Śpiewy, zegarki i ZOMO przed TK. Tak prawica ośmieszyła "zamach stanu"

Politycy PiS na czele z Jarosławem Kaczyńskim liczą, że Marsz Niepodległości przykryje kompromitację, do której doszło przed Trybunałem Konstytucyjnym. Śpiewy, tańce i handel zegarkami czy biżuterią ponoć zażenowały samego prezesa Kaczyńskiego. Zamach stanu został ośmieszony. Przez samą prawicę.
Jak minął dzień? Tak, że zamiast zapowiadanego stanu wyjątkowego i siłowej pacyfikacji ludzi przed Trybunałem, mamy śpiewy, recital piosenek Krzysztofa Krawczyka, tańczące i uśmiechnięte gwiazdy Telewizji Republika, a także komedianta Wujka Samo Zło przebranego za zomowca. Mamy jeszcze handel zegarkami i patriotyczną biżuterią – oczywiście w imię obrony Trybunału, bo przecież nie dla zysku. Krótko mówiąc, mamy polityczny festyn i kabareton Republiki.
Politycy obozu rządzącego mają dziś używanie. I twierdzą, że lepszego prezentu nie mogli sobie wymarzyć. Ich zdaniem politycy PiS wespół ze swoimi przyjaciółmi z Republiki ośmieszyli własny protest. I chyba już na zawsze zmienili jego postrzeganie.
Śpiewający wiceprezes PiS Michał Wójcik i podrygujący Miłosz Kłeczek z Telewizji Republika zabawiają zgromadzony tłum przed Trybunałem. W tzw. międzyczasie pan Kłeczek zajmuje się handlem zegarkami, bo – jak wiadomo – bez drogiego zegarka na nadgarstku prawdziwej obrony Konstytucji nie ma – to wszystko wydarzyło się naprawdę.
Zażenowanie
Z tego, co słyszę, politycy PiS – na czele z prezesem – byli tym występem zażenowani. Jarosław Kaczyński miał uznać, że na takie kompromitacje – w obliczu poważnego kryzysu państwa – nie można sobie pozwalać. Dał zresztą temu wyraz w Sejmie.
"Nie słyszałem, nie widziałem" – mówi prezes PiS. I nic dziwnego, bo po ludzku głupio się do tego wszystkiego przyznać. A tym bardziej to firmować.
Republika więc monetyzuje protest, wszystko jest świetnie, pieniążki lecą. W zamian za to dostarcza wysokiej jakości rozrywkę. Przykład? Parada pracowników Republiki przebranych za zomowców.
Jeden z życzliwych prawicy komentatorów zamieścił to nagranie i napisał: "Gratuluję, Republika. Z poważnej sprawy, jaką jest przejmowanie konstytucyjnych organów państwa, robicie kabaret. Przecież Donald Tusk nic nie musi robić narracyjnie, bo robicie to za niego".
Kolejny z internautów podsumował to krótko: "Trybunalska noc kabaretowa".
Niektórzy uczestnicy protestu w czasach – jak mówili – "zamachu stanu", potrafią świetnie się bawić. A przecież nie dalej niż kilkadziesiąt godzin wcześniej zapowiadali – zupełnie na poważnie – że reżim Donalda Tuska planuje wprowadzić stan wyjątkowy i siłą – z użyciem armatek wodnych, pał, a może i czołgów – spacyfikować demonstrantów przed Trybunałem Konstytucyjnym.
Frustracja i niezadowolenie z tego, co się dzieje przed TK, wręcz kipią w prawicowej sieci. Jak ujęła to jedna z komentatorek życzliwych PiS-owi, "to przede wszystkim totalne rozminięcie się z oczekiwaniami własnego elektoratu. Ludzie w piątek wyszli z kilkumiesięcznego marazmu, licząc na mocną opozycję, która zacznie być wreszcie w ofensywie. Tydzień później dostali marną biesiadę" – zauważyła.
Nie tylko zresztą ona. Krytycznych wpisów wobec tego, co wyprawiali przed Trybunałem niektórzy politycy PiS wraz ze swoimi kolegami z Republiki, wywołując ciarki żenady, była masa.
Niektórym było po ludzku przykro. Michał Michalewicz, sympatyk prawicy, w długim i wiralowym wpisie na X przyznał, że "kiedy widzi przebieranki, śpiewy i świetnie bawiących się ludzi Republiki, czuje głębokie zgorszenie".
"Ja za swoje zaangażowanie płacę czasem, wysiłkiem i ryzykiem zawodowym. Ludzie, którzy robią z tego widowisko, budują na tym swoją rozpoznawalność, oglądalność i pozycję polityczną. Dla mnie to koszt. Dla nich zysk. A kiedy protestują przeciwko temu ludzie traktujący sprawę poważnie, słyszą od posła Wójcika o siedzeniu w ciepłych kapciach przed telewizorem. To jest haniebne. W ten sposób depcze się zaangażowanie ludzi, którzy przychodzą tam z poczucia odpowiedzialności i niczego na tym nie zyskują" – pisze pan Michalewicz.
Oburzył się nawet Sławomir Cenckiewicz, który pisał: "Zamach stanu roztańczony! Koszmar". Szkopuł w tym, że, jak zauważono, sam były szef RBN stał się tłem do reklamy zegarków Republiki.
