art. 48 ustawy o środkach przymusu bezpośredniego. Policjant w standardowej sytuacji powinien krzyknąć, że reprezentuje tę właśnie służbę, wezwać do zachowania zgodnego z prawem, uprzedzić o możliwości oddania strzału, a potem oddać strzał ostrzegawczy.

Wiadomo, że w Krakowie nie było na to czasu. Prawo zezwala na pominięcie całej tej procedury w określonych przypadkach. Tutaj policja ścigała człowieka, który przed chwilą w centrum miasta zabił postronne osoby i zapewne robiłby to dalej. Prawo zezwala policjantom na natychmiastowe strzelanie, jeśli dochodzi do bezpośredniego zagrożenia życia — ich lub innej osoby albo jeśli mamy do czynienia z aktem terroryzmu.

— Nie wiemy, jaką wiedzę o sprawcy mieli policjanci, którzy prowadzili za nim pościg. Uważam, że nie popełnili błędów, nie oddając od razu strzałów do tego człowieka. Potem strzelali tak, by go unieszkodliwić — mówi Dariusz Tomysek.

Policja w miejscu zatrzymania sprawcy ataku w Krakowie

Policja w miejscu zatrzymania sprawcy ataku w Krakowie

PAP/Art Service / PAP

— To nagranie jest bardzo przejmujące. Obaj, po odniesieniu ran, prowadzili walkę z tym człowiekiem i go zatrzymali. Gdyby tego nie zrobili, ofiar w Krakowie byłoby zapewne więcej — stwierdza.

Dodaje, że podczas pracy w poznańskiej policji wielokrotnie zwracał uwagę policjantom liniowym, że to właśnie oni są najbardziej narażeni na tego rodzaju nagłe zdarzenia.

— Policja ma swoje siły specjalne, antyterrorystów, którzy w trakcie licznych szkoleń bardzo dużo strzelają. Oni są fachowcami, jadą potem na konkretne akcje. Tymczasem policjantów liniowych, tych z prewencji, spotykają zdarzenia nagłe, niespodziewane, bardzo dynamiczne, na które trudno się przygotować. Takie, jak w sobotę w Krakowie — podkreśla emerytowany policjant.

"Przydałoby się więcej szkoleń"

Tomysek mówi, że byłoby dobrze, gdyby sytuacja w Krakowie doprowadziła do częstszych szkoleń ze strzelectwa dla zwykłych policjantów. Obawia się jednak, że do tego nie dojdzie, bo w policji jest mnóstwo wakatów. Osoby przyjęte do służby przechodzą szybkie szkolenia, a potem idą patrolować ulice i mierzą się z przeróżnymi sytuacjami.

— Teraz policjanci strzelają dwa razy w roku, moim zdaniem to za mało. Jestem zwolennikiem teorii, że wiele rzeczy może wyćwiczyć, a częste strzelanie buduje m.in. pamięć mięśniową. W sytuacji zagrożenia taki policjant ma zazwyczaj pewną rękę. Ten mniej wyszkolony jest bardziej podatny na stres — znam sytuacje, w których policjanci pudłowali, strzelając do przestępców z kilku metrów. Na szczęście w Krakowie ci policjanci — młodzi, jak słyszałem — stanęli na wysokości zadania — podkreśla Dariusz Tomysek.

"W sytuacji stresowej wiedza ze szkolenia ucieka"

Dla Onetu anonimowo wypowiedział się także inny emerytowany policjant z centralnej Polski, będący wciąż czynnym instruktorem strzelectwa. Także on podkreśla, że dwaj krakowscy policjanci zachowali się prawidłowo. I że wciąż nie mamy pełnego obrazu sytuacji, a na analizy trzeba poczekać.

— Prowadząc zajęcia z policjantami, zawsze mówiłem, że żadne szkolenie nie przygotuje nas na wszystkie scenariusze. Na strzelnicy jesteśmy niemalże w warunkach laboratorium. Z doświadczenia wiem także, że po szkoleniu, w sytuacji bardzo stresowej, niewiele zostaje z tego, czego ktoś się uczył — opowiada.

Powtarza też fakty istotne z punktu widzenia postępowania dwóch starszych posterunkowych: sprawca strzelał w centrum miasta, w obecności osób postronnych, które były w pobliżu zarówno jego, jak i policjantów.

