Zniszczenie Los Angeles i "niewielka cena". Fala krytyki po słowach Trumpa
Miesiąc do wyborów połówkowych w USA. Politico: kandydaci republikanów nie chcą wsparcia Trumpa
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/SAMUEL CORUM / POOL
Podczas poniedziałkowego wiecu w Grand Island w Nebrasce Trump przyznał, że "ceny są nieco zawyżone, ale to niewielka cena, jaką trzeba zapłacić". Według agencji Reuters amerykański przywódca mógł nawiązać w ten sposób do wzrostu cen paliwa, nawozów i innych produktów, który przypisuje się zakłóceniom na rynku energetycznym spowodowanym konfliktem z Iranem. - To niewielka cena za zapewnienie bezpieczeństwa światu i naszemu państwu. Mogliby zniszczyć miasto. Niech zniszczą Los Angeles, niech zniszczą San Diego. To naprawdę niewielka cena, a wkrótce wszystko się skończy - dodał Trump cytowany przez agencję.
Gubernator grzmi po słowach Trumpa
Jak zauważa "Los Angeles Times" przyjęty na wiecu wiwatami komentarz Trumpa prawdopodobnie był żartem, ale szybko wywołał reakcję władz w Kalifornii. Wypowiedź prezydenta ostro skrytykował Gavin Newsom, gubernator stanu, na terenie którego znajdują się oba wspomniane miasta. "Po wysłaniu Gwardii Narodowej i żołnierzy w celu zajęcia Kalifornii Donald Trump stwierdza teraz, że nasi zagraniczni wrogowie powinni 'zniszczyć' Los Angeles i San Diego. Jest szalony i niebezpieczny" - napisał demokrata w serwisie X we wtorek.
"Poleciłem Centrum Oceny Zagrożeń Stanowych aktywne monitorowanie sytuacji na wypadek, gdyby podmioty zagraniczne zinterpretowały wypowiedzi prezydenta jako zaproszenie do ataku na Kalifornię" - czytamy w komunikacie na oficjalnej stronie gubernatora.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:
Krytyka i odpowiedź Białego Domu
Dziennik "The Guardian" pisze o "fali krytyki", jaka spadła na Trumpa po jego wypowiedzi. Burmistrzyni Los Angeles Karen Bass przekazała w oświadczeniu, że komentarz Trumpa "może potencjalnie zagrozić naszemu bezpieczeństwu". "Nie jesteśmy czymś, co można poświęcić. I nigdy nie będziemy 'niewielką ceną'" - podkreśla z kolei Todd Gloria, burmistrz San Diego. "Trzymajcie waszą lekkomyślną wojenną retorykę z dala od naszego miasta" - cytuje jego wypowiedź "Los Angeles Times".
Od wypowiedzi prezydenta zdystansował się także jeden z polityków Partii Republikańskiej, Jim Desmond. We wpisie na X podkreślił, że "zdecydowanie" nie zgadza się ze słowami Trumpa. Dodał, że "pierwszym obowiązkiem naszego naczelnego dowódcy jest ochrona narodu amerykańskiego i naszej ojczyzny".
Biały Dom odniósł się do krytycznych komentarzy we wtorek. - Medialna wrzawa po słowach prezydenta Trumpa nie ma pokrycia w rzeczywistości. Prezydent jasno stwierdził, że miasta w USA byłyby zagrożone, gdyby nie powstrzymano Iranu przed zdobyciem broni jądrowej - powiedział dyrektor ds. komunikacji Białego Domu Steven Cheung.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.