Inne komentarze? "Nie pierwszy raz okazuje się, że ludzie Suwerennej Polski realizują scenariusz Tuska" – pisze były poseł PiS Krzysztof Szczucki. Wicemarszałek Sejmu Marcin Horała zarzuca z kolei Michałowi Wójcikowi "zrobienie z poważnej sprawy żenującego jarmarku".
"Prezydent wykonał kawał dobrej roboty, a później PiS roztańczył wszystko" – pisze kolejny były poseł PiS Waldemar Buda.
Kolejny – Paweł Jabłoński – dodaje: "Jeśli celem jest robienie promocji, zasięgi i zaproszenie na festiwal piosenki biesiadnej – to rzeczywiście: cel został osiągnięty. Brawo. Szkoda, że przy okazji całkowicie odebraliście powagę protestowi tysięcy ludzi. Donald Tusk lubi to".
Wcześniej poseł Rozwoju Plus i były poseł PiS napisał: "Dramat… Opozycja z marzeń Donalda Tuska".
W odpowiedzi na ten wpis wywołany do tablicy poseł Michał Wójcik stwierdził, że posłów Rozwoju Plus, w tym Jabłońskiego, nie ma przed Trybunałem, co uznał za niedopuszczalne. Oświadczył też: "Nie będzie mnie uczył ktokolwiek, kto siedzi w ciepłych kapciach przed telewizorem i wszystko wykpiwa".
Szkopuł w tym, że poseł Jabłoński akurat przed Trybunałem bywa, bo sam z nim podczas jednej z demonstracji rozmawiałem. A niezadowoleni z tego, co dzieje się przed TK, są sami sympatycy PiS i wyborcy prawicy.
Sami politycy PiS – oczywiście niektórzy – mówili mi nieoficjalnie, że to było absolutnie cringowe, niepotrzebne, wręcz głupie. Działacze zwracali mi uwagę, że to po prostu ośmiesza demonstrację i jest argumentem dla rządzących: "o patrzcie, jaki wesoły mamy ten zamach stanu". Taki niezbyt poważny.
Jak usłyszałem, na prawicy jest obawa, że przez to od protestu odsuną się mniej zaangażowani obserwatorzy, którym także nie podoba się działanie rządzących w kontekście Trybunału. No ale jeśli ci ludzie widzą parodię protestu, tańczące gwiazdy Republiki, śpiewających posłów PiS, handlowanie biżuterią zamiast zamachu stanu i pałowania ludzi przez władzę, generalnie – kabaret – to po prostu odwracają głowy. Bo nie chcą mieć z tym nic wspólnego.
Jeden z polityków PiS powiedział mi, że w takiej atmosferze liderzy Konfederacji – zwłaszcza Krzysztof Bosak – jawią się jako poważni mężowie stanu. Konfederacja zresztą jest zdziwiona tym, co się wydarzyło. Pytany przeze mnie o to rzecznik tej formacji Wojciech Machulski napisał mi o "robieniu cyrku z poważnej sprawy".
Ośmieszenie
Dostałem nawet sygnały z Pałacu Prezydenckiego, że to, co robią ludzie Republiki z niektórymi politykami PiS, to podważanie sensu zaangażowania prezydenta, który zawrócił samolot z Senegalu, żeby wesprzeć protestujących. Jeden z rozmówców – gorzko żartując – powiedział mi, że dla tańczącego Miłosza Kłeczka i reszty "parodystów" Karol Nawrocki kolejnego samolotu z pewnością zawracać nie będzie.
Dziennikarz Marek Mikołajczyk słusznie zauważył, że "za parę tygodni znów mądre głowy w PiS zaczną się zastanawiać, jak to się stało, że partia jest w defensywie". Jak napisał, "prawica właśnie na własne życzenie ośmieszyła temat TK i dostarczyła argumentów drugiej stronie, żeby nie traktować ich poważnie".
Oczywiście żadnego stanu wyjątkowego czy stanu wojennego nie wprowadzono, a te zapowiedzi bliskich PiS-owi publicystów już sprawiły, że cokolwiek nie padnie w przestrzeni publicznej w tej sprawie, nie będzie już traktowane poważnie.
Jeszcze niedawno wiceprezes PiS Przemysław Czarnek zapowiadał pojawienie się przed Trybunałem setek tysięcy ludzi z całej Polski, którzy mieli zjechać do Warszawy bronić przejmowanej instytucji. Tak się nie stało, choć zapowiedzi były szumne. Trybunał został przejęty, a masowych protestów wciąż nie widać. Są śpiewy, tańce i bazar Republiki.
Dlatego też – jak pisaliśmy w Wirtualnej Polsce – PiS liczy na Marsz Niepodległości.
Tam akurat będzie już poważniej, bo zblatowana z PiS-em telewizja nie będzie w stanie tego wydarzenia zawłaszczyć i ośmieszyć. Przynajmniej przez ten jeden dzień. Organizatorzy marszu zapowiadają, że może być on rekordowy. Do Warszawy może zjechać pół miliona osób.
A co dalej z protestami przed Trybunałem? Niestety dla protestujących – zostały ośmieszone. Jak z tego wybrnie PiS? Nie wiadomo. Ile czasu będzie trwała ta kompromitacja? To już odmierzyć może tylko patriotyczny zegarek Miłosza Kłeczka.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.