Chcą odwołać Trzaskowskiego w referendum. Pojawił się jednak problem
Na zebranie 132 tys. ważnych podpisów Stołeczna Operacja Referendalna ma czas do 28 września. W miniony poniedziałek organizatorzy akcji poinformowali, że zebrali ich 100 tys. Zbieranie podpisów rozpoczęli po wybuchu afery w Szpitalu Południowym. Warszawscy radni nie wierzą, że uda się zebrać taką liczbę podpisów i doprowadzić do referendum.
ZOBACZ: Chcą odwołać Trzaskowskiego. Nowe dane o zebranych podpisach
- Z jednej strony oczywiście chciałbym, żeby doszło do odwołania Rafała Trzaskowskiego, ale uważam, że tego rodzaju akcje należy przeprowadzać w taki sposób, który daje gwarancję przynajmniej osiągnięcia pierwszego celu, czyli zebrania podpisów - powiedział radny Tomasz Herbich z Prawa i Sprawiedliwości.
Referendum w Warszawie? "Duże prawdopodobieństwo niezebrania podpisów"
W ocenie samorządowca z PiS ta zbiórka nie została zorganizowana w odpowiedniej formule. - Rozpoczęcie jej w połowie wakacji z finiszem 28 września dawało duże prawdopodobieństwo rozwiązania odwrotnego, czyli niezebrania podpisów, do czego prawdopodobnie dojdzie. Choć mam nadzieję, że jednak uda się je zebrać - dodał.
- Niezależnie od pewnego krytycyzmu, co do sposobu przygotowania tej zbiórki, jestem zarazem przekonany, że w interesie nas wszystkich jest to, aby te podpisy zebrać. Bo ich niezebranie wzmocni Rafała Trzaskowskiego - powiedział Herbich.
ZOBACZ: "Niezręcznie było z tą flagą". Czarzasty upomniał Trzaskowskiego
Radny jest bardzo sceptyczny również jeśli chodzi o szanse powodzenia ewentualnego referendum, gdyż - jak uważa - organizatorzy akcji powinni zebrać wszystkich przeciwników Trzaskowskiego od lewa do prawa, a nie skupić się tylko na prawej stronie politycznej sceny.
Rafał Trzaskowski nie zostanie odwołany? "Ma ogromny kapitał społeczny"
Wiceprzewodniczący rady Warszawy Sławomir Potapowicz zaznaczył, że Koalicja Obywatelska nie lekceważyła tej akcji.
- Jednak równocześnie ocenialiśmy, że zebranie ponad 130 tys. podpisów, tak by referendum mogło się odbyć, jest rzeczą niezwykle trudną, ponieważ prezydent Trzaskowski cieszy się popularnością. Uzyskał zarówno w 2018, jak i w 2024 roku najlepszy wynik i to w pierwszej turze, wydaje się więc, że ma ogromny kapitał polityczny i społeczny i ogromne poparcie w Warszawie - dodał.
Polityk KO podkreślił, że wszystkie akcje, które mają na celu nie rzeczywistą i realną ocenę pracy prezydenta Trzaskowskiego, ale polityczną hucpę, mają małe szanse na to, żeby zebrać odpowiednią liczbę podpisów.
ZOBACZ: Zmienił zdanie ws. rynku kryptowalut? Trzaskowski tłumaczy
- Widać wyraźnie, że to nie ma żadnej politycznej i organizacyjnej, a także logistycznej siły do tego, żeby to referendum zorganizować, przygotować i przeprowadzić - zaznaczył Potapowicz.
Referendum w Warszawie nie rozwiąże problemów? "Nie mam wątpliwości"
Szefowa klubu Lewica, Miasto Jest Nasze i Wspólne Jutro Agata Diduszko-Zyglewska podkreśliła, że całą akcję ocenia jako prawicową hucpę, która ma na celu rozchybotać spokojne zarządzanie kolejnym miastem.
- Oczywiście, że my jako Lewica mamy mnóstwo zastrzeżeń do sposobu zarządzania miastem przez prezydenta Trzaskowskiego, które wypowiadamy podczas sesji Rady. Tylko nie mam żadnych wątpliwości, że robienie teraz referendum nie jest lekarstwem na te problemy - dodała.
ZOBACZ: Rafał Trzaskowski zdecydował ws. dzików. Powstanie specjalny zespół
Aby zwołać referendum, potrzebne są głosy 10 proc. wyborców w Warszawie, czyli około 132 tys. osób. Próg ważności referendum wynosi trzy piąte liczby głosujących z ostatnich wyborów samorządowych. To około 450 tys. osób.
Referendum w Warszawie już kiedyś się odbyło. Okazało się nieważne
W Warszawie odbyło się już referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta – w październiku 2013 roku – i dotyczyło odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz.
Główną przyczyną było niezadowolenie części mieszkańców i opozycji z jej decyzji. Inicjatorzy zarzucali jej m.in. złą organizację komunikacji miejskiej, podwyżki cen biletów, chaos wokół wywozu śmieci i opóźnienia w kluczowych inwestycjach (np. budowie metra i Mostu Północnego).
ZOBACZ: Trzaskowski pochwalił Kaczyńskiego. "Nawet on zdał sobie sprawę"
Referendum okazało się nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji. Do urn poszło jedynie 25,66 proc. uprawnionych, co nie spełniało wymaganego wówczas progu 30 proc.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.