Donald Tusk mówił o raporcie CIA. Zarzucono mu kłamstwo. Szef BBN tłumaczy
Grodecki pytany był o raport, który Donald Tusk miał otrzymać od szefa CIA. Prezydencki minister Marcin Przydacz oznajmił w piątek, że "nie było żadnego »tajnego raportu CIA« na biurku" i oskarżył premiera o kłamstwo. Natomiast Grodecki informował tego samego dnia, że przekazał prezydentowi Nawrockiemu informacje, które minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak uzyskał w ubiegłym tygodniu od CIA.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Szef BBN w rozmowie z RMF FM podkreślił, odnosząc się do własnego wpisu, że "nie napisał, że prezydent dostał dokumenty". — Ten tweet był pokłosiem tego, co się wydarzyło. Pan minister koordynator Tomasz Siemoniak widział się z szefem CIA. Jak wylądował w Warszawie, skontaktował się ze mną, zaprosił na spotkanie, abyśmy o tej rozmowie mogli podyskutować. Spotkaliśmy się w [zeszły] czwartek — relacjonował.
Czytaj nas częściej w Google
"Ta sytuacja jest w tym zamieszaniu najważniejsza"
Grodecki dodał, że te uzyskane od Siemoniaka informacje przekazał prezydentowi. — Myślę, że tutaj należy postawić kropkę, ponieważ ta sytuacja jest w tym całym zamieszaniu wokół raportu CIA najważniejsza — oznajmił, wyjaśniając, że chodzi o to, że jest przepływ informacji pomiędzy ośrodkiem rządowym. — W tym wypadku ministrem koordynatorem, ale też jak po wczorajszym spotkaniu widzimy, pomiędzy ministrem obrony narodowej a panem prezydentem — wskazał.
Przedstawiciel BBN podkreślił, że nie istnieje dokument, o którym mówił premier. — Nie ma. Nie jest mi znana, nie widziałem. [...] Nie ma tej kartki papieru. Jest informacja przekazana ustnie — mówił.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.