Dzwonili, by powiedzieć, że wygrał Nobla. Naukowiec nie odebrał telefonu

Karl Deisseroth dowiedział się o przyznaniu mu Nagrody Nobla w fizjologii lub medycynie w otoczeniu rodziny.
Naukowiec otrzymał nagrodę za współtworzenie optogenetyki, technologii umożliwiającej kontrolę aktywności komórek nerwowych światłem.
Deisseroth zapowiedział po ogłoszeniu nagrody, że nie zamierza przerywać pracy i wciąż chce badać mechanizmy różnych zaburzeń neurologicznych i psychiatrycznych.
Była po północy, gdy telefon Karla Deisserotha zaczął dzwonić. Profesor Uniwersytetu Stanforda nie odebrał. Komitet Noblowski nie zamierzał jednak czekać. Kilka sekund później skontaktowali się z jego żoną, dr Michelle Monje-Deisseroth. - Czy możemy rozmawiać z Karlem? - usłyszała. W ten sposób 54-letni naukowiec dowiedział się, że został właśnie laureatem Nagrody Nobla.
Deisseroth przyznał później, że wiadomość całkowicie go zaskoczyła. - Odkryłem, że mam trudności z mówieniem - straciłem zdolność formułowania słów na jakieś 30 sekund. To było bardzo zaskakujące i przytłaczające - wspominał. Jego żona reagowała zupełnie inaczej. - Jestem z niego taka dumna - mówiła.
Deisseroth Nobla w dziedzinie fizjologii lub medycyny Deisseroth otrzymał wspólnie z Peterem Hegemannem z Uniwersytetu Humboldtów w Berlinie i Georgiem Nagelem z Uniwersytetu w Wurzburgu. Komitet wyróżnił ich za odkrycia, które doprowadziły do powstania optogenetyki - technologii pozwalającej sterować aktywnością komórek nerwowych za pomocą światła.
- Nie mógłbym być szczęśliwszy - komentował Deisseroth. Jak podkreślał, nagroda obejmuje całą historię tego odkrycia.
Tak noblista dowiedział się o nagrodzie. Zaskakujące szczegóły
Jak wyglądały w domu Deisserothów pierwsze chwile po ogłoszeniu Nobla?
Gdy trójka z pięciorga jego dzieci jeszcze spała, Deisseroth odbierał telefony od reporterów. Jak relacjonował, w tym czasie popijał kawę. O poranku naukowiec przygotował też dzieciom kanapki do szkoły.
Dziesięcioletnia Sophie była zachwycona całym zamieszaniem. - Tato, wygrałeś wszystkie nagrody! - powiedziała. Jej 16-letni brat Hudson miał na temat ojca inną, bardziej poważną refleksję. - Słowo, którego użyłbym do opisania mojego taty, to nieustępliwy - mówił. Jak dodał, Deisseroth jest jedną z najciężej pracujących osób, jakie zna.
Karl Deisseroth. Zamiast neurochirurgii wybrał psychiatrię
Ojciec Deisserotha był onkologiem, matka chemiczką, ale sam profesor wspominał, że jego "pierwszą miłością było pisanie". Początkowo chciał zostać neurochirurgiem. Wszystko zmienił staż z psychiatrii na Stanfordzie i spotkania z pacjentami, którzy doświadczali zupełnie innej rzeczywistości.
Sam Deisseroth opowiadał później, że jeszcze jako dziecko zastanawiał się nad tym, co dzieje się w ludzkiej głowie i czy można naukowo zrozumieć uczucia.
Przełom nastąpił w 2004 roku. Deisseroth, który właśnie otwierał własne laboratorium, zaczął pracować nad pomysłem wykorzystania światłoczułych białek do sterowania neuronami. Wcześniej Hegemann i Nagel odkryli u jednokomórkowych organizmów białko reagujące na światło.
Tak laureat tłumaczy swoje odkrycie
Sam Deisseroth potrafi o swojej pracy mówić zdecydowanie prościej niż mogłaby sugerować jej naukowa złożoność. Zapytany, jak wyjaśniłby optogenetykę 10-latkowi, odpowiedział: - Możemy używać światła do włączania i wyłączania komórek w mózgu.
Naukowiec tłumaczył, że badacze wykorzystują w tym celu cząsteczki pochodzące od organizmów jednokomórkowych. Dzięki nim można za pomocą światła pobudzać albo wyciszać określone komórki.
Technologia może w przyszłości znaleźć zastosowanie także poza badaniami na zwierzętach. Deisseroth wskazuje m.in. na możliwość wykorzystania jej w terapii zaburzeń neurologicznych i psychiatrycznych. Wśród chorób, których mechanizmy chce lepiej poznać, są m.in. Parkinson, schizofrenia, autyzm, uzależnienia, depresja i zaburzenia lękowe.
Gdy zapytano Deisserotha, jak zamierza świętować wyróżnienie, odpowiedział: - Wracamy do pracy. Mamy jeszcze wiele do odkrycia i wielu ludzi, którym możemy pomóc.
Źródło: Stanford University
"Polityczny WF": Trzaskowski odetchnął. Dlaczego referendum upadło z hukiem?INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.