Ujawnili dane. Ponad tysiąc policjantów w Krakowie
- Pierwsze zgłoszenie dotyczące strzelaniny wpłynęło o godz. 15:00:15.
- Policja odnotowała niemal 40 zgłoszeń związanych ze zdarzeniem.
- W działaniach uczestniczyło 30 policyjnych załóg, 24 zastępy Państwowej Straży Pożarnej i 62 strażaków ratowników.
- W ataku zginęło sześć osób, a 16 zostało rannych.
W sobotę po południu zamaskowany 24-latek wjechał samochodem na Rynek Główny w Krakowie i otworzył ogień do znajdujących się tam ludzi. Po wymianie ognia z funkcjonariuszami został ranny i zatrzymany. W niedzielę polska policja opublikowała na portalu X szczegółowy opis pierwszych minut interwencji.
Policja ujawniła dane. Ponad tysiąc policjantów w Krakowie
Pierwsze zgłoszenia trafiły do centrum powiadamiania ratunkowego o godz. 15:00:15. Łącznie służby otrzymały niemal 40 informacji o zdarzeniu. Strażnicy miejscy dotarli na krakowski Rynek po dwóch minutach. W trzeciej minucie do akcji wkroczyli policjanci. Doszło wtedy do wymiany ognia, a funkcjonariusze rozpoczęli pościg za napastnikiem.
Po skierowaniu kolejnych patroli przez dyżurnego na miejsce zaczęły przyjeżdżać następne policyjne załogi. W czwartej minucie pojawiły się zespoły ratownictwa medycznego, natomiast w szóstej minucie dotarły pierwsze zastępy Państwowej Straży Pożarnej.
Skala działań służb w Krakowie
Policja podała, że w działaniach uczestniczyło 30 policyjnych załóg. Straż pożarna skierowała 24 zastępy, w których służyło 62 strażaków ratowników. Łącznie w działania związane z sobotnim atakiem zaangażowano ponad tysiąc policjantów.
Byli wśród nich funkcjonariusze patroli, policjanci zabezpieczający miejsce zdarzenia, jednostki kontrterrorystyczne oraz osoby wykonujące czynności procesowe wspólnie z prokuratorami. Policja podkreśliła w komunikacie, że interwencja wiązała się z bezpośrednim zagrożeniem dla życia funkcjonariuszy.
"W obliczu realnego zagrożenia funkcjonariusze ruszyli do działania. Nie kalkulowali ryzyka. Podjęli interwencję, narażając własne życie, by powstrzymać napastnika i chronić innych. Dwóch z nich zostało rannych" - przypomniała formacja we wpisie opublikowanym na portalu X.
Policja zaznaczyła również, że w działania zaangażowano różne policyjne siły i służby. "To ogromne zaangażowanie wielu policyjnych sił i służb, których wspólnym celem było opanowanie sytuacji, zatrzymanie sprawcy i zapewnienie bezpieczeństwa" - dodała w komunikacie.
Ofiary ataku i śledztwo prokuratury
W wyniku strzelaniny zginęło sześć osób, a 16 zostało rannych. Wśród poszkodowanych znalazło się dwóch policjantów oraz 24-latek podejrzany o przeprowadzenie ataku. Wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar przekazał, że wśród ofiar śmiertelnych było czworo obywateli Polski, obywatel Wielkiej Brytanii oraz kobieta, która nie miała polskiego obywatelstwa.
W grupie pozostałych poszkodowanych znalazło się 11 Polaków i pięciu obcokrajowców. Według informacji przekazanych przez wojewodę stan 14 rannych określano jako stabilny, a jednej osoby jako ciężki. Stan sprawcy pozostawał krytyczny.
24-latek miał pozwolenie na broń. Według ustaleń opisanych przez policję nie był wcześniej karany ani notowany. W samochodzie funkcjonariusze znaleźli liczne egzemplarze broni oraz amunicję.
W domu mężczyzny w Ostrowcu Świętokrzyskim policjanci odkryli ciała trzech osób: jego 53-letniego ojca, 52-letniej matki oraz 21-letniej siostry. Na ciałach ujawniono obrażenia, które wstępnie oceniono jako rany postrzałowe.
Prokuratura bada wydarzenia w Krakowie i Ostrowcu
Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo w sprawie sobotnich wydarzeń. Decyzję podjął prokurator z krakowskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji.
Postępowanie obejmuje między innymi atak na Rynku Głównym w Krakowie, zakwalifikowany jako przestępstwo o charakterze terrorystycznym, a także zabójstwa w Ostrowcu Świętokrzyskim.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.