Pilot wojskowy dostał nerkę od brata. Wystartował w Biegu po Nowe Życie

Bieg po Nowe Życie od lat integruje środowisko osób po przeszczepach z lekarzami, sportowcami i przedstawicielami świata kultury. Wydarzenie ma na celu nie tylko promocję zdrowego stylu życia, ale przede wszystkim budowanie świadomości społecznej na temat transplantologii.
W tegorocznej edycji, która odbyła się w malowniczych Ogrodach Muzeum Pałacu w Wilanowie, na starcie stanęli zarówno pacjenci po przeszczepach, jak i ich bliscy, lekarze oraz znane osobistości. Wśród nich znalazł się generał brygady Łukasz Andrzejewski-Popow, Radca Generalny Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, który po raz pierwszy w historii biegu wystąpił w jednej ze sztafet.
Generał i brat: Historia niezwykłego przeszczepu
Generał Łukasz Andrzejewski-Popow 13 miesięcy temu przeszedł przeszczep nerki. Dawcą był jego brat Tomasz.
Ja już byłem gotowy do przeszczepu i brat to zaproponował. Myślę, że to pewnie jedna z najtrudniejszych jego decyzji, ale dla mnie też to nie było łatwe, też długo się wahałem – wspomina generał w rozmowie z reporterem RMF FM Michałem Dobrołowiczem.
Decyzja o oddaniu nerki nie była jednak dla pana Tomasza trudna. Uczciwie powiem: decyzja była dosyć prosta i w ogóle się nad tym nie zastanawiałem. I żyje się normalnie. Ja nawet nie pamiętałem o rocznicy (przeszczepu). Łukasz mi przypomniał – mówi brat generała.
Życie po przeszczepie. Jak wygląda powrót do codzienności?
Dla generała Andrzejewskiego-Popowa przeszczep oznaczał nie tylko szansę na powrót do zdrowia, ale także konieczność przewartościowania swojego życia.
Jestem z zawodu pilotem wojskowym, więc ten okres, kiedy przestałem latać ze względu na stan zdrowia związany z nerkami, okres prawie dwóch lat dializ, spowodował to, że człowiek musiał przewartościować wszystko w życiu – opowiada generał, który mimo trudności, nie zrezygnował z pracy.
Dzięki wsparciu przełożonych udało mu się pogodzić pracę z leczeniem. Udało się to tak skorelować wszystko, że chodziłem do pracy, a popołudniami robiłem dializy. (...) Tak ustawiłem swoją pracę, że nawet jak gdzieś wyjeżdżałem, to zamawiałem sobie stację dializ tam na wyjeździe i tam się dializowałem, więc to wszystko można ogarnąć – podkreśla generał.
Nowe życie, nowe wyzwania
Po przeszczepie generał czuje się świetnie, choć nie wrócił jeszcze do latania. Lekarze są pełni optymizmu co do jego stanu zdrowia.
Mój lekarz transplantolog mówi, że nie pamięta mnie z tak dobrymi wynikami – dodaje gen. Andrzejewski-Popow.
Choć powrót za stery samolotu stoi jeszcze pod znakiem zapytania, generał podkreśla, że najważniejsze jest dla niego teraz zdrowie i jak najdłuższe funkcjonowanie przeszczepionej nerki.
Nocne telefony, szybkie decyzje i walka o życie. Kulisy pracy koordynatora transplantacyjnego
Codzienność koordynatora transplantacyjnego to życie w ciągłej gotowości. Telefon, który może oznaczać szansę na nowe życie dla pacjenta, dzwoni nieoczekiwanie – bez względu na porę dnia czy nocy.
Mateusz Rakowski, koordynator transplantacyjny z Uniwersyteckiego Szpitala we Wrocławiu, przyznaje: „Czasem zdarza się tak, że wchodzę rano w rejestry transplantacyjne i wiem, że ten telefon do mnie zadzwoni, bo wszystko wygląda idealnie i wiem, że mam najbardziej pilnego pacjenta w Polsce. A czasem jest tak, że ten telefon dzwoni z zaskoczenia, bo okazuje się na przykład, że w innym ośrodku biorca, który był przed nami, jest infekcyjny i nie może przejść przeszczepu”.
Proces kwalifikacji i przygotowania do przeszczepu to często wyścig z czasem. Nie możemy czekać, aż będzie poniedziałek, ładna pogoda, wszyscy będą wyspani, tylko musimy zrobić tu i teraz. Czyli często się zdarza, że jest to w środku nocy – podkreśla Rakowski.
W transplantologii nie ma miejsca na przerwy weekendowe czy świąteczne. Zespół transplantacyjny musi być gotowy do działania o każdej porze.
Bardzo często jest tak, że diagnostyka śmierci mózgu jest np. w piątek, a pobieramy (organ) w sobotę rano i wtedy jesteśmy cały dzień w pracy. Ale powiem szczerze, że z naszego punktu widzenia przyzwyczailiśmy się już do tego, że nie odróżniamy, kiedy jest weekend. Jeżeli jest praca, to zbieramy zespół i pracujemy – mówi koordynator.
Zaangażowanie zespołu wynika nie tylko z poczucia obowiązku, ale także z codziennego kontaktu z pacjentami, którzy czekają na przeszczep.
My na co dzień widzimy naszych pacjentów, którzy czekają i trudno byłoby komuś spojrzeć rano w oczy i powiedzieć: „Byłem na grillu, nie zebrał się zespół, nie pojechaliśmy po serce dla pana. Zaczeka pan na kolejne”. Oni codziennie nas widzą, nawet kilka razy dziennie. Ja dopiero niedawno się zorientowałem, że w momencie, kiedy oni nas widzą, faktycznie ich serce przyspiesza, bo nie wiedzą, czy przychodzimy tylko na kontrolną wizytę, czy przychodzimy do nich z informacją, że mamy dla nich serce – relacjonuje Rakowski.
Reporter RMF FM Michał Dobrołowicz nagrodzony przez organizatorów Biegu po Nowe Życie
Organizatorzy Biegu po Nowe Życie uhonorowali w sobotę dziennikarza RMF FM Michała Dobrołowicza specjalną nagrodą. To wyróżnienie dla osób i instytucji, które od 15 lat – czyli od pierwszej edycji Biegu – promują przeszczepy narządów.
To jest taka przesympatyczna nagroda dla Michała Dobrołowicza i dla RMF FM. Nagroda o tyle wyjątkowa – nie mówię o samych kontekstach, bo jesteście z nami i to jest najważniejsze – ale przygotowana przez Andrzeja Pągowskiego taka dedykowana grafika. No mogę tylko powiedzieć, że przepiękna. Za to, że jesteście z nami, że mówicie o donacji, że mówicie o transplantacji, że jesteście na Biegu po Nowe Życie, co jest dla nas niezwykle ważne – podkreśla Tomasz Furtak, rzecznik Biegu po Nowe Życie.
W kwietniu podobne wyróżnienie otrzymała też Blanka Baranowska, zastępca dyrektora informacji RMF FM.
Bieg po Nowe Życie to nie tylko sportowa rywalizacja, ale przede wszystkim manifestacja solidarności i wsparcia dla osób po przeszczepach. Dzięki takim inicjatywom coraz więcej osób decyduje się na podjęcie rozmowy o dawstwie narządów, a pacjenci po przeszczepach mogą wracać do aktywnego życia, realizować swoje marzenia i inspirować innych do walki o zdrowie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.