Miejsce zatrzymania sprawcy ataku

Miejsce zatrzymania sprawcy ataku

PAP/Art Service

— Na pewno ta sytuacja będzie przedmiotem analiz i aż się boję, jakie mogą padać głosy. Często jest tak, że np. prawnicy rozkładają takie zdarzenie na czynniki pierwsze. Zwłaszcza takie osoby, które nie miały do czynienia z bronią, a wyłącznie z Kodeksem karnym — dodaje emerytowany funkcjonariusz.

— U nas takie akcja, jak ta w Krakowie, jest czymś nowym. Tymczasem policjanci z Krakowa dobrze zareagowali na okoliczności, z którymi przyszło im się zmierzyć. Mieli dosłownie chwilę na reakcję i zneutralizowali zagrożenie — ocenia emerytowany policjant.

"Niestety, mogą pojawić się naśladowcy"

Kolejni rozmówcy Onetu także podkreślają element stresu. W policji znane są sytuacje, gdy stres niemal sparaliżował funkcjonariusza. Funkcjonariusz bał się wysiąść z radiowozu, żeby podjąć interwencję. W Krakowie było inaczej. Policjanci strzelali do sprawcy i można postawić tezę, że strzelali tak, by go obezwładnić.

Część naszych rozmówców zwraca uwagę, że gdyby chcieli go zabić, mogli strzelić w twarz leżącego 24-latka. Tymczasem strzały zostały oddane w inne części ciała. W efekcie napastnik w stanie ciężkim, podobnie jak dwaj policjanci, trafił do szpitala.

— Oglądałem filmy z wielu interwencji policjantów w USA, pochodzące na przykład z kamer nasobnych albo tych w radiowozach — mówi nam żołnierz z doświadczeniem na zagranicznych, niebezpiecznych misjach. — Tam policjanci mają nawyk chowania się choćby za samochód. Ci w Krakowie zachowali się inaczej. Początkowo sądziłem, że mogliby szybciej podbiec do auta sprawcy i tym samym utrudnić mu działanie, wyjście na zewnątrz i oddanie strzałów. Ale tak można długo gdybać i snuć wiele scenariuszy. My wszyscy patrzymy na to po fakcie, siedząc wygodnie w domach.

Zdaniem naszego rozmówcy akcję powinna ocenić sama policja pod kątem procedur. — W Krakowie ci chłopacy mieli chwilę na reakcję, nie wiedzieli, z kim tak naprawdę mają do czynienia, co sprawca ma w samochodzie. Biorąc pod uwagę także to, jak mało w policji się strzela w porównaniu do wojska, naprawdę zachowali się bardzo dobrze — mówi żołnierz.

Dodaje: — Przecież byli pierwszym radiowozem, który miał kontakt ze strzelcem. I go zatrzymali. Dla mnie najważniejsze jest, że wykonali zadanie. Myślę, że znaczące jest to, że jeden z nich wcześniej służył w wojsku i miał niemałe doświadczenie.

Wysoką notę policjantom z Krakowa wystawia także Maciej Szuba, były komendant poznańskiej policji.

— Na pewno wkrótce odezwą się różni internetowi eksperci, którzy zza biurka będą analizować zachowanie tych funkcjonariuszy. A ja chcę powiedzieć, że kto nie słyszał świszczącej kuli obok swojej głowy, temu trudno zrozumieć taką sytuacją. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że to bardzo nieprzyjemny odgłos, w takiej chwili pojawia się myśl: albo on mnie, albo ja jego — mówi Maciej Szuba.

Znicze na ul. Sławkowskiej w centrum Krakowa

Znicze na ul. Sławkowskiej w centrum Krakowa

Jan Graczynski / East News / East News

— Gdyby policjanci od razu strzelali do tego człowieka, na przykład w plecy, gdy wysiadał z samochodu, być może padłby zarzut, że strzelali za wcześnie. Oni zneutralizowali zagrożenie w trzy minuty po otrzymaniu informacji o sprawcy. Powinni dostać medale za męstwo i odwagę — dodaje.

Maciej Szuba zwraca przy tym uwagę, że niestety takich aktów przemocy może być w naszym kraju coraz więcej.

— W szkołach niedawno pojawili się nożownicy. Po pierwszym sprawcy byli naśladowcy. Obawiam się, że także teraz może się znaleźć jakiś kretyn, który postanowi skopiować działania sprawcy z Krakowa. Zbliżają się święta, okres jarmarków i dużych skupisk ludzi. Myślę, że policja będzie bardzo wyczulona w kolejnych tygodniach — mówi Maciej Szuba.

View the original on Onet →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.