"Cios dla Donalda Trumpa". Media o zwycięstwie Luli w Brazylii
Według CNN zwycięstwo popieranego przez Trumpa Bolsonaro w Brazylii, największym kraju Ameryki Łacińskiej, byłoby punktem zwrotnym w staraniach Waszyngtonu o zabezpieczenie swojej hegemonii na półkuli północnej i ograniczenie wpływów Chin w tej części świata.
Luli udało się jednak "pokonać Bolsonaro, pobić rekordy i zatrzymać prawicową falę, która stawiała region po stronie Trumpa" — oceniła amerykańska telewizja.
Dodaj Onet Wiadomości do preferowanych źródeł w Google
Nasze materiały będą się częściej pojawiać w Twoich wynikach wyszukiwania
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W podobnym tonie wyniki skomentował argentyński dziennik "La Nacion". Według niego Lula powstrzymał widoczny od prawie trzech lat trend zwrotów na prawo w Ameryce Łacińskiej, w ramach którego konserwatyści przejęli władzę w Argentynie, Peru, Kolumbii, Chile i Boliwii.
Brazylia, największa gospodarka regionu, pozostała poza grupą rządów popierających Trumpa — podkreśliła gazeta, zwracając uwagę, że Lula uczynił z obrony suwerenności centralny punkt swojej kampanii i przedstawiał swojego rywala jako polityka, który chce podporządkować kraj Waszyngtonowi.
W przemówieniu po zwycięstwie Lula powtórzył, że Brazylia nie będzie "niczyim podwórkiem", co komentatorzy uznali za aluzję do rosnących wpływów USA w regionie i napiętych relacji pomiędzy Lulą a administracją Trumpa.
Przy takim wyniku Brazylia nie dołączy do Tarczy Ameryk, lansowanej przez Trumpa inicjatywy międzynarodowej walki z kartelami narkotykowymi, ani nie uzna organizacji przestępczych za grupy terrorystyczne. Lula odrzucał takie posunięcie, oceniając, że mogą doprowadzić do obcej ingerencji w sprawy kraju — ocenił "La Nacion".
Stacja BBC Mundo podkreśliła, że wygrana Luli jest pierwszym zwycięstwem lewicowego kandydata w wyborach prezydenckich w Ameryce Łacińskiej od powrotu Trumpa do Białego Domu w 2025 r. Lula jest jednym z nielicznych przywódców regionu, którzy otwarcie sprzeciwiają się polityce prezydenta USA.
"Reelekcja Luli jest znaczącym ciosem dla »doktryny Donroe« i dążeń Trumpa do regionalnej »dominacji«. Niewątpliwie w Ameryce Łacińskiej istnieje spora grupa liderów popierających MAGA. Bez wątpienia jednak nie ma wśród nich przywódców dwóch największych krajów regionu" — napisał na X Benjamin Gedan z waszyngtońskiego think tanku Stimson Center.
Odniósł się w ten sposób do Brazylii i Meksyku, gdzie od 2024 r. rządzi lewicowa prezydentka Claudia Sheinbaum. Była ona jedną z pierwszych przywódców regionu, którzy pogratulowali Luli reelekcji.
Po odsunięciu od władzy przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro w styczniu br. prezydent USA Donald Trump ogłosił powrót do XIX-wiecznej doktryny Monroe, deklarując, że nikt więcej nie będzie kwestionował amerykańskiej dominacji na półkuli zachodniej. Trump określił swoją wersję tej doktryny mianem "doktryny Donroe".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.