Morderca-hydraulik z Warszawy „stracił czujność”. „Mógłby tak zabijać jeszcze długo”

Opracowanie: Piotr Parzysz Publikacja: Dzisiaj, 5 października (09:42)
"To może być seryjny morderca z najdłuższą listą ofiar w Polsce, a może i w Europie" - mówi policjantka z zespołu ds. zabójstw i zabójstw niewykrytych. 43-letni Michał P., który pracował jako hydraulik w Warszawie, usłyszał zarzuty sześciu zabójstw na tle rabunkowym, w tym podwójnego zabójstwa dwóch sióstr. Śledczy sprawdzają również inne przypadki śmierci seniorów, które początkowo uznano za zgony naturalne. Niewykluczone, że liczba ofiar może być większa. „Gdyby nie przyszło rozhamowanie, mógłby tak zabijać jeszcze długo, ale stracił czujność" - podkreśla policjantka. O sprawie informuje „Gazeta Wyborcza”.
Hydraulik z Warszawy podejrzany o serię zabójstw seniorek
Prokuratura Okręgowa w Warszawie zarzuca Michałowi P. dokonanie sześciu zabójstw w Śródmieściu, na Ochocie i Ursynowie. Wśród zarzucanych czynów znajduje się podwójne zabójstwo dwóch sióstr przy ul. Grzybowskiej.
Dwa zabójstwa - przy ul. Franciszkańskiej i ul. Wąwozowej - Michał P. miał popełnić sam. W pozostałych przypadkach prawdopodobnie działał wspólnie z Tarasem H. lub Ihorem H. Cała trójka przebywa obecnie w tymczasowym areszcie.
Michał P. został zatrzymany w lutym 2025 roku, po zabójstwie kobiety przy ul. Wąwozowej. Policjanci znaleźli go na balkonie znajdującym się bezpośrednio pod mieszkaniem ofiary. To właśnie w tym mieszkaniu zabezpieczono dużą liczbę śladów biologicznych, papilarnych i traseologicznych.
Przed morderstwem na infolinię banku zadzwoniła seniorka z prośbą o zmianę kodu do swojej karty. Gdy zakończyła rozmowę, pracownik banku usłyszał w słuchawce przebieg morderstwa. Seniorka nie wyłączyła telefonu.
Ofiary były zastraszane i duszone
Michał P. był - jak wynika z opisu sprawy - niepozornym 43-latkiem. Pracował jako hydraulik, a jego numer telefonu mieszkańcy przekazywali sobie drogą pantoflową. Wykonywanie drobnych napraw ułatwiało mu poznawanie potencjalnych ofiar. Podczas wizyt zwracał uwagę na samotnie mieszkające kobiety oraz wartościowe przedmioty znajdujące się w ich mieszkaniach. Nawiązywał dobry kontakt i wzbudzał zaufanie.
Według śledczych kobiety wpuszczały mężczyzn do mieszkań, ponieważ znały Michała P. z wcześniejszych prac hydraulicznych albo były przekonane, że przyszedł wykonać naprawę. Po wejściu do lokalu ofiary były zastraszane, a niektóre także krępowane. Sprawcy żądali pieniędzy i kosztowności, a część kobiet następnie zabijali, m.in. gwałtownie dusząc workiem na śmieci, poduszką lub w inny sposób. Po dokonaniu napadu plądrowali mieszkania i wychodzili.
W telefonie Michała P. znaleziono około 75 tys. zdjęć, w tym fotografie przedmiotów, które zostały skradzione z mieszkań seniorek. Nie wszystkie udało się powiązać z kobietami, których śmierć jest już przedmiotem śledztwa. Może to oznaczać, że podejrzany działał również wcześniej.
To, że Michał P. zamykał za sobą drzwi na klucz, przez długi czas mogło utrudniać bliskim ofiar zorientowanie się, że kobiety padły ofiarą przestępstwa. Kiedy rodzina znajdowała ciało seniorki w zamkniętym mieszkaniu, nic nie wskazywało na obecność intruza.
„Gdyby nie przyszło rozhamowanie, mógłby tak zabijać jeszcze długo”
Policjantka zajmującą się sprawą podkreśla, że sprawca początkowo bardzo uważał na pozostawiane ślady. Później poczuł się pewnie i przestał je zacierać. Nastąpiło „rozhamowanie”, co oznacza utratę samokontroli oraz słabszą ocenę ryzyka.
Początkowo Michał P. dokładnie czyścił miejsca zbrodni przy użyciu środków chemicznych, natomiast po jednym z ostatnich zabójstw po prostu pochlapał miejsce zdarzenia Domestosem.
W mieszkaniu przy ul. Wąwozowej śledczy znaleźli dużą liczbę śladów: biologicznych, papilarnych oraz traseologicznych, czyli m.in. odcisków obuwia.
To może być seryjny morderca z najdłuższą listą ofiar w Polsce, a może i w Europie – mówi „Wyborczej” policjantka z zespołu ds. zabójstw i zabójstw niewykrytych.
W latach 80. Paweł T. ps. „Skorpion” został skazany za dziewięć zabójstw. Z kolei Zdzisław Marchwicki, znany jako „Wampir z Zagłębia”, został w latach 70. skazany za zabójstwa 14 kobiet. W sprawie Marchwickiego do dziś istnieje jednak wiele wątpliwości.
Wspólnicy hydraulika również trafili do aresztu
Prokuratura prowadzi postępowanie także wobec dwóch innych mężczyzn. Ihorowi H. zarzucono udział w trzech zabójstwach, w tym w podwójnym zabójstwie przy ul. Grzybowskiej. Taras H. usłyszał zarzut współudziału w jednym zabójstwie oraz udziału w rozboju na innej starszej kobiecie.
W drugim przypadku seniorka zmarła w trakcie napadu. Dotychczasowe ustalenia nie pozwoliły jednak śledczym stwierdzić, że podejrzani bezpośrednio przyczynili się do jej śmierci.
Czwarty podejrzany, Jarosław O., odpowiada za paserstwo przedmiotów, które miały pochodzić z mieszkań pokrzywdzonych kobiet. Prokuratura analizuje również inne postępowania dotyczące śmierci osób starszych. Chodzi o przypadki, do których doszło przed zatrzymaniem podejrzanych i które wcześniej mogły zostać uznane za zgony naturalne.
Początkowo w ten sposób zakwalifikowano śmierć trzech kobiet: dwóch sióstr przy ul. Grzybowskiej oraz seniorki mieszkającej przy Al. Jana Pawła II. Dopiero późniejsze ustalenia doprowadziły do objęcia tych przypadków śledztwem dotyczącym serii zabójstw.
Śledczy sprawdzają teraz, czy podobnych przypadków było więcej i czy mogą mieć związek z działalnością Michała P.
Mąż i ojciec
Prokuratura poinformowała, że Michał P. przyznał się do wszystkich zarzucanych mu czynów i kilkukrotnie złożył obszerne wyjaśnienia.
43-latek jest mężem i ojcem, ale nie mieszka już z rodziną. Utrzymywał się z pracy hydraulika. Według informacji „Wyborczej” nałogowo grał na automatach i zażywał narkotyki. W chwili zatrzymania miał znajdować się pod ich wpływem.
Śledztwo nadal trwa. Prokuratura nie ujawnia wszystkich szczegółów postępowania. Jednym z kluczowych zadań śledczych jest ustalenie, czy sześć zarzuconych Michałowi P. zabójstw to pełna lista jego ofiar, czy też związek z podejrzanym mogą mieć kolejne niewyjaśnione zgony.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.