Nie tylko wojsko. Ekspert wskazuje jeszcze jeden priorytet państwa
W wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej dyrektor Instytutu Geofizyki PAN wyjaśnia, dlaczego niektóre regiony Polski, w tym Dolny Śląsk i Kotlina Kłodzka, są szczególnie narażone na kataklizmy.
Profesor wskazuje przede wszystkim na naturalne ukształtowanie terenu oraz gwałtowną dynamikę górskich potoków, które znacznie trudniej opanować. Zwraca również uwagę na błędy w zagospodarowaniu przestrzennym, wynikające z osiedlania się ludzi na obszarach naturalnie zagrożonych zalaniem.
Nowa normalność. Susze przeplatane ulewami
Profesor Rowiński zaznacza, że w obliczu ocieplenia klimatu musimy przygotować się na częstsze występowanie niekorzystnych układów pogodowych, takich jak niże genueńskie.
- W 2024 r. mieliśmy przykład takiego niżu, który spowodował powódź na ogromnym obszarze - od Morza Śródziemnego aż do Polski. Z problemem mierzyły się również Austria i Czechy. Nie jesteśmy więc jakimś szczególnie wyjątkowym miejscem na mapie Europy - podkreśla.
Ekspert zwraca uwagę, że ocieplające się Morze Śródziemne doprowadza do kumulacji ogromnych ilości pary wodnej w atmosferze, co całkowicie zmienia charakterystykę opadów w Polsce.
- Wilgotne powietrze znad tego akwenu regularnie wędruje w kierunku Europy. Oczywiście nie jest tak, że niż zawsze uderzy w Kotlinę Kłodzką. Równie dobrze może przynieść bardzo duże opady w rejonie Górnej Wisły. Ale rzeczywiście obszary górskie są szczególnie zagrożone - wyjaśnia.
Betonowanie miast i powracający problem retencji
Profesor podkreśla w rozmowie także, że naszą nową codziennością stają się długie okresy bezdeszczowe i walka z suszą, po których następują krótkie, lecz niezwykle intensywne ulewy. Wysuszona gleba nie jest w stanie szybko przyjąć tak dużej ilości wody, co natychmiast prowadzi do podtopień. Apeluje więc o odejście od mylącego pojęcia "powodzi stuletniej", które w jego ocenie usypia czujność społeczeństwa.
To, na co hydrolog zwraca szczególną uwagę, to zjawisko powodzi błyskawicznych w miastach (flash floods). Ekspert wyjaśnia, że do ich wystąpienia nie jest nawet potrzebna obecność rzeki - wystarczy gwałtowny opad, z którym nie radzi sobie uszczelniona betonem przestrzeń.
Zauważa jednak pozytywną zmianę w postawach niektórych samorządów, które zaczynają odbetonowywać tereny miejskie na rzecz zieleni, co pomaga zarówno w walce z suszą, jak i przy opadach nawalnych. Zapytany o receptę na skuteczną ochronę, prof. Rowiński wskazuje na kluczowe znaczenie retencji.
Opowiada się przy tym za szukaniem kompromisu między naturą a infrastrukturą - tam, gdzie jest miejsce, należy dać rzekom przestrzeń do naturalnego wylewania, natomiast w obszarach gęsto zabudowanych (np. w górach) niezbędna jest nowoczesna infrastruktura, taka jak zbiorniki zaporowe.
Błąd ludzki i opór przed zmianami
Profesor odnosi się także do kwestii odbudowy domów na terenach regularnie zalewanych przez rzeki. Zauważa, że z punktu widzenia logiki i ekonomii wielokrotna odbudowa w tych samych miejscach mija się z celem. Wskazuje jednak na ogromny opór społeczny oraz dramat psychologiczny mieszkańców, co sprawia, że decyzje o zakazach zabudowy lub przesiedleniach są niezwykle trudne dla władz.
W podsumowaniu prof. Paweł Rowiński kładzie nacisk na potrzebę zintegrowanego zarządzania gospodarką wodną i powszechnej edukacji.
- Nie ma takiej możliwości, żeby jednym ruchem zlikwidować zagrożenia. Można natomiast bardzo dużo zrobić, żeby je ograniczyć. (...) Potrzebujemy zintegrowanych i koordynowanych działań dotyczących zarówno ochrony przeciwpowodziowej, jak i suszy. Gdybym miał o tym decydować, nadałbym wodzie priorytet, bo jest ona równie ważna dla bezpieczeństwa państwa i odporności społecznej jak chociażby zbrojenia - przekonuje.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.