Tak protestowali maszyniści. Jeden z pociągów miał prawie sześć godzin opóźnienia
Od północy z czwartku na piątek do piątku do godz. 12 trwał protest, w ramach którego maszyniści pociągów zwalniali na przejazdach kolejowo-drogowych do tzw. bezpiecznej prędkości, czyli 20 km na godz. W ten sposób chcieli zwrócić uwagę na kwestię bezpieczeństwa na przejazdach po serii zdarzeń i wypadków, do jakich doszło w ostatnim czasie. W środę w Sokolnikach Suchych (woj. mazowieckie) w wyniku zderzenia pociągu z ciężarówką zginęła pasażerka składu. Byli też ranni, w tym maszynista pociągu.
W czwartek przed rozpoczęciem protestu minister infrastruktury Dariusz Klimczak zadeklarował m.in. rozpoczęcie prac nad projektem ustawy o czasie pracy maszynistów. Zapowiedział również wprowadzenie przepisów umożliwiających zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące każdemu kierowcy, który na czerwonym świetle wjedzie na przejazd kolejowy. Projekt tych zmian w przepisach ma być gotowy na najbliższe posiedzenie rządu.
Czytaj nas częściej w Google
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Protest maszynistów. Takie mają postulaty
Prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych (ZZM) Leszek Miętek poinformował, że związkowcy zostali zaproszeni przez ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka na spotkanie 2 października. Rozmowa z politykiem ma dotyczyć m.in. ustawowego ograniczenia czasu pracy maszynistów.
W warunkach polskich, co gorsza zgodnie z prawem, maszynista może być w zatrudnieniu 24 godziny na dobę
— zwrócił uwagę Miętek.
Podkreślił, że system ten wymaga uszczelnienia i że we wcześniejszych rozmowach Klimczak wyraził w tej kwestii dobrą wolę.
Związkowcy zaznaczyli, że oczekują "konkretnych decyzji i realnych działań, które będą efektem" deklaracji ministra. Początkowo protest miał trwać przez cały piątek do godz. 24, ale ostatecznie ZZM zdecydował o skróceniu go do godz. 12.
Protest maszynistów w całej Polsce — podsumowanie
Według wstępnych danych w akcji protestacyjnej brało czynny udział poniżej 20 proc. maszynistów prowadzących w piątek pociągi.
W akcji wzięli udział maszyniści różnych przewoźników, zarówno dalekodystansowych, jak i regionalnych. Od protestu wstrzymali się np. kolejarze z Kolei Dolnośląskich. W związku z akcją odnotowano opóźnienia pociągów o łącznej długości ponad 23 tys. minut. Sam protest wpłynął na punktualność 1105 pociągów.
Szef PKP Intercity Janusz Malinowski podał, że z 290 pociągów PKP IC uruchomionych podczas trwania protestu 203 zostały opóźnione, a ich średnie opóźnienie wyniosło 37 minut. Zapewnił, że w sobotę i niedzielę pociągi powinny kursować normalnie.
Ok. godz. 15. PKP PLK SA poinformowała, że trzy na cztery pociągi docierały do stacji docelowych zgodnie z rozkładem jazdy, a średnie opóźnienie jednego pociągu spowodowanego akcją protestacyjną wynosiło 21 minut.
Z danych przedstawionych na Portalu Pasażera wynika, że najbardziej opóźnionym pociągiem był skład PKP Intercity "Ślązak" relacji Szczecin Główny — Przemyśl Główny. Ok. godz. 15 skład ten miał aż 335 min opóźnienia.
Prezes PKP PLK SA Piotr Wyborski zaznaczył, że mimo zakończenia protestu utrudnienia na sieci kolejowej dalej będą występowały.
Przewidujemy, że sytuacja związana z opóźnieniami będzie trwała do późnych godzin popołudniowych, do późnych godzin wieczornych
— przekazał.
Jak podkreślił szef ZZM Leszek Miętek, piątkowa akcja maszynistów była "aktem desperacji".
To nie był żaden strajk czy jakaś akcja protestacyjna. To było normalne wykorzystanie zapisów kodeksu pracy, artykułu 210, który mówi, że jeżeli praca zagraża zdrowiu i życiu, to pracownik powinien się powstrzymać od takiej pracy
— tłumaczył Leszek Miętek, przypominając, że piątkowy protest maszynistów był odpowiedzią na tragiczny wypadek w Sokolnikach Suchych.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.