"Zauważam taką modę teraz". Ekspertka o sprawie Obajtka
Wniosek o uchylenie immunitetu Danielowi Obajtkowi. Prawniczka komentuje
Źródło zdj. gł.: Leszek Szymański/PAP
Prawniczka zwróciła uwagę, że już wcześniej były wnioski o uchylenie Danielowi Obajtkowi immunitetu "w innych zarzutach".
- Rozpoznawanie takiego wniosku o uchylenie immunitetu europejskiego trwało 10 miesięcy. Więc zanim dojdzie do tego - a podejrzewamy, że dojdzie, bo materiał dowodowy jest podobno obszerny - to musi minąć co najmniej kilka miesięcy, żeby można było zrealizować te powody, które prokurator generalny przedstawił jako niezbędne do zrealizowania - wyjaśniła.
Publiczne reakcje
Dr Gajowniczek-Pruszyńska dodała, że Obajtek będzie mógł złożyć wyjaśnienia nie tylko przed sądem, ale najpierw przed prokuratorem.
- Ma do tego, jak każdy podejrzany, prawo. Natomiast wszyscy doskonale pamiętamy, bo sprawa jest bardzo świeża, jak to w rzeczywistości wyglądało. I już wtedy wielu prawników spekulowało, że to się może skończyć stawianiem zarzutów - zaznaczyła.
Dodała też: - Zauważam taką modę teraz, że wszystkie osoby, które wchodzą w konflikt z prawem, mają naturalną chęć publicznego odniesienia się do swoich zarzutów.
- Nie uświadamiają sobie też tego, że każde słowo, które wypowiadają od momentu postawienia zarzutu może być traktowane przeciwko nim. Trzeba sobie powiedzieć jasno. W ślad za pewnymi deklaracjami, wyjaśnieniami muszą też iść konkretne dowody. Podejrzany czy oskarżony, nawet jeśli tłumaczy swoje zachowanie w jakiś sposób, to musi być spójny z dowodami - zaznaczyła.
Jak podkreśliła, jeśli tej spójności nie ma, "żaden prokurator, a następnie sąd nie podzieli tej koncepcji, nawet jeśli jest najbardziej przekonująca w opinii samego podejrzanego".
Postępowanie w sprawie Obajtka
Sprawa dotyczy zaniżania cen paliw jesienią 2023 roku, w okresie przedwyborczym.
Zdaniem ekspertki istotna będzie ocena biegłego, z czym "obrona będzie musiała się mierzyć", ale jej doświadczenie "mówi, że to są sprawy bardzo trudne do obrony".
Zapytana o to, ile trwają podobne sprawy, odpowiedziała, że są to "wieloletnie postępowania". - Chyba, że część podejrzanych wyrazi skruchę i będzie chciała poddać się karze. To zdecydowanie skraca proces - wytłumaczyła.
Podkreśliła jednak, że proces "może trwać długo". - Chyba że trafi się na sprawnego, szybkiego sędziego, który ma w miarę pusty referat i który będzie wyznaczał rytmicznie dużą liczbę spraw - dodała.
Na pytanie o to, jaka kara grozi Obajtkowi odpowiedziała: - Sąd będzie brał pod uwagę szereg okoliczności, także postawę oskarżonego po zdarzeniu, (...) oraz szkodliwość czynu, dotyczącą osoby, która go popełniła. Oczekujemy trochę więcej od najwyższych funkcjonariuszy państwa, którzy deklarują chęć działania w interesie Polski, a tymczasem z dowodów wychodzi, że to było działanie na szkodę.
Śledztwo w sprawie Orlenu
Śledztwo w sprawie podejrzenia zaniżania przez Orlen cen paliw wszczęła 17 stycznia 2024 roku Prokuratura Okręgowa w Płocku, gdzie znajduje się siedziba i główny zakład produkcyjny spółki. Postępowanie obejmowało okres od 1 sierpnia do 31 października 2023 r. W maju 2024 r. zostało przejęte przez wydział Prokuratury Krajowej w Łodzi. Powodem miała być duża waga obu postępowań i duży zakres zgromadzonego materiału dowodowego.
Celem śledztwa było ustalenie, czy poprzez nadużycie uprawnień bądź niedopełnienie obowiązków przez osoby zarządzające Orlenem mogło dojść do niezasadnego zaniżenia cen paliw płynnych względem cen rynkowych, a w związku z tym do sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach w spółce - wtedy jeszcze, jak podawano, w nieustalonej kwocie.
W ramach śledztwa w sprawie podejrzenia zaniżania cen paliw w Orlenie, a także w związku z odrębnym postępowaniem, dotyczącym fuzji z Lotosem, w marcu 2024 r. przeszukano z udziałem ABW biura koncernu w Płocku, a także w Warszawie oraz w Gdańsku. Zabezpieczono wówczas w sumie 73 gigabajty dokumentów w wersji elektronicznej i 2 terabajty korespondencji z poczty elektronicznej.
Na początku października br. funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali w tej sprawie Michała R., byłego członka zarządu Orlenu, a także czterech byłych oraz aktualnie pracujących w nim menadżerów wysokiego szczebla. Decyzją sądu w Łodzi Michał R. i trzech dyrektorów spółki zostało objętych aresztem tymczasowym.
Obajtek odpowiada na zarzuty
Obajtek komentując sprawę przekazał za pośrednictwem platformy X, że jeśli chcą go "zatrzymywać za to, że Polacy tankowali poniżej 6 złotych, to proszę bardzo", pod warunkiem - jak dodał - że "w celi będzie siedzieć też Donald Tusk".
W opinii polityka powinno być tak, ponieważ - jak twierdzi - Tusk "obiecywał paliwo po 5,19 zł, a już jako premier mówił, że spółki Skarbu Państwa nie powinny zarabiać, tylko dbać o dobrostan Polaków".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.