Znikające dane, anonimy i nagłe odejścia. Tajemnicza awaria w Wojskowym Centrum Rekrutacji

Opracowanie: Jakub Sarna Publikacja: Dzisiaj, 27 października (08:41)
Poważna awaria systemów teleinformatycznych w Wojskowym Centrum Rekrutacji w Opolu mogła doprowadzić do utraty danych żołnierzy i rezerwistów – informuje Onet. Przez miesiące incydent był ukrywany przed przełożonymi w Warszawie, a w tle sprawy pojawiają się zarzuty o zaniedbania w cyberbezpieczeństwie i nagłe odejścia dwóch wysokich rangą oficerów.
Zdjęcie ilustracyjne. /Shutterstock
W czerwcu 2026 roku w Wojskowym Centrum Rekrutacji w Opolu doszło do poważnej awarii serwerów obsługujących niejawny system ewidencyjny „Spirala” – informują Edyta Żemła i Marcin Wyrwał z Onetu. System ten gromadzi dane dotyczące żołnierzy rezerwy, kandydatów do służby i Wojsk Obrony Terytorialnej. Awaria mogła skutkować częściową, a nawet trwałą utratą danych. Co gorsza, przez kilka miesięcy nikt nie poinformował o incydencie przełożonych w Warszawie.
Milczenie i odejścia do cywila
W tle awarii doszło do nagłych odejść dwóch kluczowych oficerów: płk. Arkadego Smolińskiego, szefa WCR Opole, oraz płk. Rafała Wojciechowskiego, szefa Ośrodka Zamiejscowego Centralnego Wojskowego Centrum Rekrutacji. Obaj kilka tygodni wcześniej uzyskali zgodę na dalszą służbę po 60. roku życia. Decyzje o odejściu zapadły tuż po wezwaniu do Warszawy, gdzie musieli tłumaczyć się z zarzutów opisanych w anonimowych donosach – od niewłaściwego traktowania podwładnych po fałszowanie dokumentacji.
Jak ustalili dziennikarze Onetu, od października 2025 roku w WCR Opole nie wykonywano wymaganych kopii zapasowych lub robiono to niewłaściwie. Skutkiem awarii była utrata części danych, a ich odtworzenie może potrwać miesiące. Choć jednostka zapewnia, że awaria była efektem zakłóceń zasilania, a nie zaniedbań personelu, eksperci ds. cyberbezpieczeństwa nie mają wątpliwości, że to efekt wieloletnich problemów organizacyjnych i kadrowych.
Chaos kadrowy i braki w cyberbezpieczeństwie
Wojskowe Centrum Rekrutacji w Opolu od lat zmaga się z wysoką rotacją informatyków i brakiem skutecznego nadzoru nad systemami IT. Według kontrolerów, w dokumentacji bezpieczeństwa, ewidencji urządzeń czy uprawnieniach administratorów występowały liczne nieprawidłowości.
Zdarzały się przypadki, gdy osoby już niepracujące w jednostce wciąż miały dostęp do systemów. Nowo zatrudniani informatycy, którzy mieli przeprowadzić działania naprawcze, gdy tylko zapoznawali się ze skalą problemu, rezygnowali z pracy.
Test dla całego systemu rekrutacji
Po ujawnieniu nieprawidłowości do Opola skierowano nowych specjalistów, którzy mają przywrócić sprawność systemów i odtworzyć utracone dane. Eksperci podkreślają, że sytuacja w Opolu powinna być sygnałem ostrzegawczym dla całej armii.
Jeśli w jednej jednostce można utracić dane żołnierzy z powodu braku kopii zapasowych, to pytanie, czy w innych jest lepiej – komentuje w rozmowie z Onetem gen. Jarosław Gromadziński.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.